„Kierunkowy 22” – Daniel Kot

Kierunkowy 22Jak patrzą na świat ludzie stojący u progu dorosłości? Debiutancka powieść Daniela Kota pt. „Kierunkowy 22” na zaledwie stu stronach przedstawia rzeczywistość widzianą z perspektywy młodych warszawiaków. Autor urodzony w 1991 roku opowiada o pokoleniu dwudziestolatków. Dla mnie jest to już inna planeta. Czy jestem w stanie ją zrozumieć?

Pierwszym utrudnieniem może być warstwa językowa. Bohater wychodzi na „melanż”, pożycza „hajs”, pali „jointy”. Fakt, starsi muszą się chwilę zastanowić, żeby zrozumieć. Mowa dwudziestolatków razi wulgaryzmami. Ale czy oni jedyni? Zresztą, gdyby pominąć wszystkie te słowne ozdobniki, wyszłoby coś nienaturalnego, sztuczny twór, niewiele mający wspólnego ze współczesnym pokoleniem dwudziestolatków, czy Polaków w ogóle.

Główny bohater słucha głównie hip-hopu, rapu zupełnie mi obcych gatunków muzycznych. Jest to drugie utrudnienie, bo lubię usłyszeć warstwę dźwiękową cytowanych piosenek, które pojawiają się w powieściach. Na szczęście dziś można sobie pomóc za sprawą internetu.

W książce „Kierunkowy 22” główny bohater szuka swego szczęścia w Warszawie. Trochę studiuje, szuka pracy. Przede wszystkim jednak jest niezwykle samotny, choć przebywa na licznych imprezach, w tłumie ludzi. Ulice stolicy, którą przemierza, nie są zbytnio przyjazne. Można wprawdzie spotkać dziewczynę popijającą szampana z butelki, która otrze zakrwawioną twarz, ale towarzyszy temu poczucie beznadziei. Trudno nawiązać jakąś głębszą relację. Można powymieniać się jedynie fociami na fejsie, z nadzieją, że coś z tego wyniknie.

Podróż bohatera po mieście nie przekonuje. Bo ani nie jest dekadencka, ani nie doprowadza do jakiegokolwiek buntu. Główna postać powieści denerwuje swą nijakością. Podobnie dzieje się z osobami, których spotyka na swej drodze. Jedyną szansą może być związek z drugą osobą – ale nawet tu chłopak nie potrafi podjąć konkretnych działań. Choć podkochuje się w Magdzie, nie mówi, czego od niej oczekuje.

Daniel Kot ukazuje swoich rówieśników, jako stracone pokolenie. Próżne, egocentryczne, nie potrafiące wziąć się w garść. Z jednej strony bohaterowie mają wszystko, wynajmują mieszkania, skądś biorą pieniądze na wódkę, narkotyki. Z drugiej – trudno im znaleźć pracę inną niż telemarketing. Nie ma nadziei, tylko pustka.

Po debiucie Doroty Masłowskiej, każdy młody pisarz ma utrudnione zadanie. „Wojna polsko-ruska” wstrząsnęła przecież wszystkimi pokoleniami czytelników i została uznana za genialną. A czy Daniel Kot trafi chociaż do swoich rówieśników? Czy zauważą ten głos? Mnie zaskoczył świat widziany z perspektywy współczesnego dwudziestolatka. Egocentryczny, samotny, nijaki, bez nadziei na poprawę swojego losu. Kot mówi, że buntu nie będzie, bo nie jest wygodny. Wymaga wysiłku.

Dziękuję za książkę Wydawnictwu Ha!art.

  1. Ha, opisywanie nijakości prowadzonej egzystencji i podkreślanie jej poprzez nijakość fabuły nie jest chyba najlepszym rozwiązaniem. W sumie pokolenie ’91 to już pokolenie urodzone w wolnej, niepodległej Polsce, czyli pokolenie kojarzące się raczej z nowymi możliwościami, szansami. Tymczasem okazuje się, że młodzi ludzie urodzeni w tym okresie mają wiele, a jednocześnie nie posiadają niczego wartościowego – brak im poczucia celowości egzystencji, wyraźnej idei, która mogłaby przyświecać ich działaniom. Życie prowadzi się wygodne, mdławe, bezkolizyjne, ale i bezrefleksyjne. Trochę to smutne, trochę gorzkie, trochę nijakie, ale mimo wszystko mam ochotę przeczytać tę książkę 🙂

Skomentuj zemfiroczka Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *