Kolejne upalne lato, tym razem Kaliny (Katarzyna Zyskowska-Ignaciak)

Upalne lato KalinyPrzeczytałam książkę Katarzyny Zyskowskiej-Ignaciak „Upalne lato Marianny”, ponieważ historia osadzona została tuż przed wybuchem drugiej wojny światowej. Znając już tę lekturę, ciekawa byłam, co takiego autorka przedstawi czytelnikom w drugim tomie sagi – „Upalnym lecie Kaliny”? Łatwo przecież o pewnego rodzaju powtórzenia i schematy. Czy pisarka się ich ustrzegła?

Opowieść rozgrywa się w 1969 roku. Nadal szaleje komunizm, a po latach świetności przedwojennej nic już nie pozostało potomkom z mazowieckiego dworku. Minęło wiele lat, ale Kamieńczyk nadal tkwi w pamięci bohaterów, tylko że każdy z nich traktuje to miejsce inaczej.

Niektórych bohaterów poznałam w pierwszym tomie sagi. K. Zyskowska-Ignaciak powtórzyła styl i sposób w jaki odsłania bohaterów. Tym razem świat przedstawiony został z punktu widzenia Kaliny, córki Marianny (znanej nam z poprzedniej powieści). Autorka podzieliła książkę na rozdziały, z których każdy opowiada istotną część historii kolejnych postaci.

Poznamy wojenną historię Marianny. Dowiemy się, jak potoczyły się jej losy. Dlaczego tak wiele tajemnic nadal dzieli członków tej rodziny? I rzeczywiście, książka została tak napisana, że nie trzeba znać „Upalnego lata Marianny”, by zrozumieć tę opowieść.

Główna bohaterka – Kalina – jest dorosłą kobietą, tuż po studiach. Ma o wiele starszego od siebie męża, dziecko, ale nie potrafi ich obdarzyć uczuciem. Dzięki wyjazdowi w góry z przyjaciółmi i towarzyszem życia Jurkiem, ma zamiar odpocząć, a przede wszystkim nie chce zająć się rocznym dzieckiem, którym opiekuje się jej dawna niania Gabrysia. Właśnie ona, pisząc list do Kaliny, spowoduje, że młoda kobieta zrozumie swoją matkę i jej wybory.

Pojawi się też wątek miłosny. Kalina, wbrew sobie i wewnętrznemu rozsądkowi, zaczyna coś czuć do Maćka – znajomego jej najbliższej przyjaciółki. Bohaterka będzie musiała zmierzyć się z przeszłością, ale i podjąć decyzje związane z przyszłością. Jakiego dokona wyboru?

Katarzyna Zyskowska postarała się tym razem, by zrekonstruować czytelnikom czasy PRLu. Przeniosłam się do Zakopanego, znanego z czarno-białych fotografii rodziców i dziadków. Poczułam się, jakbym odbyła podróż w przeszlość. Nieco sentymentalną, choćby dzięki szlagierom z tamtych lat.  Pisarka po raz kolejny stworzyła bohaterkę, która wywołuje skrajne uczucia. Czasem trudno darzyć ją choćby odrobiną sympatii. Kiedy jednak poznałam całą historię Kaliny, potrafiłam ją zrozumieć. Natomiast dzięki temu, że główna bohaterka jest już dojrzałą osobą, autorka ustrzegła się przed schematem, którego mogliby obawiać się czytelnicy „Upalnego lata Marianny”.

„Upalne lato Kaliny” będzie doskonałą lekturą dla osób, które chciałyby mieć do czynienia z powieścią obyczajową. Wbrew pozorom nie chodzi o romans, a rekonstrukcję psychologiczną głównej bohaterki. Nawet jeśli będzie wywoływała skrajne emocje… Przyznam, że tytuł może być mylący. Upalne lato kojarzy się zmysłowo, romantycznie. I tym razem autorka nas zwodzi. W pięknych górskich sceneriach, poznajemy skomplikowane i smutne losy bohaterów. Widoczne jest w powieści jak olbrzymi wpływ ma historia na postaci. Jeden mały błąd może nieść za sobą olbrzymie skutki. O tych właśnie konsekwencjach i próbach przełamania złego losu opowiada ta książka.

Dziękuję Wydawnictwu MG za powieść.

  1. Bardzo mi odpowiadają polskie obyczajówki, w których fabułą osadzona jest w czasach PRL-u. Właśnie skończyłam „Piaskową Górę”, poluję na kolejne części i planuję zakup Zyty O. 😉
    Tę również sobie zapamiętam.

    Pozdrawiam

    • „Ocalenie Atlantydy” rzeczywiście również jest godne polecenia 🙂 „Piaskowej góry” jeszcze nie czytałam, ale Joanna Bator też ma sporo do powiedzenia.

Skomentuj zemfiroczka Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *