„Koszmarny Karolek. Paskudne początki” – Francesca Simon

Koszmarny Karolek, Francesca SimonProwadzenie bloga pozwala mi na szybkie sprawdzenie, kiedy ostatnio sięgałam po daną książkową serię. Odkryłam w ten sposób, że czytałam zbiór przygód „Koszmarnego Karolka” osiem lat temu. Historie tytułowego bohatera należą do takich, po które sięgają dzieciaki w młodszych klasach szkoły podstawowej. Wprawdzie ten etap dawno mam za sobą, ale moje własne dzieci bardzo lubiły bohatera wykreowanego przez Francescę Simon. W zawodowym życiu spotkałam niejednego takiego Karolka. Każdy z nich miał wiele uroku osobistego ukrytego pod opinią niegrzecznego dziecka.

Dzięki książce „Koszmarny Karolek. Paskudne początki” poznajemy pierwsze przygody naszego ancymonka. Opowieść podzielona jest na kilka krótszych historii. Każda z nich wzbogacona została o ilustracje Tony’ego Rossa. Są one naszkicowane w bardzo charakterystyczny sposób, grubą i umowną kreską. Tak jakby rysowało dziecko, ale chodziło o to, by oddać charakter zarówno samej historii, jak i bohatera. Nie mogło zabraknąć w nich karykaturalnego sznytu, który podkreśla humor opowieści.

Śledzimy przygody Karolka, który ma zszarganą opinię. Wszyscy uważają go za koszmarną osóbkę, od której trzeba trzymać się z daleka. Nawet rodzice się do niego nie przyznają. O wiele bardziej cenią drugiego synka, Damianka. Tak bardzo, że chłopiec nazywany jest Doskonałym Damiankiem. Co by się jednak stało, gdyby Karolek poszedł w ślady brata? Okazuje się, że rodzice nie mogliby uwierzyć w niezwykłą przemianę. A co z Damiankiem? Ten zaskoczony zachowaniem brata nagle zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni, więc sytuacja w domu jest taka jak zawsze – bardzo napięta.

Rodzice chcieliby, żeby Karolek z Damiankiem uczęszczali na balet. Łatwo się domyślić, kto będzie sprawiał kłopoty na lekcjach tańca. Choć Karolek od początku mówi, że woli karate, nikt nie zwraca na niego uwagi. Dlatego prędzej czy później dojdzie do katastrofy. A przecież wystarczyło posłuchać własnego syna i zapisać go na właściwe zajęcia. Równie dużo energii ma koleżanka tytułowego bohatera, Wredna Wandzia. Jej zabawy są nieobliczalne, tak samo jak Karolka. A co się stanie, gdy rodzina wybierze się na wakacje pod namiot? Katastrofa musi być. I to nie jedna. Koszmarny Karolek, Francesca Simon

Zanim nastała moda na „Dziennik Cwaniaczka” były już książki dla dzieci o bohaterach, którzy nie wpisywali się w schemat grzecznego dziecka. Nic dziwnego. Młodzi czytelnicy mieli dość dydaktycznych opowieści. W końcu nadszedł czas na zupełnie inne historie. Już dzięki Astrid Lindgren poznawaliśmy takie „niegrzeczne” postacie. Kto czytał przygody Pipi Pończoszanki, „Dzieci z Bullerbyn”, „Karlssona z Dachu”, „Emila ze Smalandii” doskonale wie, o co chodzi. Dzisiaj takich zbuntowanych postaci jest znacznie więcej. Ich przygody pozwalają czytelnikom na oderwanie się od codzienności, łatwo z takimi bohaterami się utożsamić. Wreszcie na chwilę można zapomnieć o konwenansach, poprawności i pozwolić sobie na to, co bawi. Zwłaszcza, że dzieciaki uwielbiają humor. Dzięki temu nie trzeba ich namawiać na czytanie. Otrzymują przecież to, co bardzo lubią. Szaloną rozrywkę, mało doskonałego bohatera, ale oczywiście takiego, który na co dzień ma zawsze większe kłopoty, niż czytelnik. Świat przedstawiony i bohaterowie są przerysowani, tak jak zabawne ilustracje Tony’ego Rosa. Całość jest napisana w sposób zrozumiały dla młodych czytelników, a duże litery ułatwiają samodzielną lekturę. Na końcu książki znajdziemy zadania takie jak: rebusy, kolorowankę, krzyżówkę. Z pewnością umilą odbiorcom czas. Aż trudno uwierzyć, że Koszmarny Karolek bawi dzieci już od trzydziestu lat.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *