„Teraz tu jest nasz dom” – Barbara Gawryluk

Teraz tu jest nasz dom, Barbara GawrylukBarbara Gawryluk jest nie tylko cenioną pisarką książek dla dzieci, ale również tłumaczką i dziennikarką radiową. Zanim moje pociechy wyrosły, zdążyliśmy razem powzruszać się na takich książkach jak „Dżok”, „Baltic” (na podstawie tej ostatniej historii powstał nawet spektakl teatralny, który mieliśmy okazję obejrzeć). Poznawaliśmy też wiele skandynawskich powieści przetłumaczonych przez Barbarę Gawryluk. Nie sądziłam jednak, że jedną z książek tej autorki będę trzymała w zanadrzu, by wykorzystywać ją na lekcjach, na które będę się udawała, ponieważ okaże się niezwykle aktualna i potrzebna. W tej historii mowa o rodzinie z Doniecka, którą wojna na Ukrainie zmusiła do opuszczenia domu.

Inaczej wygląda wojna z perspektywy obserwatorów siedzących bezpiecznie przed ekranami telewizorów czy komputerów, zupełnie inaczej w sytuacji, gdy sami znajdziemy się w zasięgu działań wojennych. Nawet najmłodsze dzieci słyszą o tym, że coś się dzieje za wschodnią granicą. Zadają pytania, a my dorośli nie zawsze wiemy, jak na nie odpowiadać. Jakim językiem należy się posłużyć? Ile zrozumie trzylatek, a ile dziewięciolatek? Często najlepszym rozwiązaniem jest sięgnięcie po odpowiednią książkę. Tytuł „Teraz tu jest nasz dom” Barbary Gawryluk zalecany jest dla dzieci od siódmego roku życia. Czytałam ją czwartoklasistom, ale też szóstoklasistom, by opowiedzieć o sytuacji na Ukrainie. Wszyscy słuchali z wielką uwagą.

Wydarzenia opisane w książce „Teraz tu jest nasz dom” miały miejsce naprawdę. 7 kwietnia 2014 Donieck został  opanowany przez wojska rosyjskie i prorosyjskich separatystów – przeciwników rządu w Kijowie. W ten sposób powstała Doniecka Republika Ludowa, nieuznawana na arenie międzynarodowej. Teraz to wszystko nabrało zupełnie nowego wymiaru, kiedy w Ukrainie toczy się regularna wojna.

Barbara Gawryluk w swojej książce opowiada o polsko-ukraińskiej rodzinie Baranowskich i o tym, jak to co dzieje się w Ukrainie, wpływa na życie zwykłych ludzi. Oglądamy perspektywę dziecka. Narratorem tej opowieści jest Roman, trzecioklasista, któremu dokuczają dwaj rówieśnicy. Wyśmiewają go, gdyż nie uważają go za Polaka. Dlatego Romek niechętnie udaje do szkoły. Za chwilę opowie nam, jak znalazł się w Polsce i dlaczego do niej trafił z Ukrainy. Własnymi słowami opowiada o tym, jak zmieniała się sytuacja w Doniecku. Dorośli chcąc chronić swoje dzieci, ukrywali przed nimi, czego się boją. A jednak Roman widział ich podenerwowanie i dolatywały zza zamkniętych drzwi takie hasła, jak „wojna”. Kiedy do miasta wjechały wojska, rodzina postanowiła uciekać do Polski.

Główny bohater książki „Teraz tu jest nasz dom” w zrozumiały i przystępny sposób nie tylko snuje poruszającą opowieść o tym, co go spotkało w Doniecku, jak wyglądała ucieczka do Polski, ale objaśnia nam również, jak wygląda sytuacja uchodźcy. W naszych szkołach coraz częściej będą się pojawiali uczniowie z Ukrainy, więc warto tłumaczyć dzieciom, co mogą czuć osoby zmuszone do opuszczenia domu. Historia przedstawiona została w taki sposób, by uczyć tolerancji, w sposób pełen empatii. Sama autorka  pisząc tę historię z pewnością nie sądziła, że parę lat później ta książka stanie się ponownie aktualna. Trudno o lepszą lekturę dla dzieci w wieku szkolnym, gdy zadają nam trudne pytania o Ukrainę. NA uwagę zasługują też ilustracje Macieja Szymanowicza. Dzięki nim możemy skupić się się na emocjach bohaterów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *