Nie tak dawno temu wydano książkę prozatorską Stefana Hertmansa pt. „Wojna i terpentyna”. Została ona przyjęta przez recenzentów wręcz entuzjastycznie. Teraz Wydawnictwo Marginesy proponuje nam antologię poezji tego niderlandzkiego twórcy: „Krajobraz według Carpaccia”. Mamy do czynienia z wyborem utworów wielokrotnie nagradzanego poety, które zostały przetłumaczone przez Jerzego Kocha i Sławomira Paszkieta.
Wrażliwość na obraz mogłam dostrzec właśnie w pierwszej książce, teraz miałam okazję zobaczyć Stefana Hertmansa jako poetę. I tu od razu zauważamy uwielbienie dla malarstwa. Artysta przede wszystkim docenia dzieła Vittore Carpaccio, co zostało zawarte już w tytule antologii wierszy: „Krajobraz według Carpaccia”. Waga obrazów, jako dzieł malarstwa, czy też tego co dostrzegamy za pomocą zmysłu wzroku, jest podkreślana niemal na każdym kroku. Najważniejszy okazuje się jednak mistrz szkoły weneckiej, żyjący na przełomie XV i XVI wieku. Stefan Hertmans zatytułował jeden z utworów „Pejzaż podług Carpaccia”, w którym pokazuje, jak obraz wpływa na osobę, która go ogląda:
a potem – właśnie otworzono okno
i światło śpiewa jak śmierć –
zjawi ci się, wielka i uszkodzona,
ta twarz znów przed oczyma
i rozdrapujesz policzki do
krwi.
W swojej twórczości poeta nawiązuje też do mitologii greckiej, choćby w wierszu „Marsjasz”, gdzie ukazuje tego bohatera, który sam obdziera się ze skóry, nie dotarłszy na uroczystość, na której go oczekiwano. Eros występuje obok odniesień do biblijnej „Pieśni nad pieśniami”, a matka-Demeter umierając, odchodzi w podziemia zamiast Kory, przez co na świecie panuje zima.
Utwory poetyckie zaskakują i zmuszają do myślenia. Warto je czytać kilkakrotnie, bo za każdym razem możemy dostrzec w nich coś innego. Stefan Hertmans jest poetą erudycyjnym, w licznych i rozbudowanych metaforach ukrywa ciekawe skojarzenia i nawiązania literackie. Oprócz tego podkreślone zostało, jak ważna jest sztuka. Ona daje radość, pozwala nam docenić to, czego dokonał człowiek, właśnie poprzez swoją twórczość artystyczną. Odbiorca poprzez kontemplację tych dzieł, przez chwilę zbliża się ku poznaniu istoty ludzkiego życia.
Stefan Hertmans nawiązuje do twórczości modernistów. Jego poezja zdecydowanie nie przypomina w niczym prozy, ponieważ autor posługuje się licznymi metaforami, a nawet alegoriami. Stara się pokazać w utworach to, co dla człowieka najważniejsze. Dlatego będzie mowa o miłości, samotności, śmierci, utracie wiary. W wierszach mamy też do czynienia ze złorzeczeniami, czy ze zmysłowością. Czym jest natomiast sama poezja? Okazuje się, że czymś istotnym. Dokładną odpowiedź znajdziemy w utworze „Wallace Stevens w niedzielę”:
Wiersze, powiada, to
przeguby między oddychaniem
a myśleniem, potem upada.
Myślę, że podczas lektury tego tomu poetyckiego warto znaleźć chwilę na to, by dokładnie przemyśleć te pełne melancholii wiersze. Największe wrażenie wywarł na mnie utwór „Death on a pale horse – William Turner”, w którym najpierw poznajemy jak podmiot liryczny odbiera obraz słynnego malarza, by potem jednym celnym wersem podsumować, co myśli o samym jego autorze. Niełatwo pisać o poezji, gdyż każdy odczuwa ją na swój sposób. Tutaj z pewnością każdy zauważy, że Stefan Hertmans porusza tematy związane ze sztuką i to, jakie ona daje człowiekowi pocieszenie w jego egzystencji.
Mam w domu ten zbiór, ale czekam na odpowiedni moment, by go przeczytać. Boję się poezji, bo nie zawsze jestem pewna, czy zrozumiem.
Hertmansa uwielbiam za 'Wojnę i terpentynę”, więc z tym zbiorem spróbuję się zmierzyć. Pozdrawiam
Poezja nieco onieśmiela – choć nie do końca wiem dlaczego. Niby każdy ma prawo rozumieć utwory poetyckie na swój sposób, a jednak gdzieś tam zostaje w podświadomości ta niepotrzebna obawa, że nie podołamy. Mimo to warto się przełamać, bo obcowanie z poezję jest czystą przyjemnością, tylko trzeba sobie na nią pozwolić. 🙂
„Wojna i terpentyna” to świetna książka, ale do wierszy mnie nie ciągnie.
Próbkę tego poetyckiego stylu mieliśmy własnie w „Wojnie i terpentynie”, ale oczywiście zbiór „Krajobraz według Carpaccia” to czysta poezja.
Zawsze cenię sobie pracę wydawców, którzy podejmują się trudu przybliżenia twórczości danego artysty, zapewniając czytelnikowi dostęp do różnych tytułów (a nie poprzestają wyłącznie na jednej pozycji).
Fragment: „zjawi ci się, wielka i uszkodzona, / ta twarz znów przed oczyma” kojarzy mi się z wizją Philipa K. Dicka, w której to Amerykanin ujrzał na niebie wielką twarz z pustymi oczodołami. To osobliwe doświadczenie zostało wykorzystane przy pisaniu książki „Trzy stygmaty Palmera Eldritcha”.
Bardzo ciekawe skojarzenie z wizją Philipa K. Dicka, ale pewnie postmodernizm nie jest tu jedynym wspólnym mianownikiem. Jeśli chodzi o to, co do tej pory opublikował Stefan Hertmans, to twórca posiada spory dorobek literacki, więc mam nadzieję, że wydawnictwo przybliży nam jeszcze jakieś jego dzieła – choćby wybór opowiadań, albo eseje.