Do sięgnięcia po powieść „Król serce” Lily King skłoniły mnie entuzjastyczne rekomendacje wspominane przez wydawcę. Czy rzeczywiście będzie można uznać ten tytuł za „literacki fenomen”? Podeszłam do sprawy sceptycznie, gdyż nie przepadam za książkami, których główną tematyką jest miłość. Boję się wtedy, że zamiast głębi tematu otrzymam melodramat, czy romans, którego celem jest niepotrzebne igranie na emocjach odbiorców. Nie poznałam również wcześniejszych książek autorstwa Lily King, znanej z takich bestsellerów jak „Euforia” czy „Kochankowie i pisarze”. Skoro pisarka jest tak popularna, postanowiłam zmierzyć się z jej najnowszą i jednocześnie dostępną książką.
„Król serce” zaczyna się początkowo, jak powieść kampusowa. Główna bohaterka, Jordan, studiuje w latach 80tych ubiegłego wieku na Uniwersytecie Karoliny Północnej. Ma to być jej ostatni rok nauki. Pewnego dnia, podczas zajęć z literatury XVII wieku, poznaje dwóch przyjaciół: Sama i Yasha. Ten pierwszy postanawia odezwać się do dziewczyny, a z czasem stają się parą. Jako, że Sam ma przyjaciela, dziewczyna często spędza czas z dwoma młodymi mężczyznami. Dyskutują na różna tematy, ale też grają w karty. Szybko okazuje się, że Sam jest człowiekiem głęboko religijnym. Jordan ma inne poglądy, dlatego ich relacja staje się niezwykle burzliwa.
Kiedy para się rozstaje, dziewczyna odkrywa, że tak naprawdę bliżej jej do Yasha. Oboje decydują się zostać na uczelni na dodatkowy semestr i kiedy Jordan wyjeżdża do Paryża jako au pair, a Yash zostaje w USA i pisze do niej listy, planują wspólne zamieszkanie w Nowym Jorku. Niestety, choć wszystko zdawało się przebiegać zgodnie z intencjami Jordan, Yash nie przylatuje umówionym samolotem. Nie wyjaśnia sprawy, nie dzwoni, nie oddzwania. Zrozpaczona młoda kobieta czuje się porzucona, ale jej smutek pogłębia jeszcze jedna tajemnica, z którą do tej pory nie podzieliła się z Jashem.
Wielka miłość i wielki zawód miłosny dla młodej kobiety wiąże się z tajemnicami. Dlaczego ukochany nie przybył na lotnisko? Co ona sama skrywa przed mężczyzną? W drugiej i trzeciej części powieści przeskakujemy do czasów, kiedy Jordan jest już osobą dojrzałą, kobietą po czterdziestce. Udało jej się osiągnąć literacki sukces. Jej książki są cenione i czytane. Jednocześnie jest żoną Silasa i matką dwóch chłopców. Pewnego dnia odwiedza ją Yash, ale kobieta nie bardzo rozumie, dlaczego to zrobił. Z czasem dowiemy się, że mężczyzna zachorował na raka. Jordan sama zmaga się z chorobą nowotworową własnego dziecka. Jeden z jej synów czeka na operację.
Kiedy kobieta odwiedza Yasha, okazuje się, że para ma sobie wiele do wyjaśnienia. Nie jest to łatwe, gdyż przez lata narosło między nimi wiele urazów. Jak opowiedzieć o wszystkim osobie, która odchodzi, ponadto otoczona jest wiankiem przyjaciół i rodziny? Do tego umierającemu towarzyszy Sam, człowiek, który był w pewnym sensie częścią tego „trójkąta miłosnego”. Kiedy bohaterowie byli młodzi, zakazywał Yashowi spotykania się z Jordan. Mężczyzna rozdarty był między lojalnością wobec przyjaciela, a ukochaną.
Co czują do siebie bohaterowie po latach? Zastanawiamy się nad tym, co może powiedzieć kobieta dawnemu ukochanemu, kiedy on umiera? Czy jest mu coś winna? A może Yash niepotrzebnie odciąga pisarkę od tego, co w tej chwili jest najważniejsze, czyli od jej chorego syna i rodziny?
Kiedy czytałam „Króla serce” zastanawiałam się czy Lily King uniknie taniego sentymentalizmu, poruszając takie a nie inne tematy? Na ile dylematy bohaterów są prawdopodobne, a na ile mogą być przejaskrawione? Podobały mi się rozmowy bohaterów w czasach studenckich. Widzimy różnice między dziewczyną, która w tym świecie czuje się obco, a studenci płci męskiej wciąż starają się być bardzo pewni siebie, posiadać wyraziste poglądy. Jordan ich obserwuje, ale też odkrywa w sobie potrzebę pisania. Nie wie jednak, na ile jej się uda z tego utrzymać. Po latach widzimy, że to właśnie ona odniosła sukces. Te pierwsze uczucia i lata studenckie wywarły olbrzymi wpływ na postacie. Teraz są innymi ludźmi, ale czasy uniwersyteckie nie zostały bez śladu. Podobało mi się, że pisarka nie bagatelizuje tego, co czują bohaterowie, emocji w tej historii nie zabraknie. Jednocześnie nie jest to łzawa historia, a dobrze skrojona opowieść o tym, co w życiu nas kształtuje, o błędach jakie popełniamy oraz o tym, co nas naznacza i sprawia, że stajemy się tacy, a nie inni. Podobało mi się, że znalazłam w „Królu serca” sporo miłości do książek. Bohaterowie dyskutują o literaturze, filozofii, a z czasem ich ideały zderzają się z rzeczywistością. Czy okażą się na tyle przyzwoici, na ile od siebie oczekiwali?
PS Powieść na język polski przełożyła Dominika Chylińska.
Pierwszy raz słyszę o tej książkę ale historia brzmi ciekawie.
Co ciekawe, sama sięgnęłam po ten tytuł, ponieważ widziałam książkę w wielu internetowych miejscach.