Literatura czeska chyba zawsze cieszyła się w Polsce sporym powodzeniem. Wielu z nas często kojarzyła się z humorem, ale oczywiście możemy znaleźć w niej wszystko. Od grozy poprzez kryminał i powieści historyczne. Teraz przyszedł mój czas powrotu do pisarza, który ceniony był za dar opowiadania historii pełnych humoru. Nie znajdziemy jednak u Petra Šabacha naśladownictwa, a zrównanie z klasykami czeskiej literatury. Do nich myślę można spokojnie zaliczyć nieżyjącego już Šabacha.
„Ta kurewska miłość” jest zbiorem opowiadań. Pisarz bardzo cenił krótką formę, a wielu czytelników, którzy nie podzielają takiej opinii, po lekturze trzynastu historii napisanych przez Petra Šabacha otrzymuje szansę, by zmienić zdanie. Niepozorna objętościowo książka (można ją łatwo zmieścić w kieszeni kurtki), z pewnością przyciągnie wzrok każdego ze względu na intensywny kolor okładki, ale również przez tytuł oraz ilustrację, która przekornie odnosi się do miłości, a wielki nacisk kładzie również na pierwsze słowo zawarte w tytule.
Już „Księga tysiąca i jednej nocy” pokazuje świat w zupełnie nieoczekiwany sposób. Oto złodziej zostaje ofiarą małej dziewczynki. Kilkulatka zmusza pechowego włamywacza do czegoś, czego on sam by się po sobie nie spodziewał. Warto się przekonać do czego nakłania go rezolutna dziewczynka, choć do małej bardziej pasuje określenie: mistrzyni manipulacji.
Bohaterowie opowiadań często muszą coś udawać. W historii pt. „Wilia” dowiadujemy się, że Honza musi sobie zmyślać dziewczynę, by mama dała mu święty spokój. Żali się w knajpie koledze i dyskutują przy kielichu, co w tym roku może skłonić nieistniejącą Zuzkę, by nie pojawiła się w Święta u narzeczonego. Czy trzeba uśmiercić dziewczynę, czy wystarczy jej nieobecność wytłumaczyć słabym zdrowiem?
Wszystkim historiom towarzyszy zaskoczenie. Widzimy różne oblicza miłości, ale niekoniecznie w romantycznej wersji. A to pies spod Lidla przebywający z miłośnikami wystawania pod sklepem zdobędzie się na bezczelne zachowanie wobec rasowej suczki, a to pewien mężczyzna siedzi przed domem publicznym z bukietem kwiatów, ponieważ zakochał się w prostytutce. Innym razem pewien młodzieniec będzie miał za zadanie wykonać trudną figurę taneczną z filmu „Dirty Dancing” ze swoją dziewczyną. Zwykłe sytuacje z życia wzięte, choć domyślamy się, że wszystko rozegra się inaczej, niż planowali bohaterowie. Przyznam szczerze, że sama nadal się zastanawiam nad opowiadaniem pt. „Berek” na temat zabawy pewnego motorniczego tramwaju i tego dokąd ona go zaprowadziła.
W książce „Ta kurewska miłość” poznajemy zwyczajnych ludzi, którym nie wszystko wychodzi. Znają doskonale słowo porażka, ale kiedy śledzimy ich historie, poczujemy sympatię właśnie do tych nieudaczników. Bohaterowie nas rozbawią, ale pisarz nie zamierza się z nich naśmiewać. Opisuje ich w sposób pełen empatii. Pokazuje pewne życiowe absurdy. Sama miłość okazuje się trudna, bolesna, ale potrzebna każdemu.
Petr Šabach daje czytelnikom historie, w których zarówno będziemy podziwiali warsztat autora, świetny język, jak i skupiali się na samej opowieści. Pojawi się humor, zabawa formą, ale również pochwała codzienności. Bohaterowie spędzają czas w knajpkach, rozmawiają przy kieliszku, a ich wypowiedzi potrafią zaskoczyć i wywołać nieoczekiwane reakcje. Autor okazuje się w tych historiach mistrzem opowieści. Mamy wrażenie, że wysłuchujemy ustnych opowieści kogoś, kogo chce się słuchać. Nie jest ważne, czy dana anegdota została całkiem zmyślona, czy tylko trochę przejaskrawiona. Istotne okazuje się to, że każdy i tak chce poznać całą historię i czeka w napięciu na to, co się zaraz wydarzy. Natomiast, gdy poznamy opowieść do końca, przychodzi chwila, w której śmiech, jaki pojawił się na twarzy, przechodzi w refleksję, ponieważ okazuje się, że pod warstwą humoru kryje się coś jeszcze. Warto odnaleźć tę głębię.
PS Książkę na język polski przełożyła Julia Różewicz.