John Lennon – postać o której każdy musiał słyszeć, ponieważ to niewątpliwie ikona popkultury, członek najsłynniejszej grupy muzycznej The Beatles. Jak to się stało, że chłopak z Liverpoolu zaszedł tak daleko? Czy był to czysty przez przypadek, czy może stało się tak za sprawą ciężkiej pracy? Tim Riley, autor biografii „Lennon. Człowiek, mit, muzyka”, postanowił przybliżyć czytelnikom tę niezwykłą postać, ale z pominięciem mitów na jej temat.
Do tej pory czytałam słynną książkę „The Beatles. Jedyna autoryzowana biografia” Huntera Daviesa, w której Lennon musiał się pojawić. Tim Riley natomiast skupia się na całym życiu tytułowego bohatera. Na ponad siedmiuset stronach poznajemy niezwykłą postać. Człowieka, którego wszyscy podziwiali – nawet Paul McCartney.
John Lennon stał się gwiazdą, która wytyczała nowe drogi dla muzyki. Z jednej strony artysta był twórcą muzyki pop, ale dziś jego utwory są klasykami. Tim Riley zaczyna opowieść od najbliższych Lennona. Dowiadujemy się jak trudne miał dzieciństwo John i jak wpłynęło na jego osobowość. Rozstanie z matką i ojcem, wychowywanie przez surową ciotkę zaważyło na tym, kim się stał. Oprócz tego poznajemy pierwsze fascynacje muzyczne. Riley kreśli również historię muzyki, która docierała do przyszłych Beatlesów i pokazuje jej wpływ na kształtowanie się gustów młodych liverpoolczyków.
Dzięki biografii poznamy każdy znany i istotny szczegół z życia Lennona. Widać, że autor ma niezwykle obszerną wiedzę na ten temat. Śledzimy krok po kroku rozwój niezwykle zdolnej grupy muzycznej. Jaki wpływ na Beatlesów miał McCarthney, a jaki Lennon? To również stara się wyjaśnić Tim Riley. Zauważa pierwsze pęknięcia i kryzysy w grupie. Dostrzega jak stopniowo członkowie The Beatles zaczynają podążać własnymi ścieżkami. Riley zaprzecza też mitowi, jakoby Yoko Ono miała doprowadzić do rozpadu zespołu. Za to nie ukrywa autodestrukcyjnego postępowania Johna. Notuje pierwsze kontakty z narkotykami, widzi jaki wpływ na artystę miało nadużywanie alkoholu. W końcu Lennon stał się przecież bohaterem wielu skandali obyczajowych.
Mimo, że Tim Riley przywołuje wiele momentów z życia prywatnego Johna Lennona, nie ma zamiaru skupiać się na tanich sensacjach. Zresztą okładka płyty z nagą parą Yoko i Lennona dzisiaj nas nie bulwersuje. Autor zmierza jednak do tego, by w biografii znaleźć to, co wpłynęło na muzyka. By powstał pełen portret artysty, daje czytelnikowi mnóstwo wypowiedzi ludzi, którzy byli świadkami wydarzeń. Korzysta z wielu źródeł, tak by obraz jaki nam się jawi, nie był jednostronny.
Oprócz biografii Johna Lennona otrzymujemy też szeroki kontekst: widzimy Anglię i Liverpool zmagające się z wojną, a następnie z powojennym kryzysem gospodarczym. Obserwujemy różnice między USA i Wielką Brytania – i to nie tylko muzyczne, ale też społeczne, czy historyczne. Wszytko, co mogło mieć znaczenie dla muzycznego świata zostało tu uwzględnione.
Biografia, z którą miałam do czynienia jest trudną lekturą, wymagającą wielkiej uwagi oraz skupienia, gdyż została naszpikowana olbrzymią ilością informacji. Widoczne jest to zwłaszcza jeśli chodzi o dokonania artysty. W końcu Riley jest krytykiem muzycznym i prezentuje nam swoją wiedzę, szczegółowo opowiadając jak powstawały utwory muzyczne, czy bardzo wnikliwie je analizując – stara się nie pomijać niczego, pisze nawet o drobnych niuansach, które miały miejsce podczas realizacji dźwięku.
Przyznam, że największą gratką było dla mnie poznawanie Johna Lennona w kontekście kulturowym. Lubię wiedzieć, jakie wydarzenia, poglądy, jacy artyści mieli wpływ na danego muzyka. Takich informacji jest tu sporo. Nie do końca jednak udało mi się poznać samego Lennona – ta postać wciąż w wielu aspektach stanowi dla mnie zagadkę. Choć z drugiej strony, czy pełne poznanie drugiego człowieka jest możliwe? Niewątpliwie książka Rileya to skarbnica wiedzy o Jonie Lennonie i stanowi próbę pokazania człowieka z krwi i kości, bez powielania mitów na jego temat.
Przymierzałam się do tej książki.
Mnie książka właściwie rozczarowała. Nie dowiedziałam się o Johnie niczego, czego bym nie wiedziała z wcześniej przeczytanych lektur, poza tym jak na biografię jednego artysty zbyt szerokie jest tło i zbyt wiele o innych postaciach popkultury. Jedyne, co naprawdę mnie ujęło, to interpretacje utworów Lennona, dokładnie takie, jak na dobrego krytyka muzycznego przystało 😉
Do tej pory czytałam jedynie biografię „The Beatles”, ale i tak wiele rzeczy się powtórzyło. Właściwie Riley napisał historię muzyki z uwzględnieniem życia Lennona. A ta interpretacja utworów wiele wyjaśnia. 🙂
Fanem Lennona nie jestem i po tę biografię raczej nie sięgnę, ale serię w ramach której została wydana omawiana przez Ciebie pozycja znam dość dobrze i bardzo ją sobie cenię. Dzięki niej poznałem żywoty Aleksandra Wielkiego, Karola Marksa oraz Rolanda Topora 🙂
Dosyć różne postaci, ale bez wątpienia o interesujących życiorysach… 🙂
To na pewno fascynująca postać. Owiana legendą i skandalami przy akompaniamencie świetnej muzyki. Bardzo lubię ich utwory i z chęcią dowiedziałabym się więcej o tym muzyku. Interesuje mnie też, tło społeczno kulturowe tamtego okresu. Sięgnę po tę lekturę.
Przyznam, że lubię podczas czytania książek o swoich ulubionych muzykach słuchać piosenek, o których mowa w tekście. A tutaj na 700 stronach otrzymujemy wiele wyjaśnień dotyczących i historii muzyki, i przemian społecznych. Nie miałam świadomości, że Lennon był osobą promującą aktywne ojcostwo (po narodzinach drugiego syna)…