Zbiór siedmiu opowieści zatytułowany „Skoruń” to debiut prozatorski Macieja Płazy. Autor z literaturą jest blisko związany jako tłumacz, czy teoretyk literatury. Do tej pory pisał jednak prace krytyczne oraz książkę o Stanisławie Lemie. Debiut prozatorski okazuje się bardzo dojrzały i warty uwagi, zwłaszcza dla osób, które lubią sięgać po prozę z tzw. „nurtu chłopskiego”. Tutaj autor wyraźnie do niego nawiązuje, ale na swoich prawach. Czytaj dalej
Archiwa tagu: W.A.B.
„Walet Pik” – Joyce Carol Oates
Joyce Carol Oates jest znaną amerykańską pisarką, która ma na koncie liczne i ważne nagrody, takie jak: National Book Award, Nagrodę Pulitzera – brakuje jeszcze tej najważniejszej i rzeczywiście, uważana jest za bardzo poważną kandydatkę do literackiego Nobla. Do tej pory nie czytałam żadnej z książek tej autorki, dlatego postanowiłam sięgnąć po jej niedawno wydaną powieść zatytułowaną „Walet Pik”. Jeśli ktoś lubi powieść trzymającą w napięciu, znajdzie w niej coś dla siebie. Strzelba powieszona na ścianie w pierwszym akcie, prędzej czy później wystrzeli… Czytaj dalej
„Święto nieistotności” – Milan Kundera
Po kilku latach milczenia Milan Kundera opublikował „Święto nieistotności”. Ta najnowsza książka tego autora jest niepozorna objętościowo, lecz jak zwykle bardzo intrygująca. Pisarz już nie raz udowodnił, że liczy się jakość, nie ilość. Ostatnie tytuły wydane przez Kunderę „Spotkanie” i „Zasłona” to zbiory esejów. Aż czternaście lat musiało minąć, by opublikowano tę powieść. Trzynaście, jeśli weźmiemy pod uwagę, że „Święto nieistotności” zostało wydane we Włoszech w 2013 roku, a we Francji dopiero rok później. Dla przypomnienia tylko dodam, że autor pisze po francusku i nie zezwolił na tłumaczenie swoich książek na język czeski. Możemy się cieszyć, że „La fête de l’insignifiance” nie musimy czytać w oryginale. Czytaj dalej
„Tożsamość” – Milan Kundera
Kim jesteś? Jak widzą cię inni? Kim myślisz, że jesteś? Co składa się na naszą osobowość? Milan Kundera w książce „Tożsamość” zaprasza czytelnika do zastanowienia się nad tymi problemami. Powieść została wydana w języku francuskim w 1997 roku, w Polsce pojawiła się już rok później. Nakładem wydawnictwa W.A.B. opublikowane zostało wznowienie tego tytułu w tłumaczeniu Marka Bieńczyka.
Na pierwszy rzut oka otrzymujemy prostą, niemal banalną historię miłosną. Jean-Marc i Chantal odkrywają, że ich miłość staje się czymś naturalnym i oczywistym. Nie jest już wyjątkowym wybuchem namiętności. Chantal dochodzi do wniosku, że czas wywołał w jej ciele nieodwracalne zmiany. Oprócz tego pewnego dnia para nie poznaje się na plaży w Normandii. Główny bohater zastanawia się nad tym: „Pomylić fizyczny wygląd ukochanej z wyglądem innej kobiety. Ileż razy już to przeżył! Zawsze z tym samym zdziwieniem: zatem różnica między nią a innymi jest taka znikoma? Jak to możliwe, że nie umie rozpoznać sylwetki osoby najbardziej przez siebie ukochanej, osoby, którą uważa za niezrównaną?” (s. 20-21) Czytaj dalej
„Narkopolis” – Jeet Thayil
Powieść „Narkopolis” Jeeta Thayila zabiera czytelnika w podróż. Właściwie są to dwie równoległe wędrówki. Pierwsza z nich dotyczy Bombaju, miasta mrocznego i groźnego, w którym nie brakuje spelun, palarni opium, czy brudnych burdeli. Druga podróż zabiera czytelnika do świata narkotykowych wizji, które trudno oddzielić od tego, co można nazwać fabułą powieści. Samemu trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, kiedy mamy do czynienia z akcją, a kiedy z opiumowym odlotem.
Jeet Thayil urodził się w 1959 w Indiach. Jest poetą i muzykiem, a za swą debiutancką powieść – „Narkopolis” – został nominowany do Nagrody Bookera. Autor poznał nałóg narkotykowy na własnej skórze. Stwierdził, że stracił przez niego dwadzieścia lat życia „ale jeśli dało to to takie efekty, to chyba nie był to czas zmarnowany”. Oczywiście można z tym dyskutować, bo po lekturze książki przekonamy się, jak łatwo tym, którzy sięgają po narkotyki, spotkać się ze śmiercią. Czytaj dalej
„Zielona wyspa” – Igor Ostachowicz
Jeśli chcielibyśmy zostać współczesnym Robinsonem Crusoe, musielibyśmy sporo zapłacić. Bo przecież w dwudziestym pierwszym wieku wydaje się, że pobyt na bezludnej wyspie jest możliwy. Oczywiście w rachubę wchodzi jedynie pobyt z pełnym wyżywieniem, wszystkimi wygodami. Tylko najbogatsi mogą się odizolować od reszty świata – za grube pieniądze, korzystając z oferty biura podróży.
W miejsce bezludne, na zieloną wyspę zabiera nas najnowsza powieść Igora Ostachowicza. Pisarz, który za sprawą „Nocy żywych Żydów” otrzymał nominację do Nagrody Nike 2013. Jako, że miałam okazję poznać tę powieść, tym bardziej intrygowała mnie najnowsza książka tego autora.
Przede wszystkim intrygujący jest sam pomysł na fabułę. Główna bohaterka, Magda, kupuje sobie wczasy na bezludnej wyspie. Czy na tym skromnym budulcu da się zbudować powieść? Wyspa, na której stoi dom i przebywająca w nim jedna osoba. Dlaczego główna postać tak bardzo potrzebuje samotności? Co takiego się wydarzyło, że kobieta chce spędzić swoje wakacje z torbą lekarstw? Czytaj dalej