„Londyn NW” – Zadie Smith

Londyn NWKiedyś centrum świata był Paryż. Tu mieszkały same sławy. Dziś największym tyglem ras i kultur jest Nowy Jork. Jednak takim europejskim odpowiednikiem, w którym można spotkać niemal wszystkie nacje świata jest Londyn. Źródeł takiego stanu rzeczy należy szukać w historii kolonializmu, ale to oczywiście nie wszystko, gdyż Polska nigdy nie była zależna od Anglii, a przecież spotkamy w niej sporą grupę rodaków.

Zadie Smith w książce „Londyn NW” przenosi nas do północno-zachodniej części stolicy Wielkiej Brytanii. Miejsca, które uznać można za nieco podupadłe. Akcja powieści toczy się North West London, przede wszystkim w dzielnicach: Kilburn i Willesden. Z tych miejsc pochodzi zarówno autorka, jak i czworo głównych bohaterów tej opowieści.

Leah, Nathana, Natalie i Felixa łączy to, że chodzili do tej samej szkoły. Najważniejsze z tej czwórki są dwie kobiety. Mężczyźni pełnią rolę drugoplanową, ale ich życiorysy będą splatały się z historiami bohaterek, mając na nie istotny wpływ.

Natalie (dawniej Keisha) i Leah są przyjaciółkami, które należą do pokolenia trzydziestolatków. W dzieciństwie były niemal nierozłączne, potem ich drogi się rozeszły, ale ponownie się splotły, kiedy były dojrzałymi kobietami. Leah, bezdzietna pół-Irlandka, jest żoną najprzystojniejszego mężczyzny z okolicy. Z kolei Natalie – z pochodzenia Karaibka – została prawniczką, matką dwojga dzieci. Pozornie obie mają wszystko, a jednocześnie jedna zazdrości drugiej tego, do czego doszły w życiu.

Bohaterowie pokazani są w momencie, kiedy dążą do pewnej stabilizacji. Wchodzą powoli w wiek średni i muszą się zastanowić nad tym, co jest ich celem w życiu. Natalie i Leah postanowiły osiągnąć wyższy status społeczny niż ten, w którym się urodziły. Dlatego musiały postawić na edukację, a z drugiej strony odciąć się od ludzi, wśród których dorastały. Jednocześnie mają poczucie niespełnienia. Nie potrafią tego uczucia dokładnie opisać, dlatego cofają się wstecz, by sprawdzić, w którym momencie coś poszło nie tak. Całę czwórkę łączy to, że uważają, iż gdzieś dokonali niewłaściwego wyboru.

Zadie Smith uczyniła północno-zachodni Londyn bohaterem swojej powieści. Nie jest to jednak miejsce, które znamy z pocztówek. Raczej nie zachwyca urodą. Jest nijakie, ale kipi życiem. Kiedy bohaterki trafiają przypadkiem między blokami na kościół gotycki, są zaskoczone, bo nie miały pojęcia o jego istnieniu. Świątynia zwyczajnie w świecie tu nie pasuje, choć została zbudowana dużo wcześniej, niż pozostałe budynki.

Książka „Londyn NW” pokazuje wyobcowanie bohaterów. Na początku mogłoby się wydawać, że będzie to historia, o podziałach rasowych. Jednak  Zadie Smith dotyka innego problemu, a mianowicie skupia się na klasach społecznych – ich zróżnicowaniu i przepaściach, które powodują, że tak trudno je zmienić. Leah i Natalie awansowały, jednak musiały zapłacić za to wysoką cenę. Zmiana statutu sprawi, że nie będą miały wspólnego języka z ludźmi, z którymi się wychowywały.

Powieść Zadie Smith wtłacza czytelnika w konkretną przestrzeń. Zostajemy osadzeni w Londynie NW, by móc obserwować głównych bohaterów. Nie będzie nam jednak łatwo. Autorka nie daje odbiorcom gotowych rozwiązań. Książka przez to jest niejednoznaczna. Mimo to wciąż mamy do czynienia z pewnym rodzajem powieści obyczajowej. Zadie Smith opowiada o współczesnych problemach świata. Kobiety są wyemancypowane, pochodzenie rasowe nie jest już tak ważne jak kiedyś, a mimo to bohaterom trudno odnaleźć drogę, którą mogą podążać. Problemy natury egzystencjalnej dają o sobie znać. Czy bohaterowie odnajdą swoje spełnienia i miejsce dla realizacji marzeń?

Dziękuję Wydawnictwu Znak za książkę.

  1. Do tej pory czytałam jedynie „O pięknie” tej autorki, ale zarys fabuły, jaki nakreśliłaś i poruszane problemy wydają mi się ciekawie przedstawione, z chęcią przeczytam!

  2. Od kilku już lat planuję przeczytać „Białe zęby”, bo z wszelkich recenzji wychodziło, że warto się za nią zabrać. Ale tym razem bardziej pociąga mnie ta recenzowana.

  3. Czytałem już o tej powieści u Owcy. Lektura Twojej recenzji tylko pogłębiła mnie w przekonaniu, że warto sięgnąć po tę książkę. Z tego co słyszałem od znajomych mieszkających w Londynie, w Wlk. Brytanii rzeczywiście sporym problemem są istniejące klasy społeczne, w obrębie których poruszają się ich członkowie. To wręcz niewiarygodne, że w XXI wieku nadal może dochodzić do mezaliansów, do niepożądanych znajomości, etc. Chociaż jeśli dobrze przyjrzeć się otoczeniu, taki ostracyzm, którego ostrze skierowane jest wobec ludzi spoza danego środowiska, zauważalny jest także w naszym kraju.

    • Odnoszę czasami wrażenie, że choć już nie używa się takich słów jak mezalians, to wcale się nie różnimy od ludzi, którzy żyli w XIX wieku. Myślę, że tak jest wygodniej, dopasować się do oczekiwań, czy iść utartymi szlakami.

  4. Wydaje mi się, że problemem jest to, że w krajach europejskich, w tym w Polsce, wtłacza się ludziom jeden pomysł na życie. Inne drogi są uznawane za niewarte uwagi i godne pożałowania. Myślę, że młodzi ludzie nie do końca sobie z tym radzą. Za wszelką cenę chcą być bogaci, piękni i szczęśliwi, ale na dłuższą metę nie udaje się. Życie to nie reklama…

      • Nie tylko TY 🙂 dla mnie twórczość Smith jest zupełnie obca, choć wydaje mi się, ze odnalazłabym się w jej opowieściach i doceniłabym styl. Pora przekonać się o tym na własnej skórze 🙂

  5. Tak, o tym wszystkim ta książka opowiada, ale sposób, w jaki jest ona napisana czyni ją niestrawną. Zadie Smith nie odkrywa w końcu Ameryki pisząc o podziałach społecznych, więc udziwniła swoją powieść postmodernistycznym stylem.

    • Na początku musiałam się przełamać do tego stylu, ale kiedy mogłam się wczytać w „Londyn NW” w zupełnym spokoju, poczułam się wtłoczona w sam środek świadomości bohaterów – to mnie przekonało. 🙂

Skomentuj Isadora Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *