Jeśli miałabym znaleźć kobietę żyjącą w XIX wieku, która przypominałaby księżną Dianę, z pewnością byłaby to Elżbieta Bawarska. Cesarzową Austrii i królową Węgier, nie czuła się szczęśliwa w swojej roli. Nie lubiła konwenansów dworskich, którym musiała się poddawać. Najbardziej cierpiała z powodu utraty dzieci, bo po porodzie po prostu je zabierano. Cesarz Austrii bardziej kierował się opinią matki i właśnie ona spowodowała, że Elżbieta Bawarska była nieszczęśliwa. Choć używałam do tej pory oficjalnego tytułu cesarzowej, większość zna jej mniej oficjalne imię – Sisi. Żona cesarza Franciszka Józefa I była niezwykłą osobą i właśnie dlatego powstały o niej filmy oraz serial. Teraz możemy sięgnąć po książkę Daisy Goodwin „Łowca posagów”, w której poznamy cesarzową Sisi, ale nie tylko.
Daisy Goodwin zaczyna od przedstawienia Charlotte Baird. Poznajemy młodą dziewczynę z dobrego domu. Jest niepełnoletnia i bardzo bogata, a pieczę nad jej majątkiem sprawuje brat. Charlotte została sierotą w młodym wieku, ale dzięki spadkowi, może liczyć na świetlaną przyszłość. Akcja powieści rozgrywa się w Anglii, w czasach wiktoriańskich. Jest rok 1875, a Charlotte ma zacząć bywać na balach i pokazywać się w towarzystwie. Na taką świetną partię czeka wielu kandydatów. Jednak dziewczyna zdaje sobie sprawę, co przede wszystkim przyciąga kandydatów na mężów. Zamiast Charlotte wiele osób dostrzega najpierw jej majątek.
Panna Baird zamiast bywać w towarzystwie, woli fotografować. Ma swoją pasję, którą niewiele osób rozumie. Kiedy jednak doceni jej umiejętności kapitan Bay Middleton, dziewczyna odkryje, że coś czuje do tego przystojnego mężczyzny. Tyle, że kapitan nie ma dobrej opinii, jest biedny, choć dobrze urodzony. Middleton również posiada pewien talent, świetnie sobie radzi w siodle. Dlatego zostaje poproszony, by opiekował się, podczas nadchodzącego sezonu polowań, samą cesarzową Sisi.
Młody kapitan ma opinię łamacza damskich serc, również tych poślubionych komuś innemu. Jednak Middleton w Charlotte widzi coś więcej niż przyszły posag. Dostrzega jej wyjątkowość. Okaże się jednak, że z Sisi łączy go wspólna pasja. Cesarzowa zachwyca wszystkich swoją urodą, a Baya również niezwykłymi umiejętnościami jeździeckimi. Okaże się, że nie tylko dwie kobiety wyprzedzają swoje czasy. Również kapitan potrafi docenić fakt, że osoby przeciwnej płci posiadają pasję i talenty. Uważa, że kobiety mają prawo do głoszenia własnych opinii. Potrafi zachwycić się urodą dam, ale liczy się dla niego coś jeszcze. Charlotte i Sisi nie mogą jednak ze sobą konkurować, to przecież dwa zupełnie inne światy. Middleton musi wybrać, częścią którego chce być. Na co się zdecyduje?
Dzięki powieści Daisy Goodwin czytelnicy zobaczą, jak wyglądał świat elit w drugiej połowie XIX wieku. Okaże się, że istniały jeszcze bardziej surowe, niż wiktoriańskie zasady. Konwenanse nie będą jednak w stanie ukryć wielkich namiętności oraz wyjątkowych postaci. Sisi wyprzedza swoją epokę, podobnie jak druga bohaterka powieści, Charlotte. Narracja książki „Łowca posagów” prowadzona jest w trzeciej osobie, ale historię poznajemy z perspektywy trzech głównych bohaterów. Sama historia jest fikcją literacką, ale najważniejsze postacie występujące w książce istniały naprawdę. Uczucia bohaterów oraz ich myśli zostały wymyślone przez pisarkę, ale Goodwin trzyma się najważniejszych faktów historycznych.
Powieść „Łowca posagów” z pewnością zadowoli tych, którzy uwielbiają historie o wielkich namiętnościach i uczuciach. Dla mnie była ważna z tego względu, że pokazała mniej znane oblicze cesarzowej Sisi oraz czasy wiktoriańskie. Nie zabraknie również elementów humorystycznych, bo spotkanie królowej Wiktorii i Elżbiety okaże się niekonwencjonalne. Książka trzyma w napięciu do ostatnich chwil, choć nie jest powieścią sensacyjną, zwłaszcza opis wyścigu konnego powoduje, że czytelnik wstrzymuje oddech, a jednocześnie przywołuje skojarzenia z „Anną Kareniną”. Warto wspomnieć, że Daisy Godwinn napisała powieść „Wiktoria”, a także scenariusz do serialu pod tym samym tytułem.
Lubię powieści osadzone w czasach wiktoriańskich, wiec myślę, że ta książka mogłaby przypaść mi do gustu. Na pewno będę miała ją na uwadze. Pozdrawiam! 🙂
Jeśli miałbym sięgnąć po książkę, to chyba tylko z uwagi na te surowe konwenanse i zasady – ciekawi mnie, jak ludzi je omijali 😉