„Mały Chopin” – Michał Rusinek

Mały Chopin, Michał RusinekWspaniali artyści i geniusze również kiedyś byli dziećmi. Czy i wtedy wykazywali wielki talent? Może byli zwykłymi maluchami, które uwielbiały się bawić, a niekiedy grymasiły przy stole? Michał Rusinek postanowił przybliżyć najmłodszym postać wybitnego kompozytora, którego nam nie trzeba przedstawiać. Jeśli najmłodsze dzieci słyszały już o Fryderyku Chopinie, to z pewnością z przyjemnością zobaczą tę postać jako zwyczajną osobę, którą na chwilę zdejmiemy z wielkich monumentów. Jakie było dzieciństwo Frycka? Tego dowiemy się z książki pt. „Mały Chopin”.

Wyobraźmy sobie chłopca, który mieszka sobie z siostrami w dworku nad rzeką Utratą. Z przyjemnością spędza czas na dworze, słucha odgłosów natury i tworzy pierwsze dzieło muzyczne. Dzieje się tak przez przypadek, gdy mrówki oblazły chłopca, ten zamknął owady w zeszycie do nut. Tak ponoć powstał pierwszy marsz Frycka, choć może to był innego rodzaju marsz, czyli przeprowadzka do Warszawy. Tam chłopiec za pomocą wielkich kleszczy postanowił wyrwać popsute zęby (bo czarne)… fortepianowi.

Z książki wyłania się obraz wrażliwego dziecka, który potrafił zarówno słuchać tego, co się wokół niego dzieje, jak i ciężko pracować nad klawiaturą fortepianu (zaraz po tym, jak się oswoił z tym instrumentem). Potem doszły jeszcze pierwsze próby komponowania. Z książki dowiemy się, dlaczego Chopin tworzył mazurki, polonezy oraz ronda. A także tego, czym są te formy muzyczne.

Michał Rusinek napisał tę książkę w sposób nietypowy, bo wierszem. Dzieci lubią utwory rymowane, a poeta świetnie sobie radzi z tą formą. Nie dość, że wszystko jest napisane lekko, to jeszcze nie brakuje dowcipnych treści. Rusinek bawi się językiem, stosuje ciekawe skojarzenia i przybliża najmłodszym postać wybitnego kompozytora. Dzięki opowieściom o dzieciństwie Frycka najmłodsi mają okazję poznać Fryderyka jako człowieka z krwi i kości. Okazuje się, że mały Chopin miał wiele ciekawych przygód, a i jemu zdarzały się takie słabości, jak niechęć do szpinaku. Rusinek opowiada o tym w zabawny sposób, stosując również gry słowne. Dzieci są zachęcane do poruszenia wyobraźni, a owe zabawy z językiem podkreślone zostały przez świetne ilustracje Joanny Rusinek.

Michał Rusinek używa niewielu słów, ale wszystkie mają znaczenie, prowadzą do ciekawych skojarzeń. Niektóre historie trzeba dopowiedzieć sobie samemu, inne zostały zabawnie rozwinięte w ilustracjach. Choć książka ukazała się po raz pierwszy osiem lat temu, to dobrze się stało, że kolejne pokolenie  przedszkolaków i młodszych uczniów ma szansę, by poznać to wznowienie. Natomiast fakt, że książka została przetłumaczona na dziesięć języków nie dziwi (choć tłumacze mieli pewnie trudne zadanie). Świetna szata graficzna, ciekawe i zabawne historie młodego Fryderyka, a także umiejętne przybliżenie dzieciom czasów w których żył kompozytor, to jeszcze nie wszystkie zalety książki. Wprawdzie moje dzieciaki nie są odbiorcami docelowymi tej publikacji, to perypetie małego Chopina bardzo je bawiły. Doceniły także ilustracje, ponieważ przyglądały się im z wielką uwagą szukając powiązań między obrazem a tekstem.Mały Chopin, Michał Rusinek

  1. Świetny pomysł na to, by sylwetki wybitnych Polaków przybliżyć najmłodszym. Zdecydowanie bardziej cenię sobie tego typu idee niż czołobitne slogany w rodzaju „X wielkim artystą był”.

  2. Dzieci najbardziej lubią opowieści o innych dzieciach, bo wtedy odnajdują, że z taką wielką postacią coś je może łączyć. A to motywuje, a nie zniechęca do bohatera.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *