„Miło, niemiło” – Milo Janáč

Miło, niemiło, Milo JanáčKsiążka „Miło, niemiło” jest debiutem literackim. Jej autor, Milo Janáč, studiował kulturoznawstwo na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Preszowskiego na Słowacji. Obecnie pracuje jako rzecznik prasowy miasta Gelnica. Za powieść „Miło, niemiło” otrzymał nagrodę czytelników w najbardziej prestiżowym słowackim konkursie literackim Anasoft Litera. Książkę na język polski przełożyła Katarzyna Dudzic-Grabińska.

Wspomniana wcześniej Gelnica jest prowincjonalnym małym miasteczkiem. Główny bohater powieści spędza czas w tym urokliwym miejscu. Tyle, że dla niego piękne widoki nie mają zazwyczaj większego znaczenia. Liczy się dostęp do alkoholu. Protagonista nie ukrywa, że jest od niego uzależniony. Kiedy zatem ma zostać barmanem, cieszy się możliwością zdobycia wymarzonej pracy, choć nie ukrywa przed szefem swoich słabości. Zresztą bohater ma już źródło dochodu zwane zasiłkiem, więc nie musi się o nic martwić przez całe dwa dni w miesiącu. Zdrowie trochę nie dopisuje, plecy bolą, więc praca fizyczna odpada. Wskazana jest rehabilitacja, np. jazda konna, która nie za bardzo pasuje do mężczyzny na co dzień zajmującemu się piciem.

Główna postać powieści „Miło, niemiło” nie pozostaje jednak w tym samym miejscu. Odbywa pijackie przygody, które pomiatają nim w różne strony. Na tym się jednak nie kończy. W Gelnicy wiele się dzieje. Mężczyzna spotykają się z innymi takimi jak on w barach, spelunkach, zadaje z ludźmi spod ciemnej gwiazdy. Poznać tu można biblijne wręcz postacie. Pojawia się Wszechmogący, Jan Chrzciciel, ktoś wyglądający jak Jezus. Niestety nie będą oni mieli tyle miłości i dobroci w sercu, jak uczy Pismo Święte. Zobaczymy za to ludzi z półświatka, bo do alkoholu dojdą różne używki.

W tej szalonej podróży jesteśmy świadkami absurdalnych sytuacji, w których bohaterowie pokazują nam swoje bolączki. Stan upojenie alkoholowego z jednej strony otwiera na rozmowę, często też prowadzi do wielu niespodziewanych miejsc, czy zaskakujących pomysłów, jak choćby do wyścigu pod stromą górę w celu zdobycia butelki trunku (oczywiście wysokoprocentowego).

Główny bohater mimo swojego nałogu wzbudza sympatię, ponieważ doskonale zdaje sobie sprawę ze swojego położenia. Nie ukrywa tego, kim jest, próbuje tylko przetrwać w sposób, jaki wielu z nas nazwałoby pewnego rodzaju upodleniem moralnym. Nie jest istotne dla niego, by zostawić światu coś dobrego po sobie, chce tylko by zdobyć alkohol. Mimo to nie zamiera w nim zmysł świetnego obserwatora. Jego oczyma oglądamy prowincjonalną rzeczywistość, jej codzienne bolączki i problemy.

Jeśli miałabym szukać polskiego guru literackiego dla Mila Janáča z pewnością byłby to Jerzy Pilch. Kolejne skojarzenia przywodzą mi na myśl książkę „Kielonek” Alaina Mabanckou. Tyle, że zamiast do Konga, trafiamy do słowackiej Gelnicy. Będzie może mniej egzotycznie, za to zdecydowanie bardziej swojsko. Problemy ukazane w „Miło, niemiło” nie będą nam obce. Zwłaszcza że autor z pewnością ma cięty język i potrafi opisywać rzeczywistość w sposób ironiczny, satyryczny, a jednocześnie skłaniający czytelnika do refleksji. Przemyślenia i szalone wizje głównego bohatera nie ujdą naszej uwadze. Powieść pochłania się bardzo szybko i trudno się od niej oderwać, gdyż jest świetnie napisana. Pokazuje człowieka, który popada w sidła nałogu, choć wszystko zostało podane w lekki sposób. Porusza współczesne bolączki społeczne, a mimo to nie znajdziemy w niej dydaktyzmu czy użalania.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *