Rybka zombie, która otrzymała imię na cześć Frankensteina na dobre zagościła w naszym domu. Niedawno poznaliśmy trzecią część serii „Moja złota rybka zombie”, autorstwa Mo O’Hary, a dzieciaki z niecierpliwością czekały na zwariowane i szlone przygody przyjaciół Tymka i Raviego. W tomie „Albo rybka, albo akwarium” otrzymujemy podobnie jak poprzednio, dwie niezależne historie. Przygód nie zabraknie natomiast dzięki niezwykłej rybce akwariowej.
„Frankie wychodzi z siebie” taki tytuł nosi pierwsza opowieść. Znani nam doskonale przyjaciele: Tymek i Ravi są na biwaku z zuchami. Oczywiście nie ruszają się nigdzie bez Frankie, czyli tytułowej rybki zombie. Dla przypomnienia dodam, że to zwierzę stało się niezwykłe przez reanimację, jakiej dokonali na rybie chłopcy po tym, gdy Tytus, starszy brat Tymka, zanurzył ją w toksycznej substancji.
Oczywiście starszy brat się nie zmienił i bardzo podejrzane jest, że też wybrał się na wypad do lasu z zuchami. Przecież jak do tej pory nic nie było w stanie wygnać go z młodszymi chłopcami na biwak. Tytus zamierza zostać szalonym naukowcem. Co się zatem kryje za tym, że wybrał się na wypad do lasu? Ravi i Tymek mają pewne podejrzenia. Okażą się one słuszne, ale w borze czyha wiele innych niebezpieczeństw. Czy Tytus jest najgorszym z nich? Niekoniecznie…
Druga część pt. „Zemsta superwierzaków” zaczyna się od zaginięcia. W okolicy namnożyło się ogłoszeń o zaginionych ulubieńcach. Dlaczego jest ich tak wiele? Znikają przede wszystkim zwierzęta o szczególnych umiejętnościach, np żółw Tadzio, który znika w nieprzewidzianych okolicznościach. Czy potrafi się teleportować? Albo jak mówi mała Sami – teleparkować? Oprócz tego drugą podejrzaną sprawą jest to, że Tytus stał się… grzeczny. Zachowuje się jak angielski dżentelmen. Nawet ma ochotę na herbatkę i proponuje ją innym. Czy ten niedoszły szalony naukowiec maczał palce w zaginięciach? A może tym razem ktoś inny jest zamieszany w te porwania?
Dzięki rybce Frankie przygody bohaterów są jeszcze bardziej szalone. Zombie posiada niezwykłe moce, ponieważ potrafi hipnotyzować. Wystarczy spojrzeć rybce w oczy, a wtedy to ona przejmuje wolę wprowadzonej w trans osoby (bądź zwierzęcia). Tymek i Ravi nigdy przy niej się nie nudzą, ale muszą mieć się stale na baczności. Bo albo rybka pała niechęcią do Tytusa, albo on stara się założyć na nią jakąś pułapkę. Oczywiście należy chronić Frankie przed niepotrzebną sławą i zagrożeniami, bo przecież jest tylko jedna taka rybka zombie.
W tym cyklu najważniejsza jest zabawa. Rybka wzbudza sympatię czytelników, podobnie jak główni bohaterowie: Tymek i Ravi. Książka została tak napisana, by akcja trzymała nas w napięciu. Jednocześnie podczas lektury śledzimy wiele humorystycznych sytuacji. Bawi sama rybka, ale też młodsza siostra Raviego – Sami. Całość dopełniają zabawne ilustracje autorstwa Marka Jaguckiego. Dzieciaki uwielbiają tę zwariowaną rybkę i z wielką uwagą śledziły tę historię. Warto podkreślić, że można zobaczyć Frankie w akcji. W prawym dolnym rogu jest mały obrazek, który zacznie się ruszać, jeśli odpowiednio szybko będziemy kartkować strony. 