„Moja złota rybka zombie. Przybij płetwę na dzień dobry” – Mo O’Hara

Moja złota rybka zombie, Mo O'HaraWiecie jak to jest mieć starszego brata? Sama niestety nie mam pojęcia, bo zawsze byłam starszą siostrą. Natomiast, kiedy się chodzi do podstawówki, starsze rodzeństwo może stanowić pewien kłopot. Zwłaszcza jeśli przechodzi przez trudny okres, za który odpowiedzialne są chore mony. Tak przynajmniej widzi ten problem Tymek, którego starszy brat zamienia się w szalonego naukowca. W książce „Moja złota rybka zombie” Mo O’Hary kłopoty kilkulatków zostały przedstawione w zabawny i fantastyczny sposób.

Kiedy Tytus, brat Tymka, dokonuje eksperymentu chemicznego, nie przejmuje się losem słabszych istot. Przynosi do domu złota rybkę, ale jej los jest już przypieczętowany. Przecież włożenie jej do brudnej brei spowoduje, że prędzej czy później zacznie pływać do góry brzuchem. Na to nie chce pozwolić Tymek. Spróbuje uratować rybkę, tylko że silniejszy starszy brat nie chce na to pozwolić. Pod wpływem reanimacji prądem z baterii, złota rybka zamienia się w zombie.

Tymek i jego przyjaciel Ravi są w podobnej sytuacji. Obaj mają wrednych starszych braci. Młodsi chłopcy trzymają się razem i doskonale się rozumieją. Jednak ci starsi: Tytus i Arun w pewnym momencie również wpadną na pomysł, by współpracować. A brat Raviego jest geniuszem komputerowym, więc kłopotów nie zabraknie.

Młodsi bracia są gnębieni, poniewierani, ale niewiele do tej pory mogli zrobić. Jednak dzięki rybce, sytuacja ulegnie zmianie. Po tym, jak Tytus ją skrzywdził, domaga się zemsty na starszym bracie. Tymon i Ravi będą mieli ręce pełne roboty. Z jednej strony muszą bronić rybkę zombie przed starszymi chłopakami, z drugiej nie chcą dopuścić, by komukolwiek stała się krzywda. A rybka potrafi hipnotyzować, tą umiejętnością sprawia Tymkowi mnóstwo kłopotów. Dojdzie do tego, że inni będą chcieli to wykorzystać. Chłopcy będą musieli uratować całą szkołę – oczywiście przed Arunem i Tytusem.

Zombie wkraczają już do dziecięcego świata. Nawet kilkulatki lubią się trochę bać. Oczywiście rybka zombie nie jest groźna, a bardzo zabawna. Jest rybim odpowiednikiem Frankensteina, nawet otrzymała imię na jego cześć – Frankie. Bardziej niebezpieczni są starsi bracia, ale Tymon i Ravi siłę fizyczną zastępują bystrym umysłem i radzą sobie w każdej sytuacji. Nawet tej najbardziej absurdalnej. Książka Mo O’Hara wywołuje lawiny śmiechu, zwłaszcza w połączeniu z bardzo zabawnymi ilustracjami Marka Jaguckiego.

Autorka książki wykorzystała to, co daje popkultura. W „Mojej złotej rybce zombie” widoczne są inspiracje horrorami, ale tymi w wersji komediowej. Czytający ma się śmiać, a przy okazji poznawać na czym polega taka wartość, jaką jest przyjaźń. Tymek i Ravi pomagają sobie w każdej sytuacji i rozumieją bez słów. Moje dzieci bardzo bawiła Frankie. Podobały im się zabawne ilustracje, zwłaszcza to, że gdy szybko się kartkuje książkę, to rybka się porusza. Utożsamiały się z krzywdzonymi, dotarł do nich ten ciepły przekaz, który płynie z lektury. Pod przykrywką zabawnych sytuacji, niekiedy rodem z horrorów klasy B w wersji dla dzieci, ukrywa się opowieść o wspaniałej przyjaźni. Moja złota rybka zombie, Mo O'Hara

  1. Pingback: „Moja złota rybka zombie 2. W górę płetwy” – Mo O’Hara | Czytam, bo chcę i już

  2. Pingback: „Moja złota rybka zombie 3. Albo rybka, albo akwarium” – Mo O’Hara | Czytam, bo chcę i już

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *