Powieść Marka Krajewskiego pt. „Moloch” to już dziesiąty tom z cyklu o Eberhardzie Mocku. Autor książki należy do tego typu twórców, którzy udowadniają, że niezależnie od gatunku, powieść może łączyć cechy kultury popularnej i wysokiej. Okazuje się, że kryminał Marka Krajewskiego dostarcza odbiorcom znacznie więcej niż samą rozrywkę. Dzięki niemu przeniesiemy się do dwudziestolecia międzywojennego, zobaczymy przedwojenny Wrocław.
Powieść Marka Krajewskiego przenosi czytelników do świata znanego z poprzednich powieści. Jest 1928 rok. Główny bohater, Eberhard Mock rozpoczyna nowe śledztwo. Zostaje wezwany do szpitala psychiatrycznego, gdzie przebywa dawna kochanka śledczego. Piękna Hedwig trafiła tu po tym, jak jej dzieci zostały porwane. Po bliźniętach słuch zaginął, choć kobieta przebywała z dziećmi w cyrku. Doprowadziło ją to do załamania nerwowego. Wcześniej piękność prowadziła rozrywkowe życie, ale zmieniła się po ślubie z bogatym mężczyzną. Teraz właśnie swoją drugą połowę oskarża o porwanie dzieci. Ponadto Hedwig uważa, że mąż jest mordercą bliźniąt.
Śledztwo okazuje się prowadzić do niezwykle mrocznego świata. Osoby, które cenią nowoczesność, chciałyby mieć w Breslau czterdziestopiętrową wieżę ze szkła i jaspisu. Co ich łączy z tymi, którzy planują stworzenie Nowego Jeruzalem na wzór Apokalipsy świętego Jana? Mock stopniowo odkrywa tajemnice głęboko skrywane przez okultystów i widzi dokąd sięgają ich macki.
Pisarz opisując Wrocław nawiązuje do słynnego filmu Metropolis w reżyserii Fritza Langa. Wspominają o nim bohaterowie książki. Nic dziwnego, obraz został nakręcony w 1927 roku i był najdroższą niemiecką produkcją tamtych czasów. Breslau Marka Krajewskiego przypomina filmowe Metropolis. Obydwa miasta domagają się ofiar. W mrocznych zaułkach, na cmentarzach, na placach różnego rodzaju dochodzi do wielu przestępstw.
Tę ciemną stronę miasta oglądamy dzięki Eberhardowi. Zabiera on nas do najbardziej niebezpiecznych zaułków. Dopiero z czasem policjant odkrywa, że sam znajduje się w niebezpieczeństwie. Nie ma pojęcia, że dotarł do ludzi, którzy wiele mogą i pociągną za wszystkie możliwe sznurki, by sprawa nie ujrzała światła dziennego.
Fabuła powieści bywa drastyczna, ze względu na opisy rytuałów okultystycznych. W książce nie brakuje brutalnych scen. Autor pisze w posłowiu, że w dwudziestoleciu międzywojennym powstawały liczne tajne sekty choć ta opisana w powieści, jest fikcyjna. Ów mrok, o którym wspomniałam wcześniej, dotyczy nie tylko topografii miasta. Główny bohater sam czuje się skażony. Jego postępowanie nie zawsze bywa czyste. Łatwo nam go wybielać, gdyż działa w dobrej wierze. Posiada zasady, których się trzyma i dąży do rozwikłania zagadki. Nawet jeśli ryzykuje własnym życiem. W momencie gdy przekracza granicę, odczuwa wyrzuty sumienia. Przestępcy, których ściga, takich dylematów nie posiadają.
Powieść „Moloch” zasługuje na uwagę nie tylko ze względu na ciekawą fabułę, ale również ze względu na plastyczne opisy przenoszące czytelników do nieistniejącego już miejsca. Marek Krajewski odkrywa przed czytelnikami istniejące przed wojną miejsca, dzięki czemu jego kryminał nabiera wyjątkowego charakteru. Obrazowe opisy ułatwiają wyobraźni budowanie przestrzeń, działają nie tylko na zmysł wzroku, ponieważ autor nie zapomina także w opisach o smaku i przywołuje różne potrawy, których kosztują bohaterowie powieści. Zachwyca erudycyjny styl pisarza. Warto podkreślić ciekawy zabieg, którym posłużył się autor w konstruowaniu osi czasowej fabuły. Choć główna akcja rozgrywa się w 1928 roku, to będą jeszcze dwie klamry czasowe, które pozwolą nam spojrzeć na historię z zupełnie innej perspektywy. Nadaje to temu retro kryminałowi szczególnego smaku.