„Mysie bajeczki” – Arnold Lobel

Mysie bajeczki, Arnold LobelŻabek i Ropuch, postacie wymyślone przez Arnolda Lobela, są uwielbiane przez kolejne pokolenia dzieci, a potem dorosłych. Nic dziwnego, zabawne i mądre opowieści z pięknymi ilustracjami trafiają prosto do serca, by je zwyczajnie w świecie podbić. Amerykańscy czytelnicy mogli wychować się na tych historiach, a polscy odbiorcy dzięki przekładowi Wojciecha Manna, odkrywają te niezwykłe opowieści od niedawna. Teraz możemy poznać kolejne dzieło Arnolda Lobela, pt. „Mysie bajeczki”.

Na małych odbiorców czekają bajeczki opowiadane przez Tatę Mysz. Każde dziecko pragnie bajki na dobranoc, nawet jeśli jest małą myszką. Poznamy siedem takich opowieści. Tata Mysz ma własnie tylu synów, wiec będzie siedem bajeczek. Oczywiście na takie chwile trzeba być odpowiednio przygotowanym. Tata jest gotowy na sen, założył już szlafrok, a myszki słuchają historii leżąc w łóżeczku.

Co zrobić, gdy studnia życzeń jęczy, gdy wrzuci się do niej pieniążek? Z pewnością nie spełni wtedy marzeń. Mała myszka znajdzie sposób, by rozwiązać problem. Natomiast kiedy patrzymy w niebo, możemy dostrzec ciekawe kształty, które tworzy natura z chmur. Gorzej, gdy pojawi się obłok przypominający mysz. Jak zachowa się  gryzoń, gdy zobaczy taki groźny kształt?

Jak może wyglądać przyjaźń niskiej i wysokiej myszy? Co dostrzega jedna, a co widzi druga? Tego dowiemy się z jednej z bajeczek, która udowadnia, że myszy (ludzie) mogą się uzupełniać w swej różnorodności. Dzięki temu, że nie jesteśmy tacy sami, pojawiają się nowe możliwości. Tyle, że trzeba się otworzyć na drugą istotę i pokazać jej swój świat.

W bajeczce „Stary Pan Mysz” zobaczymy, że każdy ma szansę się zmienić. Zwłaszcza, gdy spadną mu spodnie… Stara mysz dopiero wtedy doceni dzieci, gdy tylko one zechcą mu pomóc w krępującej sytuacji. W innej opowieści jedna z myszy urządzi sobie taką kąpiel, że zaleje całe miasto, ale przynajmniej wreszcie uda jej się zmyć z siebie brud.

Wszystkie historie przedstawione w tym niewielkim tomiku są krótkie i pełne ilustracji. Już początkujący miłośnik słowa pisanego będzie mógł poznawać te historie samodzielnie, ponieważ są pisane językiem łatwym w odbiorze, a czcionka jest odpowiednio powiększona, więc nie męczy wzroku. Stonowane kolorystycznie obrazki dopełniają lekturę. Można wręcz powiedzieć, że wiele wnoszą do tych opowieści. Maluchy będą śledzić tekst, a ilustracje pozwolą lepiej zrozumieć przesłanie.

„Mysie bajeczki” zachwycają swoim niepowtarzalnym klimatem, tak samo jak w przypadku Żabka i Ropucha. Dzieci otrzymują ciepłe, zabawne oraz krótkie bajeczki, które również są mądre, ale nie ma w nich niepotrzebnego dydaktyzmu. Dzięki tym opowieściom młodzi odbiorcy nie tylko poćwiczą samodzielne czytanie, ale też sporo z tej lektury wyniosą, ponieważ każda bajeczka zmusza do chwili refleksji – nawet najmłodszych czytelników. „Mysie bajeczki” wydano w twardej oprawie i bardzo dobrze się stało, ponieważ jest to książka wielokrotnego użytku. Myślę, że dzieci będą do niej wracać co rusz.Mysie bajeczki, Arnold Lobel

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *