Na wesoło o nauce dla dzieci: „Skąd się biorą dziury w serze?” Petra Schmitt, Christian Dreller

JSkąd się biorą dziury w serze?eśli macie dzieci, wiecie, że prędzej czy później zasypani zostaniecie gradem pytań. Najbardziej typowe brzmi następująco: Mamo, a dlaczego i jak to działa? Co to? Ostatnie pytanie może padać z ust pociech, które dopiero uczą się mówić. A to dopiero początek. Aby ułatwić życie rodzicom, pojawiają się książki, które odpowiadają na niektóre z tych trudnych zagadnień. A my poszukując książek o charakterze popularnonaukowym, natrafiliśmy na pozycję „Skąd się biorą dziury w serze” Petra M. Schmitt, Christiana Drellera.

Książka ta znajduje się na szczycie list bestsellerów w znanych księgarniach internetowych. Czy rzeczywiście uczy bawiąc i bawi – ucząc? Zagadnienia, które autorzy starają się objaśniać młodym czytelnikom, to między innymi: dlaczego banany są krzywe, dlaczego gwiazdy świecą, skąd się bierze obraz w telewizorze, dlaczego wypadają zęby, skąd się bierze sól w morzu?

Otrzymujemy dziewiętnaście historyjek, które mają w zabawny sposób opowiadać o świecie. I rzeczywiście, wiele zagadnień zostaje prosto wyjaśnionych. Z tym, że lepiej – moim zdaniem – napisane są opowieści autorstwa Petry Marii Schmitt. Akurat ta pisarka bardziej mnie przekonała, ponieważ lepiej do nas dotarła. Wyjaśniła w interesujący sposób, jak to jest być starym, co się dzieje ze słońcem, kiedy śpimy, dlaczego dżdżownice nie mają nóg, czy które zwierzę jest najpotężniejsze? Te zagadnienia mają naturę przyrodniczą i moje pięcio- i ośmioletnie pociechy lepiej je rozumiały.

Z kolei Christian Dreller opowiadał o tym, dlaczego samoloty latają, dlaczego zapominamy, co nam się śniło, skąd się bierze prąd w gniazdku? Tutaj mam pewne zastrzeżenia, ponieważ nie wszystko było napisane aż tak przystępnie, jak bym chciała. Tyle, że akurat te problemy są nieco trudniejsze od opisywanych przez współautorkę i może dlatego aż tak nie zachwyciły moich pociech, bo jeszcze nie są na tym poziomie, by je zrozumieć?

Trzeba jednak wziąć to pod uwagę, że bohaterowie niektórych opowiadań mają po sześć, siedem lat, a zagadnienia, które są poruszane może pojąć dziesięciolatek. Z tym, że tak dojrzały niemal nastolatek, nie bardzo ma ochotę czytać o maluchach…

Mimo tych minusów warto przeczytać tę książkę, by sprawdzić, ile nasze dzieciaki są w stanie zrozumieć z otaczającej ich rzeczywistości. Na razie córka i syn bardziej przyswajają zagadnienia z zakresu biologii, a fizyka jest jeszcze dla nich trochę za trudna. „Skąd się biorą dziury w serze” jest książką, która inspiruje do zadawania pytań, ale też do tego, by uważnie przyglądać się temu co wielkie oraz niewidoczne gołym okiem. Teraz, podczas wieczornych spacerów, dzieciaki szukają Wielkiej i Małej Niedźwiedzicy, a jak im ktoś zada pytanie, kto jest najpotężniejszy, nie mówią, że tata – tylko odpowiadają: mechowiec. Dodatkowo, gdzieś pomiędzy wierszami pojawia się taka myśl, że nauka może być ciekawa…

  1. Ha, pociech jeszcze nie posiadam, ale nastawiam się mentalnie, że prędzej czy później przyjdzie pora, kiedy trzeba będzie odpowiadać na złożone i niezmiernie skomplikowane w swojej prostocie pytania. Dlatego bardzo się cieszę, że na rynku pojawiają się tego typu książki. Bowiem proste i przystępne wyjaśnianie tak oczywistych zjawisk jak niebieski kolor nieba, czy opady atmosferyczne to bardzo cenna, ale nie dość powszechna umiejętność 🙂

    • Najtrudniejsze zadanie dla rodzica, tak wytłumaczyć, żeby było prosto, ale sensownie. Dobrze, że są książki, które w tym pomagają.

  2. Tak swoją drogą, to podziwiam rodziców, którzy potrafią odpowiadać na pytania dzieciaków tak, żeby trafić w sedno, nie skłamać i zadowolić dziecko. 😀

  3. Pingback: Dlaczego rekiny nie chodzą do dentysty? Historyjki dla ciekawych dzieci – Petra M. Schmitt, Christian Deller | Czytam, bo chcę i już

  4. Pingback: „Czy koty mają pępki?” – Paul Heiney | Czytam, bo chcę i już

Skomentuj Andy Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *