„Najgorsze dopiero nadejdzie” – Robert Małecki

Najgorsze dopiero nadejdzie, Robert MałeckiRobert Małecki jest debiutującym pisarzem, ale miałam już do czynienia z opowiadaniem tego autora, które znajduje się w zbiorze pt. „Rewers”. Zbiór tekstów miał charakter kryminalny, podobnie reklamowana jest najnowsza książka Roberta Małeckiego: „Najgorsze dopiero nadejdzie”. Miłośnicy powieści sensacyjnych oraz dreszczowców również coś tu dla siebie znajdą. Jeśli natomiast czytelnik okaże się torunianinem, będzie mógł odnaleźć w tej książce dobrze sobie znane miejsca (z muzyką zespołu dżem w tle).

Marek Bener pracuje w lokalnej gazecie. Doskonale zna toruński świat polityki, biznesu, czy okolicznych przestępców. Obserwuje to, co się dzieje wokół niego i opisuje, próbując pokazać rzeczy w prawdziwym świetle. Sam jednak nie ma łatwego życia, ponieważ kilka lat temu zaginęła jego żona. Na dodatek kobieta była w szóstym miesiącu ciąży. Policja jej nie odnalazła, więc Bener na własną rękę szuka żony, kiedy tylko dowie się, że pojawił się jakiś ślad w tej sprawie. Kiedy wróci z Berlina po takim nieudanym śledztwie na własną rękę, widzimy jak bardzo jest zrezygnowany oraz poraniony.

Jednak jak wskazuje sam tytuł, wszystko co najgorsze, dopiero nadejdzie. Dziennikarz dowiaduje się, że za chwilę straci pracę. A kiedy ruszy w teren, by napisać relację z pożaru, okaże się, że jego ofiarą był dawny przyjaciel Benera. Niespodziewanie odzywa się do Marka jego dawna dziewczyna – żona denata. Intryga dopiero się zaczyna, a dziennikarz przez swoją ciekawość wikła się w kłopoty. Okazuje się, że spalony dom ktoś obserwuje. Dziennikarskie śledztwo nabiera rumieńców, ale Bener odkrywając kolejne dowody przestępstwa, naraża własne życie.

Bohater znajdzie się wielokrotnie w sytuacji zagrożenia. Zobaczy powiązania lokalnych polityków ze światem przestępczym (i odwrotnie). Zanurzy się w brudnych sprawach po same uszy, ale im więcej wie, tym szybciej musi działać, bo narazi się wielu osobom. Dodatkowo znika Nika, czyli żona ofiary pożaru. Bener będzie szukał przyjaciółki i zastanawiał, jak powiązane są kolejne zbrodnie, do których dochodzi w tak krótkim czasie. Natomiast przestępcy będą chcieli się go pozbyć.

Akcja powieści rozgrywa się w ciągu kilku dni. Poznamy jednak wydarzenia sprzed dekady oraz wątek porwania Agaty, żony Marka Benera. Choć mężczyzna stracił wszystko, co kochał, zaskakuje jego wola przetrwania. Udaje mu się przechytrzyć wielu przeciwników, wyjść cało z niezwykle trudnych sytuacji. Niby zwyczajny dziennikarz, a potrafi działać, jakby szkolono go do pracy w brygadach antyterrorystycznych. Walczy z korupcją polityków, ujawnia wstydliwe sprawy, dlatego przeciwnicy nie cofną się przed użyciem broni oraz torturami.

Książka Roberta Małeckiego „Najgorsze dopiero nadejdzie” posiada bohatera drugiego planu, którym jest Toruń. Widzimy miasto średniej wielkości, w którym wszyscy się znają. Bener staje się niewygodny, ponieważ chce pokazywać to, co już dawno zamieciono pod dywan. Wtedy w takiej spokojnej mieścinie zaczyna robić się gorąco. Torunianie z łatwością odnajdą w książce znane sobie miejsca, czy aluzje autora do lokalnych wydarzeń, a nawet inwestycji, jakie tu podejmowano kilka lat wcześniej.

Historia stopniowo układa się w całość. Akcja pędzi, bo wydarzenia tu opisane rozgrywają się w ciągu kilku dni. Napięcie narasta i kiedy wydaje nam się, że rzeczywiście najgorsze już nadeszło, to szybko okazuje się, że się myliliśmy. Jednocześnie bohater wychodzi z tych wszystkich sytuacji uchodzi z życiem, co wydaje się wręcz niemożliwe. Oprócz tego, choć zagadka zostaje rozwiązana, mamy świadomość, że wątek z zaginięciem Agaty, żony Benera nie został zamknięty, więc chyba można liczyć na dalszy ciąg? Miłośnicy mocnych wrażeń będą czekali na kolejną część niecierpliwie.

  1. Moja przygoda z literaturą zaczynała się od tego typu pozycji – kryminały, sensacje, thrillery. Obecnie rzadko sięgam po tego typu powieści, chociaż cały czas odczuwam do nich spory sentyment.

    A świat polskiej polityki i biznesu to takie bagno, że historie z tego środowiska spokojnie mogłyby dostarczyć pomysłów na całe tuziny powieści. Ciekawe, iloma autentycznymi wydarzeniami inspirował się autor 🙂

    • Też chciałabym wiedzieć, co jest oparte na faktach. Wydaje mi się, że wiarygodnie oddano też świat dziennikarzy. Widzimy jak zwalniane są kolejne osoby, ponieważ lokalne pisma przeżywają finansowe kryzysy.

  2. U mnie też pozostał głównie sentyment. Właśnie skończyłem Cobena i pewnie kiedyś bardzo by mi się spodobał, ale dziś sam sentyment to za mało. Czuję, że szkoda mi czasu po raz kolejny czytać to samo.

    • Z pewnych lektur się wyrasta, a ponowna lektura książek, którymi się zachwycaliśmy pokazuje, że gust nam się zmienia. Pamiętam jak w liceum zachwycałam się powieściami Williama Whartona, dziś już bym tego nie przetrawiła.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *