Na temat szkoły każdy posiada wyrobione zdanie, zwłaszcza jeśli chodzi o krytykowanie. Jednak właśnie tam spędziliśmy sporą część życia i możemy patrzeć na budynek pierwszej szkoły, jako miejsce, w którym doświadczyliśmy wiele dobrego. Przecież tu poznaliśmy przyjaciół, często na całe życie, przeżywaliśmy różne przygody, które wspominamy z sentymentem. Kiedy z dzieci stajemy się nastolatkami zauważmy różnice między uczniami, a nauczycielami. Czy jednak jednych i drugich tak wiele dzieli? Kiedy sięgniemy po powieść dla młodzieży Gordona Kormana pt. „Nienauczalni”, dostrzeżemy sporo podobieństw między tymi grupami.
Bohaterami powieści są przede wszystkim nastoletni uczniowie pewnej klasy wyrzutków. Wprawdzie w żadnej szkole nie powinno istnieć takie miejsce, w którym znajdują się tylko i wyłącznie ludzie odrzuceni za to, że mają specyficzne problemy w nauce. Właśnie do takiego miejsca trafia Kiana. Jak zdolna i bystra dziewczyna mogła zostać zapisana do klasy, o której nikt nie potrafi sklecić jednego pozytywnego zdania? Czternastolatka trafiła do gimnazjum w Greenwich zaledwie na chwilę, bo znalazła się pod opieką macochy i ojca, gdyż jej matka zajęta była nagrywaniem filmu. Tyle, że Macoszydło nie zdążyło wypełnić na czas formalności, więc dziewczyna postanowiła sama to zrobić. Zdecydowała, że pójdzie tam, gdzie nowo poznany chłopak – czternastoletni Parker.
NSK-8, czyli Niezależna Specjalna Klasa Ósma w niczym nie przypominała typowej klasy. Na początek okazało się, że ósmacy pieką pianki nadziewane na ołówki. Ognisko zrobili w sali, w koszu na śmieci. Nad grupą zapanować powinien pan Zachary Kermit, nazywany przez wszystkich Kumumem. Czy ktoś, kto tylko próbuje przetrwać dziesięć miesięcy do emerytury, da radę wytrzymać wybryki uczniów nazywanych przez resztę szkoły Nianauczalnymi?
Każdy dzieciak z NSK-8 ma do opowiedzenia ciekawą historię. Grupa nastolatków została niesprawiedliwie potraktowana przez system edukacji, a dokładniej kuratora sprawującego nad wszystkim władzę. Nawet dyrektorka nie ma za wiele do powiedzenia. To właśnie doktor Thaddeus gra w sposób nieczysty i dąży do zemsty. Od lat nienawidzi Kermita, więc najpierw zabił w nim pasję do uczenia i, jakby tego było mało, pragnie go za wszelką cenę zniszczyć.
W książce „Nienauczalni” oglądamy perypetie uczniów w czasie jednego roku szkolnego. Historię opowiadają oni sami. W każdym z rozdziałów oglądamy rzeczywistość z perspektywy innej osoby. Niekiedy mówi Kiana, innym razem Parker. Wypowiadają się również dorośli, zarówno nauczyciel Kumkum, jak i największy wróg wychowawcy klasy. Początkowo widzimy, że wszystkich w NSK-8 łączy poczucie beznadziei, łącznie z nauczycielem.
Jak przełamać taki stan, gdy wszyscy mają poczucie, że są wyrzutkami? Okazuje się, że wychowawca zyskuje w oczach NSK-8, gdy staje po stronie uczniów. Nastolatki widzą, że choć żaden ich występek nie jest w stanie wyprowadzić Kumkuma z równowagi, to wścieka się, gdy jego uczniowie traktowani są niesprawiedliwie. Dzięki temu ich relacja stopniowo się poprawia. Dzieciaki są gotowe wskoczyć za Kermitem w ogień, a dokładniej – do rzeki.
Mimo że powieść Gordona Korrmana przeznaczona jest dla nastoletnich czytelników, to bardzo szybko o tym zapomniałam. Częste zmiany perspektyw, retrospekcje związane z przeszłością wychowawcy przyczyniają się do tego, że nie sposób odsunąć na bok tej powieści. Nie brakuje zaskakujących zwrotów akcji, żywych dialogów. Całość okazuje się niebanalna, a jednocześnie ukazana w sposób zabawny. Gordon Korman opisuje bohaterów z krwi i kości, w rzeczywistości bliskiej nie tylko uczniom. Powieść czyta się lekko, a przecież to niebanalna opowieść i młodych ludziach poszukujących akceptacji i zmagających się z wieloma trudnościami, zarówno w nauce, jak i w życiu rodzinnym. Dzięki tej książce czytelnicy zaczynają sobie zdawać sprawę, że nikt nie jest doskonały, ale każdym skrywa jakąś historię. Nawet w znienawidzonym nauczycielu czy koledze z klasy zdołamy dostrzec sympatyczną osobę, gdy spróbujemy go bliżej poznać, damy mu szansę i okażemy trochę tolerancji.