Dziś dotarła do nas smutna wiadomość, że w odszedł Günter Grass. Urodził się w 1927 roku w Gdańsku. Jego ojciec był Niemcem, a matka Kaszubką. Dzieciństwo spędził w Wolnym Mieście Gdańsku, miejscu sportretowanym potem w rewelacyjnej książce „Blaszany bębenek”. Ta powieść przyniosła pisarzowi również światową sławę. Natomiast w 1999 roku otrzymał Literacką Nagrodę Nobla.
Günter Grass został Honorowym Obywatelem Gdańska oraz otrzymał tytuł doktora honoris causa Uniwersytetu Gdańskiego „za wybitną twórczość literacką, zwłaszcza za niewątpliwe arcydzieło jakim jest „Blaszany bębenek” oraz za zaangażowanie w ważne i trudne problemy współczesnego świata, szczególnie zaś za wkład w pojednanie polsko-niemieckie”. Skandal wywołało przyznanie się Güntera Grassa do służby w Waffen-SS, jednak dla nas najważniejsza jest jego twórczość literacka.
„Blaszany bębenek” to dzieło, które warto sobie dziś przypomnieć. Możemy razem z Oskarem Mazerathem cofnąć się do przedwojennego Gdańska i zobaczyć świat, który już nie istnieje. Miejsce, gdzie ścierały się kultury: kaszubska, polska i niemiecka. Śledzimy też wielką historię i narastanie grozy związanej z rozwojem faszyzmu. Bo „Póki człowiek ma nadzieję, będzie wciąż zaczynał od nowa pełne nadziei kończenie.”(Blaszany bębenek, s. 191)
Ach, odchodzi kolejny wielki twórca, którego prozy nie miałem jeszcze okazji poznać. Całe szczęście, że dzieła tego typu uznanych artystów żyją o wiele dłużej niż ich twórcy – to wspaniała forma pisarskiej długowieczności.
Polecam „Blaszany bębenek”. Ta powieść mnie zachwyciła i zdecydowanie jest ponadczasowa. Jako, że jestem z Pomorza, sam fakt, że można w książce zobaczyć Gdańsk przedwojenny i z czasów wojny, ma dla mnie dodatkowe znaczenie.
polecam również jego „Idąc rakiem”
O, tego tytułu jeszcze nie poznałam.
Czytelniczy wyrzut sumienia objawia się właśnie z chwilą, kiedy książka zmarłego autora czeka na półce na przeczytanie już od kilku lat…