Duet Jørn Lier Horst oraz Hans Jørgen Sandnes po raz czternasty napisali o detektywistycznych przygodach pary przyjaciół. „Operacja Mumia” to najnowsza historia z serii „Biuro Detektywistyczne nr 2”. Poznaliśmy do tej pory wszystkie części. Jedenastolatek niecierpliwie czeka na kolejne tomy, ponieważ nie tylko podobają mu się przygody bohaterów, ale chyba zdążył się już do nich przywiązać. Każda opowieść jest niezależna, więc nie trzeba znać poprzednich historii. Dodam jeszcze dla porządku, że „Operacja Mumia” tak właściwie jest dwunastą częścią, a dwa pozostałe tomy nieco się różnią się od pozostałych, choć bohaterowie są ci sami, nie brakuje zagadki, za to otrzymujemy trochę inną formę).
Tym razem w miasteczku Elvestad dochodzi do serii dziwnych wypadków. Nietypowe zdarzenia trafiają się tylko pracownikom muzeum. Trwają przygotowania do nowej wystawy. W muzeum będzie można zobaczyć prawdziwą mumię, a także inne przedmioty pochodzące ze starożytnego Egiptu. Niezwykle cenne eksponaty mogą przyciągnąć wielu gości, ale na początek pojawia się plotka, że z mumią wiąże się klątwa. Jak inaczej wyjaśnić te wszystkie niepokojące wypadki?
Oliver i Tiril nie są naiwni. Domyślają się, że sprawa wymaga wnikliwego śledztwa. Dzieciaki obawiają się, że ktoś coś knuje. Czy zamierza przeszkodzić w organizacji wystawy? A może chce skraść któryś z cennych eksponatów? Biuro Detektywistyczne nr 2 nie spocznie, które prowadzą Oliver i Tiril, nie próżnuje. Dokładnie sprawdzą każdy kąt, każdy ślad, by dojść do rozwiązania zagadki. Przygód będą mieli wiele. J. L. Horst trzyma czytelników w napięciu, by dopiero na koniec zdradzić rozwiązanie zagadki.
Bohaterowie mają wiele groźnych sytuacji, ale potrafią działać w taki sposób, by nikt nie domyślił się, co naprawdę robią. A Oliver i Tiril są dyskretni, nie zdradzają obcym swoich planów. Zwłaszcza, że podejrzanym tutaj jest każdy. Przynajmniej na początku. Potem para detektywów stopniowo skraca listę podejrzanych, bo wielu będzie miało alibi. Dedukcja i logiczne myślenie są mocnymi stronami tych niezwykle inteligentnych dzieciaków.
W książce „Operacja Mumia” nie zabraknie detektywistycznych przygód, ale również poczujemy klimat rodem z filmów o Indiana Jonesie. Autor wplata do fabuły informacje edukacyjne. Robi to jednak w naturalny sposób, nie zaburzając całości. Dzieciaki pochłaniają tę opowieść, której w zasadzie nie da się odłożyć przed poznaniem zakończenia. Młodzi odbiorcy chętnie czytają książki z tej serii z kilku względów. Przede wszystkim otrzymują ciekawą historię z wartką akcją. Zagadka intryguje, a ilustracje Hansa Jørgena Sandnesa przyciągają wzrok. Nie mogło zabraknąć twardej oprawy, zadań na spostrzegawczość, dodane zostały rysunki hieroglifów. Wydawca na tym nie poprzestał, ponieważ mumia na okładce oraz tytuł książki świecą w ciemności. Dzieciaki uwielbiają takie zaskakujące dodatki.