Pogoda się poprawia, robi się coraz cieplej, więc dzieci (i nie tylko) marzą o lecie. Kiedy nadejdą upragnione wakacje okazuje się czasami, że wieje nudą. Tiril i Oliver mają właśnie taki problem. Nacieszyli się wolnymi dniami i zastanawiają się co robić. Jako, że są młodymi, choć już całkiem doświadczonymi pogromcami złoczyńców, szybko znajdą zajęcie. Całkiem nieoczekiwanie na członków Biura Detektywistycznego nr 2, czeka ciekawe zadanie. Właściwie przypływa pustą łodzią.
Za sprawą Wydawnictwa Media Rodzina możemy poznać piątą część przygód pary przyjaciół. Jørn Lier Horst jest autorem tekstu, a Hans Jørgen Sandnes wykonał ilustracje do książki. Obraz i słowo są tu równie ważne, dopełniają się wzajemnie. Również czytelnicy zostają zaproszeni do zabawy. Na końcu powieści podane zostały zadania dla odbiorców. Nie tylko Tiril i Oliver są detektywami, również czytający mogą się sprawdzić w tej roli. Przyznam, że moje dzieci są coraz bardziej spostrzegawcze. Do tego stopnia podoba im się ta zabawa, że prześcigają się w poszukiwaniu zaginionych rzeczy. A one są sprytnie poukrywane na obrazkach.
Tiril i Oliver leżą sobie na pomoście, łowią kraby, a potem je wypuszczają i czekają, aż zacznie się coś dziać. Nagle zauważają pustą łódkę. Chłopak podpływa do niej i holuje ją na brzeg. Znajdują w sumie trzy opuszczone łodzie, a ślad prowadzi ich na opuszczoną wyspę. Kiedyś było to miejsce tętniące życiem, bo organizowano tu obozy dla dzieci. Teraz Wyspie Wakacyjnej pozostała tylko nazwa.
Bohaterowie będą próbowali odszukać złodzieja silników łodzi. Mają dodatkową motywację, ponieważ jedna z ofiar kradzieży ogłasza, że nagrodzi tych, którzy odnajdą zgubę. Śledztwo rusza pełną parą, a tropy prowadzą właśnie na Wyspę Wakacyjną. Czy dzieciakom uda się odnieść kolejny sukces?
„Operacja Wyspa” to piąty tom z cyklu o Tiril i Oliverze. Bohaterowie są już naszymi dobrymi znajomymi, więc dzieciaki z chęcią sięgnęły po tę książkę. Z uwagą słuchały, choć i czytanie samodzielne miały ułatwione ze względu na duże litery. Równie ciekawe są ilustracje. One pomagają zrozumieć tę historię, a dodatkowo dzięki nim można prowadzić własne śledztwo. Ilustrator zapewnił odbiorcom zajęcie, które pomaga ćwiczyć spostrzegawczość i daje mnóstwo satysfakcji.
Książka sprawdzi się zarówno podczas czytania na głos, jak i wtedy kiedy dzieciaki wolą samodzielną lekturę. Postacie przeżywają mnóstwo ciekawych przygód i znajdują lekarstwo na nudę. Przez chwilę będzie niebezpiecznie, ale oczywiście nie zabraknie zabawnych scen. Sympatyczne dzieciaki to jeszcze nie wszystko, bo pies Otton jest właściwie trzecim detektywem i on też potrafi wskazywać tropy. Jørn Lier Horst stworzył historię odpowiednią dla dzieci od siódmego roku życia. Ten autor powieści kryminalnych nie tylko doskonale sobie radzi z powieściami dla dorosłych, sprawdza się też jako twórca książek dla dzieci. A moi domownicy niecierpliwie czekają na szósty tom z cyklu o Tiril i Oliverze…