Opowieść o dojrzewaniu – „Persymona” Katarzyny Maicher

persymona„Persymona” jest debiutem prozatorskim Katarzyny Maicher, który zaskakuje pod kilkoma względami. Po pierwsze wrocławska autorka ma niebywały talent do tworzenia plastycznych opisów. Po drugie intryguje wrażliwość głównej bohaterki oraz jej zmysłowe spojrzenie na świat z punktu widzenia dorastającej dziewczyny.

Główna bohaterka dorasta w Karłowicach, dzielnicy Wrocławia. Znaleźć tam można nadal ślady, które pozostały po poprzednich niemieckich mieszkańcach. Dzielnica jest niezwykła, bo pełna drzew oraz tajemniczych miejsc, gdzie można się bawić, dopóki nie wyciągnie się z ziemi ludzkiej czaszki. Wtedy robi się strasznie i trzeba szukać innego miejsca dla dziecięcych igraszek.

Dom, w którym mieszka dziewczyna, pełen jest śladów dawnych mieszkańców. Ale nie oni staną się pierwszoplanowymi bohaterami tej opowieści. Ważniejszy będzie dramat, który rozgrywa się za czterema ścianami tego budynku. Jego bohaterami będą: matka, ojciec i córka.

Oczyma najmłodszej członkini tej trzyosobowej rodziny, próbujemy zrozumieć i zrekonstruować to, co dzieje się pomiędzy dorosłymi. Despotyczny ojciec, psychiatra, wprowadza do rodziny wiele zła. Nie wiemy dokładnie, co się dzieje. Wspomnienia dziecka i próby odtworzenia faktów nie mają pełnego odzwierciedlenia w rzeczywistości. Bohaterka skupia się na swoich emocjach, ale jednocześnie pyta, czy można ufać takiej pamięci? Gdzie nie ma miejsca na wydarzenia, a pozostają tylko uczucia, odczucia, wrażenia.

Dziewczynka szuka pocieszenia u matki. Ale i u niej nie otrzymuje zbyt wiele wsparcia. Matka, wrażliwa malarka, wycofuje się z realnego świata, ucieka do wewnątrz, popadając w końcu w depresję. Córka zastanawia się, czy nie dzieje się tak za sprawą ojca? Właśnie on czyni coś złego. Najpierw widzimy go jako tajemniczego wędrowca z obrazu, który matka pokazuje córce, by po latach zobaczyć w tym samym miejscu demona.

Wszystko w świecie tej trójki dzieje się między słowami. Nie ma w tej historii miejsca na rozmowy, są tylko jakieś skrawki, niedopowiedzenia. Empatyczna córka jedynie może sobie wyobrażać, co dzieje się za zakazanymi drzwiami. Sypialnia rodziców jest tą enklawą dorosłych, do której nie ma dostępu. Choć nigdy nie padło słowo o zakazie wchodzenia tam, bohaterka czuje niewidzialną granicę, której nie potrafi przekroczyć.

Dojrzewająca dziewczyna ma przejąć odpowiedzialność za matkę, a jednocześnie obwinia ojca za wszystko, co się stało. Czy jest szansa na ucieczkę od takich chorych relacji? Kiedy odnajduje dziennik mamy, zaczyna lepiej rozumieć jej wewnętrzny kosmos. Nadal jednak nie znajduje odpowiedzi na wiele pytań. Wręcz niemożliwe jest odtworzenie tego, co się naprawdę wydarzyło, bo do takiej rekonstrukcji potrzeba spojrzeń z wielu perspektyw. Główna bohaterka ma tylko wspomnienia wrażliwego dziecka i zapiski odczuć matki.

Książka Katarzyny Maicher mogłaby zostać wrzucona do jednego worka z powieściami rozliczającymi dzieciństwo. Tu jednak podobieństwo choćby do „Szopki” Zośki Papużanki się kończy. Również „Złość” Magdaleny Miecznickiej skonstruowana jest zupełnie inaczej. W „Persymonie” dzieciństwo i dojrzewanie opowiedziane zostały poprzez zmysłowe obrazy. Bohaterka stwarza siebie poprzez uczucia, a nie wydarzenia. Fabuła praktycznie nie istnieje. Nie jesteśmy nawet w stanie określić na czym polega wina ojca. Im więcej się dowiadujemy, tym więcej rodzi się pytań.

Pisarka pokazała swoich bohaterów również poprzez symbole. One pełnią ważną rolę w tej powieści, gdyż dzięki nim możemy nieco zbliżymy się do bohaterów. Symbolami operuje matka. Tragedią dla tej rodziny staje się natomiast milczenie. Ono rozdziela wszystkich tak, że z jedności stają się oddzielnymi bytami. Główna bohaterka w końcu jednak odnajduje dla siebie drogę. W pewnym momencie stara się skupić na teraźniejszości, bo tylko na nią ma wpływ. A z przeszłością będzie można się łączyć poprzez sny i zmysłowe obrazy, które pozostały.

Muszę przyznać, że mimo iż w książce niemal nie ma fabuły, czyta się ją bardzo dobrze. Podobało mi się owo obrazowe konstruowanie świata. Dzięki temu coś, co zwyczajnie mogłoby stać się nudne (przez opisy), wrzucało czytelnika w inny świat. Niemal można przenieść się zielonej dzielnicy Wrocławia i dojrzewać wraz z główną bohaterką, by ostatecznie stać się owocem persymony.

Dziękuję Wydawnictwu Literackiemu za możliwość przeczytania książki.

  1. Na podstawie Twojej recenzji książka jawi się jako ciekawa proza psychologiczna, okraszona żywymi i plastycznymi opisami. Dla mnie brzmi to bardzo zachęcająco, bowiem bardzo cenię sobie tego typu pozycje 🙂

Skomentuj joly_fh Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *