Wojciecha Chmielarza z pewnością nie trzeba przedstawiać miłośnikom powieści kryminalnych. Sięgam po książki tego autora, tak szybko, jak tylko mam okazję. „Za granicą” poznałam w czasie urlopu z myślą, że dzięki niej poczuję się tak, jak bym była nie w domu, ale w ciepłej Chorwacji, ponieważ właśnie tam rozgrywa się akcja powieści. Przyznam jednak, że wcale jednak bym nie chciała doświadczyć tego, co spotka głównych bohaterów powieści „Za granicą”. Byłoby jeszcze gorzej, gdybyśmy wybierali się w podróż i przytrafiłyby się nam podobne sytuacje, jak bohaterom książki Wojciecha Chmielarz. Klątwa mogłaby się zacząć od podwózki autostopowiczki. Czytaj dalej
Archiwa tagu: Złość
„Przedszkolaki” – Małgorzata Korbiel
Coraz więcej wiemy na temat wagi naszych emocji. W końcu uczymy się tego przez całe życie. W pewnym momencie powinniśmy już jakoś je rozpoznawać. A przede wszystkim rozumieć siebie. To co czujemy, jest ważne. Zwłaszcza wtedy, gdy mamy zaledwie trzy czy cztery lata. W tym okresie życia najtrudniej zrozumieć, co się dzieje w naszym wnętrzu. Na szczęście są rodzice, przedszkolanki, dziadkowie, którzy służą pomocą, albo odpowiednią lekturą, np. czytają książki takie jak „Przedszkolaki” Małgorzaty Korbiel. Czytaj dalej
„O chłopcu, który zniknął świat” – Ben Miller
Ben Miller jest brytyjskim aktorem i komikiem. Zagrał w filmie „Johnny English”, a rola Bougha przyniosła mu sławę. Co ciekawe, Ben Miller najpierw zaczynał od kariery naukowca. Pisał nawet doktorat na Cambridge. Myślę, że ta pierwsza profesja miała spory wpływ na to, o czym jest książka pt. „O chłopcu, który zniknął świat”. Warto też dodać, że autor stworzył tę historię dla swojego syna. Czytaj dalej
„Max i królik. Babka ze złością” – Astrid Desbordes i Pauline Martin
„Babko, babko udaj się, bo jak nie, to cię zjem!” Czy pamiętacie te wyliczanki z dzieciństwa i emocje towarzyszące zabawom w piaskownicy? Dla maluszków zajęcia z łopatką i wiaderkiem są bardzo ważne. Kiedy w pocie czoła pracują, by ulepić doskonałą babkę, ktoś kto te pracę zepsuje, mocno się naraża. Dziecko, któremu coś nie wyszło łatwo popada w złość. Jak sobie radzić z takimi trudnymi emocjami? Czytaj dalej
Opowieść o dojrzewaniu – „Persymona” Katarzyny Maicher
„Persymona” jest debiutem prozatorskim Katarzyny Maicher, który zaskakuje pod kilkoma względami. Po pierwsze wrocławska autorka ma niebywały talent do tworzenia plastycznych opisów. Po drugie intryguje wrażliwość głównej bohaterki oraz jej zmysłowe spojrzenie na świat z punktu widzenia dorastającej dziewczyny.
Główna bohaterka dorasta w Karłowicach, dzielnicy Wrocławia. Znaleźć tam można nadal ślady, które pozostały po poprzednich niemieckich mieszkańcach. Dzielnica jest niezwykła, bo pełna drzew oraz tajemniczych miejsc, gdzie można się bawić, dopóki nie wyciągnie się z ziemi ludzkiej czaszki. Wtedy robi się strasznie i trzeba szukać innego miejsca dla dziecięcych igraszek.
Dom, w którym mieszka dziewczyna, pełen jest śladów dawnych mieszkańców. Ale nie oni staną się pierwszoplanowymi bohaterami tej opowieści. Ważniejszy będzie dramat, który rozgrywa się za czterema ścianami tego budynku. Jego bohaterami będą: matka, ojciec i córka.
Oczyma najmłodszej członkini tej trzyosobowej rodziny, próbujemy zrozumieć i zrekonstruować to, co dzieje się pomiędzy dorosłymi. Despotyczny ojciec, psychiatra, wprowadza do rodziny wiele zła. Nie wiemy dokładnie, co się dzieje. Wspomnienia dziecka i próby odtworzenia faktów nie mają pełnego odzwierciedlenia w rzeczywistości. Bohaterka skupia się na swoich emocjach, ale jednocześnie pyta, czy można ufać takiej pamięci? Gdzie nie ma miejsca na wydarzenia, a pozostają tylko uczucia, odczucia, wrażenia.
Dziewczynka szuka pocieszenia u matki. Ale i u niej nie otrzymuje zbyt wiele wsparcia. Matka, wrażliwa malarka, wycofuje się z realnego świata, ucieka do wewnątrz, popadając w końcu w depresję. Córka zastanawia się, czy nie dzieje się tak za sprawą ojca? Właśnie on czyni coś złego. Najpierw widzimy go jako tajemniczego wędrowca z obrazu, który matka pokazuje córce, by po latach zobaczyć w tym samym miejscu demona.
Wszystko w świecie tej trójki dzieje się między słowami. Nie ma w tej historii miejsca na rozmowy, są tylko jakieś skrawki, niedopowiedzenia. Empatyczna córka jedynie może sobie wyobrażać, co dzieje się za zakazanymi drzwiami. Sypialnia rodziców jest tą enklawą dorosłych, do której nie ma dostępu. Choć nigdy nie padło słowo o zakazie wchodzenia tam, bohaterka czuje niewidzialną granicę, której nie potrafi przekroczyć.
Dojrzewająca dziewczyna ma przejąć odpowiedzialność za matkę, a jednocześnie obwinia ojca za wszystko, co się stało. Czy jest szansa na ucieczkę od takich chorych relacji? Kiedy odnajduje dziennik mamy, zaczyna lepiej rozumieć jej wewnętrzny kosmos. Nadal jednak nie znajduje odpowiedzi na wiele pytań. Wręcz niemożliwe jest odtworzenie tego, co się naprawdę wydarzyło, bo do takiej rekonstrukcji potrzeba spojrzeń z wielu perspektyw. Główna bohaterka ma tylko wspomnienia wrażliwego dziecka i zapiski odczuć matki.
Książka Katarzyny Maicher mogłaby zostać wrzucona do jednego worka z powieściami rozliczającymi dzieciństwo. Tu jednak podobieństwo choćby do „Szopki” Zośki Papużanki się kończy. Również „Złość” Magdaleny Miecznickiej skonstruowana jest zupełnie inaczej. W „Persymonie” dzieciństwo i dojrzewanie opowiedziane zostały poprzez zmysłowe obrazy. Bohaterka stwarza siebie poprzez uczucia, a nie wydarzenia. Fabuła praktycznie nie istnieje. Nie jesteśmy nawet w stanie określić na czym polega wina ojca. Im więcej się dowiadujemy, tym więcej rodzi się pytań.
Pisarka pokazała swoich bohaterów również poprzez symbole. One pełnią ważną rolę w tej powieści, gdyż dzięki nim możemy nieco zbliżymy się do bohaterów. Symbolami operuje matka. Tragedią dla tej rodziny staje się natomiast milczenie. Ono rozdziela wszystkich tak, że z jedności stają się oddzielnymi bytami. Główna bohaterka w końcu jednak odnajduje dla siebie drogę. W pewnym momencie stara się skupić na teraźniejszości, bo tylko na nią ma wpływ. A z przeszłością będzie można się łączyć poprzez sny i zmysłowe obrazy, które pozostały.
Muszę przyznać, że mimo iż w książce niemal nie ma fabuły, czyta się ją bardzo dobrze. Podobało mi się owo obrazowe konstruowanie świata. Dzięki temu coś, co zwyczajnie mogłoby stać się nudne (przez opisy), wrzucało czytelnika w inny świat. Niemal można przenieść się zielonej dzielnicy Wrocławia i dojrzewać wraz z główną bohaterką, by ostatecznie stać się owocem persymony.
Dziękuję Wydawnictwu Literackiemu za możliwość przeczytania książki.
Złość czy nienawiść?
Główną bohaterką powieści Magdaleny Miecznickiej pt. „Złość” jest dwudziestoletnia Marta. Jej świat kręci się wokół odczucia porzucenia, które ją kształtuje. Jako sześciolatka przeżywa traumę – od rodziny odchodzi ojciec. Dziewczyna niemal go nie pamięta, ale po dziesięciu latach tata odnawia relację z córką.
Spotykają się raz w roku w wakacje. Z tym, że Mariusz – tata Marty – ma nową młodą żonę, luksusową willę i sporą ilość pieniędzy na koncie. Natomiast dziewczyna została wychowana na grzeczną inteligentkę. Kiedy ogląda tę całą nowobogackość, czuje swoją wyższość i postanawia dać wyraz złości. Niczego nie pragnie bardziej, niż zemścić się na ojcu.
Jako dwudziestolatka poznaje siostrzenicę drugiej żony Mariusza. Wszyscy mają spędzić lato na jachcie, w okolicach Lazurowego Wybrzeża. Marta od kilku lat żyje w cieniu wspaniałej amerykańskiej Mai, której pokój zajmuje co lato. Z tym, że razem z Mają przyjeżdża do Konstancina jej chłopak – Brian.
Marta to zdolna młoda kobieta. Zna kilka języków. Czytuje Sartra i Rotha. Nie jest jej obca klasyka literatury. Co więcej, czytuje ją w oryginale. Z lekceważeniem traktuje lekkie nowości przywoływane przez Maję. Podczas rejsu Marta ma zamiar zemścic się na ojcu. Dlatego stale wyraża kąśliwe uwagi w kierunku wszystkich uczestników tej morskiej podróży. Jej poczucie krzywdy, które nawarstwiało się przez wiele lat, wywołało w niej ogromną frustrację i obudziło mnóstwo kompleksów. Dlatego też podkreśla swą wyższość oraz cynizm, by ukryć to wewnętrzne okaleczenie.
Fabuła powieści nie jest zbyt skomplikowana. Ważniejsze są jednak emocje Marty. Miecznicka opisuje jej przeżycia, przemyślenia, dylematy wewnętrzne. Całość prowadzi do zaskakującego zakończenia. Pytanie brzmi: czy dziewczyna dojrzeje? Jak poradzi sobie ze złością? Chociaż według mnie – nienawidzi. Dopiero to uczucie daje jej siłę, by iść drogą zemsty. Ale czy odwet oczyszcza?
„Złość” jest powieścią obyczajową. Pokazuje współczesną klasę wyższą, jej pustkę i zakompleksienie. Dorobkiewicz Mariusz mimo, że we Francji podkreśla swoje bogactwo, widzi, że są jeszcze bardziej zamożni ludzie, a to źle wpływa na jego ego. Najważniejsze jednak – według mnie – jest ukazanie dojrzewania młodej kobiety. Marta musi zdecydować, którą pójść drogą. Czy wybrać komformizm? Wtedy dostanie wszystko, czego dusza zapragnie – od ojca. Droga, którą wybiera Marta może drażnić. Początkowo egoizm bohaterów wręcz odrzuca, ale jako czytelnik zdaję sobie sprawę, że takie jest zadanie literatury. Ma dawać do myślenia. A Miecznicka stworzyła powieść, którą pochłania się w jeden wieczór i na długo zostaje w głowie.
Dziękuję Wydawnictwu Literackiemu za powieść Magdaleny Miecznickiej.