„Ostatnie słowo” – Hanif Kureishi

Ostatnie słowo, Hanif KureishiPo przeczytaniu głośnego debiutu Hanifa Kureishiego, „Buddzie z przedmieścia”, postanowiłam sięgnąć po inną książkę tego autora: „Ostatnie słowo”. Oba tytuły wydane zostały w podobnym stylu, mam nadzieję, że wkrótce Wydawnictwo Znak zaproponuje czytelnikom kolejne tytuły tego autora. Powieść „Ostatnie słowo” miała premierę w czerwcu, wtedy też Hanif Kureishi przyjechał po raz pierwszy do Polski, ponieważ był gościem zaproszonym na Big Book Festival.

Główny bohater książki „Ostatnie słowo” chciałby dokonać czegoś, co poprawi jego sytuację materialną. Okazja pojawia się w momencie, kiedy ma napisać biografię starzejącego się, ale wciąż słynnego i głośnego pisarza – Mamoona. Zlecenie jest szansą na to, by stać się kimś cenionym, ma pozwolić ma Harry’emu na wyrobieniu sobie nazwiska. Zresztą mężczyzna od samego początku uważa, że książka sprawi, iż przez dziesięć lat będzie mógł żyć w blasku tego tekstu. Dlaczego? Ponieważ nawet nieco przyblakła pod wpływem czasu sława Mamoona Azama, pisarza, celebryty, skandalisty i demoralizatora, jest czymś w rodzaju trampoliny dla kolejnych przyszłych sław. A samo pisanie sprawia, że Harry czuje się jak bóg. Wydaje mu się, że poprzez prowokacje i manipulacje jest w stanie kreować wiele wydarzeń.

Zanim jednak dojdzie do napisania biografii, wiele osób ma zamiar coś dzięki niej uzyskać. Wiemy, czego chce Harry, jej autor. Jednak nieco inne plany ma sam Mamoon, jeszcze o czymś innym marzy żona, czy wydawca. Nawet była kochanka spróbuje coś z tego tortu uszczknąć. Głównym celem są oczywiście pieniądze. Jednak żeby je zdobyć, trzeba dać czytelnikom coś kontrowersyjnego. Wydawca żąda brudów, pragnie, by król został ukazany nagi. Żona pisarza chce natomiast przypomnieć światu o Mamoonie, bo nad ich piękną posiadłością pojawia się ciemna chmura niespłaconych kredytów.

Sam opisywany stara się utrudnić życie swemu biografowi. Harry otrzymuje od Mamoona niewiele informacji, dlatego musi zacząć działać na własną rękę. Wdaje się nawet w romans z Julią, kobietą, która zajmuje się domem Mamoona, ale właśnie dzięki temu udaje mu się zdobyć ciekawe zapiski. Cały czas widzimy, że każdy przeciąga linę na swoją stronę. Kto okaże się najsilniejszy i będzie miał ostatnie słowo?

Książka Hanifa Kureishiego z jednej strony pokazuje kulisy powstawania biografii. A z drugiej jest kąśliwą krytyką współczesnego świata. Najpierw pojawia się pytanie na ile możliwe jest opisanie drugiego człowieka? Ile jest w tym prawdy, a ile kreacji? Potem dotykamy problemu związanego z rolą pisarza. Co mu wolno, na ile wolno mu się obnażyć, a na ile ma wpływ na to, jak zmienia się świat? Czy dzisiaj ludzie biorą pod uwagę głos artysty, czy w jakimś stopniu oddziałuje na czytelników?

W „Ostatnim słowie” przenosimy się też na brytyjską prowincję. Hanif Kureishi opisuje już nie problemy wielkomiejskie jak było to w „Buddzie z przedmieścia”, a świat, który najpierw wydaje się niemal bukoliczny, a po dokładniejszym przyjrzeniu się mu, szybko traci swój urok. Ludzie tu mieszkający nie mają zbyt wielu perspektyw i marzą o tym, by wyrwać się do Londynu. Oglądamy życie na prowincji, które chyli się ku upadkowi.

Hanif Kureishi o wielu poważnych sprawach pisze w sposób niezwykle zabawny, czy prześmiewczy. W książce nie brakuje autoironii, a podczas lektury „Ostatniego słowa” zastanawiamy się, czy pisarz krytykuje sam siebie, czy pod postacią Mamoona kryje się może jakiś inny twórca? Niektórzy widzą w nim karykaturę indokaraibskiego noblisty V.S. Naipaula, inni Rushdiego. Jedno jest pewne: złośliwości w „Ostatnim słowie” nie brakuje. Jednak prócz satyry, czy ironii sporo tu gorzkiej prawdy o współczesnym człowieku.

  1. Ta „potęga” pióra, możliwości kreacyjne, swobodne traktowanie i interpretowanie faktów kojarzy mi się odrobinę z najnowszą powieścią Umberto Eco, zatytułowaną „Temat na pierwszą stronę”. „Ostatnie słowo” zapowiada się równie ciekawie, dlatego z przyjemnością zagłębię się w lekturę tej powieści, jeśli tylko nadarzy się ku temu sposobność 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *