„Running. Autobiografia mistrza snookera” – Ronnie O’Sullivan i Simon Hattenstone

Running, Ronnie O'Sullivan, Simon HattenstoneZe snookerem zetknęłam się po raz pierwszy, kiedy spodziewałam się pierwszego dziecka. Ta dziedzina sportu działała na mnie niezwykle kojąco, a jej zawodnicy wydawali mi się kwintesencją angielskości. Grzeczni, ułożeni, opanowani, na dodatek elegancko ubrani – typowi gentelmeni. Jednak jeden ze sportowców odstawał od tego stereotypu. Był nim Ronnie O’Sullivan, który łamał te wszystkie konwenanse. To właśnie dzięki niemu snooker był ciekawy.

O biografiach pisałam przy okazji poprzedniej książki. Na ile można odkryć bohatera, a ile zostawia dla siebie? Tutaj mamy autobiografię, więc to główny bohater decyduje, co powie o sobie, a co nie. We współczesnym świecie celebryci starają się zaistnieć w mediach, ale artyści i sportowcy również są pod lupą. Kto nie chce wiedzieć więcej o swoim ulubionym muzyku, czy pisarzu? Podobnie się ma ze sportowcami. Już kilkulatki zbierają wiadomości o wadze, czy wzroście ich ulubieńców (i wszystko zapamiętują). Gdzie przebiega ta granica, kiedy zaczyna się życie prywatne i intymne, z którym nie powinno się obnosić publicznie?

Ronnie O’Sullivan może nie jest aż tak popularny jak piłkarze. Jednak z pewnością jego historia mogłaby dostarczyć wiele pomysłów łowcom ciekawej fabuły. Już jako kilkulatek rozpoczął grę w snookera, chociaż nie sięgał do stołu, a kilkunastoletni Ronnie ogrywał zawodowców. Jego kariera sportowa rozwijała się w niesamowitym tempie. W pewnym momencie przyszedł kryzys. Okazało się, że jego ojciec jest winny morderstwa. Od tego momentu zaczynają się komplikacje i samodzielne życie Ronniego. Starszy O’Sullivan został skazany na wiele lat więzienia.

Z jednej strony całkowita wolność i brak kontroli, a z drugiej ból, spowodowały, że sportowiec nie stronił od alkoholu i narkotyków. Popadł w uzależnienie, a na spotkaniu anonimowych narkomanów spotkał kobietę, która urodziła mu dwoje dzieci. Wkrótce jednak związek się rozpadł. Natomiast łatwo sobie wyobrazić, że życie, jakie prowadził Ronnie O’Sullivan miało olbrzymi wpływ na jego karierę sportową. Kolejne wzloty i upadki w jego karierze zawodowej wywołane były tymi wszystkimi skomplikowanymi wyborami życiowymi. W pewnym momencie wydawało się, że nic już nie jest w stanie pomóc Sullivanowi wydobyć się z dna, a jego kariera dobiegła końca.

Co zatem wyciągnęło Runniego z mroku i upadku? Tytułowe bieganie. Właściwie książka, którą napisał wraz z Simonem Hattenstonem jest wielkim peanem na cześć biegania. Być może (nie sprawdzałam tego dokładnie) właśnie ta dyscyplina sportowa zajmuje równie dużo miejsca co sam snooker. Bieganie pozwala na lepsze poznanie samego siebie, zmusza do walki ze słabościami. Jednocześnie Ronnie nie musiał się poddawać tej samej presji, co w zawodowej grze (choć wiadomo, że każdy sportowiec lubi być najlepszy). Bieganie staje się odskocznią od snookera, a przede wszystkim własnych słabości.

Książka „Running. Autobiografia mistrza snookera” Ronniego O’Sullivana i Simona Hattenstone’a zaskoczyła mnie tym, iż pokazuje, jak pasja może pomóc w wydobywaniu się z samego dna. Oprócz tego mamy okazję poznać kulisy snookera, o których mówi człowiek będący jej legendą. Jak wyglądało jego życie? Przyznam, że wiele rzeczy mnie zaskoczyło. Wyobrażałam sobie, że zawodnicy snookera niczym szczególnym się nie wyróżniają. Nic bardziej mylnego. Oprócz tego autobiografia została napisana w taki sposób, że każdy laik jest w stanie ją zrozumieć, a przy okazji zarazić się pasją. I tu otrzymujemy pewien wybór, bo miłością Ronniego O’Sullivana jest snooker oraz bieganie.

  1. To bieganie jest bardzo interesujące. Ronnie’ego O’Sullivana kojarzę dość dobrze, ponieważ od czasu do czasu lubię pooglądać snookerowe pojedynki, które transmituje Eurosport, ale nie miałem pojęcia, że jest on także zapalonym biegaczem, i że aktywność ta aż tak mocno wpłynęła na jego życie. Aż chciałoby się skonfrontować tę książkę z pozycją Murakamiego, zatytułowaną „O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu”. Jeśli kiedyś zdecyduję się sięgnąć po któryś z tych utworów, automatycznie rozważę lekturę drugiego 🙂

    • Też mam taki plan, żeby sięgnąć po Murakamiego. Tym bardziej, że nie jesteś jedyną osobą, która mnie tą książką („O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu”) kusi 🙂

    • Czasami jest to łut szczęścia, innym razem geniusz, albo ciężka praca. U O’Sullivana wszystko połączyło się w jedno.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *