„Budda z przedmieścia” – Hanif Kureishi

Budda z przedmieścia, Hanif Kureishi„Budda z przedmieścia” to debiutancka powieść Hanifa Kureishiego. Została wydana w 1990 roku w Wielkiej Brytanii i spowodowała, że o jej autorze zrobiło się głośno. Tyle, że właściwie Kureishi już wcześniej się wprawiał jako autor – w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku pisał książki… pornograficzne. Hanif Kuereishi jest również dramaturgiem i scenarzystą. Na podstawie jego książki „Intymność” nakręcony został film, nagrodzony w 2001 roku Złotym Niedźwiedziem na festiwalu w Berlinie.

Głównym bohaterem „Buddy z przedmieścia” jest dojrzewający Karim. Już w pierwszym zdaniu książki określa siebie: „Z urodzenia i wychowania jetem Anglikiem – no prawie”. To ostatnie słowo ma bardzo duże znaczenie, ponieważ inni londyńczycy nie traktują go w ten sposób. Jego matka jest Angielką, a ojciec Hindusem z Pakistanu. Wygląd sprawia, że prawie nikt nie widzi w nim Anglika. Miejsce w którym się wychowuje jest bardzo istotne – przedmieścia Londynu Południowego. Oznacza to, że pochodzi ze stanu pośredniego znajdującego się gdzieś między klasą robotniczej i niższą klasą średnią. W Londynie, nie ma co się oszukiwać, choć nie ma tam podziału kastowego, to jednak każdy się rozpoznaje – choćby po akcencie. Wszystko jednak komplikuje kolor skóry chłopaka.

Sprawy związane z rasizmem są w tej powieści przedstawione w taki sposób, że widzimy, że nie istnieje łatwa droga, by można było się go pozbyć. Trudno nie zauważyć, że Kureishi krytykuje również polityczną poprawność, ponieważ „rasowy daltonizm” białych Anglików, powoduje brnięcie w ślepą uliczkę. Ważna jest świadomość bohaterów, którzy potrafią odnaleźć swoją tożsamość, korzystając z edukacji, bo właśnie ona daje im podstawy do zrozumienia, kim są.

Wracając do głównego bohatera. Siedemnastoletni Karim chciałby dowiedzieć się, co chce robić w życiu. Są lata siedemdziesiąte ubiegłego wieku. W Londynie panuje wolność, tyle że podszyta głupotą. Kolorowe miasto przyciąga i kusi. Wszystko jest na wyciągnięcie ręki: seks, narkotyki, a nawet sztuka. Karim bez żadnego wstydu czerpie z wszystkiego po kolei pełnymi garściami. Zakochuje się w chłopaku, ale sypia też z kobietami. Jednocześnie obserwuje i w cięty sposób opisuje świat, w którym żyje.

Jego ojciec także przechodzi okres dojrzewania. Kocha się w Evie i dla niej porzuca swoją żonę. Kochanka dostrzega w Harunie kogoś atrakcyjnego i robi z niego gwiazdę – eksperta od wschodniej duchowości. Dla snobistycznych i bogatych londyńczyków osoba wyglądająca kolorowo, która zna kilka pozycji jogi, staje się guru. Próżniacza elita nie dostrzega tego, jak stereotypowo patrzą na świat. Ważne staje się, by poddać się chwilowej modzie. Duchowości wschodu nie ma w tym żadnej – wystarczy parę słów byłego urzędnika, który zaczyna zajmować się medytacją, by uwierzyć, że ma to coś wspólnego z dążeniami do osiągnięcia nirwany. Karim widzi w ojcu starzejącego się i w rzeczywistości przebranego za buddę mężczyznę z przedmieścia.

„Budda z przedmieścia” to powieść o dojrzewaniu – bildungsroman. Główny bohater szuka własnej drogi i jednocześnie dojrzewa. Czy uda mu się osiągnąć wolność, czy może się podda? Z pewnością za sprawą tej książki czytelnik będzie miał okazję zobaczyć jak zmieniał się Londyn w latach siedemdziesiątych. Kończy się epoka „dzieci-kwiatów”, a zaczyna punk rock. Okazuje się, że miłośnicy beatników mają już niemal czterdzieści lat i Kerouac nie jest już dla nich objawieniem. Czy nowa epoka wnosi coś odkrywczego? Kuerishi pokazuje niebezpieczeństwo, jakie niesie za sobą bezmyślne poddawanie się nowym modom. Dostrzega problemy społeczne, nierówność i próżność bogatych. Widzimy Londyn oczyma Karima, który poszukuje własnej tożsamości. Hanif Kureishi daje nam powieść napisaną w sposób lekki, ironiczny, niekiedy zabawny, ale jednocześnie podczas lektury widzimy nierówność społeczną – problem, który jest aktualny do dziś.

  1. Podziwiam, że w takie upały czytasz tak ambitną literaturę 🙂 Ja po przeczytaniu wywiadu z Kureishim miałabym ochotę na coś jego pióra, ale trochę się obawiam, że ta proza nie trafi w moje gusta

    • To całkiem lekka powieść, ale rzeczywiście nie każdemu może przypaść do gustu. Nie brakuje w niej humoru, ale w rzeczywistości autor porusza w niej poważne problemy. 🙂

  2. Miałem już przyjemność czytać Buldingsroman, którego akcja rozgrywa się w Anglii – „Rotters’ Club” Jonathana Coe’a. Przy okazji polecam tę lekturę – akcja również umiejscowiona została w latach 70-tych, tyle, że w robotniczym Birmingham. Seksu, punku i narkotyków także tam nie brakuje, ale nie pojawia się żaden ekspert od dalekowschodniej duchowości i z tego względu, jeśli tylko nadarzy się okazja, to z ciekawością sięgnę po „Buddę z przedmieścia”.

  3. Pingback: „Ostatnie słowo” – Hanif Kureishi | Czytam, bo chcę i już

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *