„Pamiętnik Mary Berg. Relacja o dorastaniu w warszawskim getcie”

Pamiętnik Mary Berg. Relacja o dorastaniu w żydowskim getcieKiedy piętnastolatka pisze pamiętnik, to natychmiast nasuwają nam się konkretne skojarzenia. Spodziewamy się opisów z czasów sielskich i cudownych, a może oczekiwać będziemy pewnego romantyzmu i sentymentalizmu. To wtedy mamy do czynienia z tym etapem w życiu, kiedy wszystko jest jeszcze przed nami. Jednak to, co pisze Mary Berg, niewiele ma z tym wspólnego. Za sprawą pamiętnika tej nastolatki trafiamy prosto do piekła – warszawskiego getta zaraz po wybuchu drugiej wojny światowej. 

Mary Berg, a właściwie Miriam Wattenberg, była w warszawskim getcie osobą uprzywilejowaną. Urodziła się w Łodzi, w 1924 roku, w zamożnej żydowskiej rodzinie. Jej ojciec był właścicielem galerii, natomiast matka urodziła się w Nowym Jorku i miała obywatelstwo Stanów Zjednoczonych. Dzięki temu rodzina Mary miała w czasie wojny lepszą pozycję, niż pozostałe osoby pochodzenia żydowskiego. Paszport dawał Wattenbergom przepustkę do… życia. Zanim jednak rodzina Mary wyjedzie do Stanów Zjednoczonych, wiele zdąży zobaczyć. Jeszcze przed końcem wojny młoda kobieta opublikuje swoją relację w USA, by uświadomić innym, co naziści zgotowali narodowi żydowskiemu.

Po wybuchu wojny, kiedy wojska niemieckie zaczynają zagrażać Łodzi, rodzina Wattenbergów postanowiła przenieść się do Warszawy. Po upadku stolicy, Niemcy szybko organizują getto. Dzięki pamiętnikom mamy okazję zobaczyć je od środka. Otrzymujemy opis życia codziennego dziewczyny, która musi szybko dojrzeć. Jest świadoma tego, że ma lepiej niż inni. Nie zapomina jednak o ludziach umierających z głodu. Mary ma co jeść, co nie znaczy, że jest jej z tym łatwo. Dlatego z troską opisuje wszystko, co widzi i jednocześnie rodzi się niej poczucie wstydu, że nie zawsze jest w stanie pomóc.

Mary Berg rozumie doskonale sytuację. Nie żyje złudzeniami, ponieważ widzi, jak stopniowo pogarsza się sytuacja Żydów. Po nazistach można się spodziewać wszystkiego, zresztą dziewczyna dokładnie opisuje jednego z takich najgorszych oprawców, nazywanego w getcie Frankensteinem. Bolesne dla niej jest również to, że nie można zaufać Polakom, ponieważ tak niewielu z nich pomaga Żydom. Częściej spodziewać się można tego, że wydadzą tych ukrywających się po stronie aryjskiej. Jeszcze inni pomagają, ale tylko i wyłącznie dla zysku.

Na pomoc nie przychodzi nikt. Ani Polacy, ani inne narody. Zbrodnie są na porządku dziennym. Nigdy nie wiadomo, czy po wyjściu z domu, uda się do niego wrócić. Później, kiedy będą trwały wywózki, rodzina Wattenbergów będzie internowana na terenie Pawiaka. Stamtąd bezsilnie będą obserwowali, jak leje się krew mieszkańców getta.

Jak wyglądało życie codzienne w tym piekle? Spodziewamy się obrazów cierpienia i rzeczywiście je otrzymujemy. W pamiętnikach znajdziemy również próbę poszukiwania zwyczajności. Młodzi ludzie próbują choć przez chwilę prowadzić życie typowe dla tego wieku. Dlatego spotykają się, rozmawiają, a nawet zajmują się kulturą – śpiewają, rysują, wystawiają sztuki.

Rodzinę Mary ocaliła wymiana na jeńców niemieckich internowanych przez aliantów. W styczniu 1943 roku została przeniesiona do francuskiego obozu w Vittel. Rok później trafia do Stanów Zjednoczonych. Już wtedy wie, co wydarzyło się w kwietniu w getcie, inni opowiedzieli jej o powstaniu, które miało tam miejsce. Podczas gdy jej się udało przeżyć, większość jej przyjaciół, kolegów i znajomych zginęła. Jeszcze w getcie otrzymuje od swojego ukochanego listy i jednocześnie ma świadomość tego, że kiedy wyjedzie, już nigdy więcej się nie zobaczą.

„Pamiętnik Mary Berg” nasuwa skojarzenia z „Dziennikiem” Anny Frank. W obu przypadkach otrzymujemy świadectwa opisujące tragiczne losy Żydów w czasie drugiej wojny światowej. Mary przeżyła, ale jednocześnie czuła się tym faktem obciążona. Dlatego postanowiła opisać w sposób dokładny i szczegółowy swoje doświadczenia z getta. Otrzymujemy niezwykle dojrzałą relację, którą warto poznać. Nie wolno pozwolić na to, by ta część historii została zapomniana. Natomiast język, którym posługuje się Mary Berg jest przystępny, więc po pamiętnik mogą sięgać nawet gimnazjaliści.

    • Warto, bo dzięki tej książce wiele można się dowiedzieć, ale też porównać z tym, co pisała Anne Frank.

  1. Kiedyś przeczytam, bo generalnie cenię sobie takie lektury, aktualnie czuję nimi lekki przesyt, więc chwilowo sobie odpuszczam 🙂

  2. Getto to z pewnością nie najlepsze miejsce do dorastania – konfrontacja z ludźmi, których zaistniałe warunki doprowadziły do bestialstwa i zezwierzęcenia odbija piętno nawet na najtwardszej psychice.

    Interesująca pozycja, chociaż obawiam się chłodnego przyjęcia z racji stwierdzenia, że wielu Żydów padało ofiarą kolaboracji Polaków z okupantem.

    • O Polakach Mary Berg wyraża się z wielkim poczuciem zawodu. Jednak wspomina też o tym, że również Żydzi potrafili dla ratowania własnego życia współpracować z nazistami.

    • Pamiętnik nie pozostawi nikogo obojętnym, ale takie książki są potrzebne i warto od czasu do czasu po nie sięgać.

  3. Obóz Vittel a właściwie tzw. sprawa Hotelu Polskiego, to przykład tego jak Żydzi żerowali na nieszczęściu własnych pobratymców. Nie jest tajemnicą, że aby skorzystać z tej szansy (bo jak się okazało wcale nie gwarancji) ratunku trzeba było posiadać paszport państwa neutralnego. A paszporty te sprzedawało (a nie rozdawało w odruchy solidarności, współczucia, litości, miłosierdzia, etc.) dwóch Żydów. W obliczu śmierci robić na ludzkim życiu geszeft i współpracować z mordercami… Cóż tu komentować… I w getcie nie było to niczym nadzwyczajnym.

    • Tutaj Mary Berg tego nie ukrywa. Wspomina o obywatelach państw neutralnych, którzy nie znają ani słowa w języku kraju, z którego niby pochodzą. Niektóre fałszerstwa wyszły na jaw i wtedy Niemcy się nie patyczkowali…

      • Tu nie chodzi o fałszerstwa, jak najbardziej zrozumiałe w obliczu zagrożenia ale postawę wobec własnej społeczności w obliczu śmierci, kiedy wykorzystuje się zagrożenie jako okazję do żerowania, na ludziach z którymi w gruncie rzeczy dzieli się los.
        Ciekawa jest postawa samej Berg – ma wyrzuty sumienia widząc ogrom nieszczęścia wokół siebie – tylko co z tego wynika?

        • Zdecydowanie bardzo trudny temat. Naziści doskonale potrafili wykorzystać ten mechanizm, że najpierw czekamy, aż ktoś inny zacznie działać. A jaki był efekt, doskonale wiemy, ale to oczywiście jest jasne dopiero z perspektywy czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *