„Pejzaże metropolii śmierci” – Otto Dov Kulka

Pejzaże metropolii śmierciOtto Dov Kulka jest historykiem. Urodzony w 1933 roku na terenie Czechosłowacji, od 1949 roku zamieszkały w Izraelu. Książka „Pejzaże metropolii śmierci” dotyczy wspomnień autora z obozu zagłady.

Otto Dov Kulka znalazł się najpierw w Terezinie, a potem jego matka na ochotnika zgłosiła ich do Auschwitz. Kiedy jednak zobaczyli to miejsce, szybko domyślili się, że nikt stamtąd nie wyjdzie żywy. Jak na ironię dziewięcioletni Kulka trafia nie do selekcji, a do obozu rodzinnego, gdzie przebywa ze swoją matką, a wkrótce udaje im się odnaleźć ojca. Ten tłumaczy im, czym jest Auschwitz – Otto Kulka obóz nazwie za jakiś czas „metropolią śmierci”.

Dziesięcioletni chłopiec szybko musi dojrzeć w Auschwitz. Jednak jego życie różni się od tego, co doświadcza większość – przynajmniej na początku. Przez to, że trafił do Familienlager, może uczyć się, występować, śpiewać. Właśnie tam rodzi się w nim miłość do historii. Fascynują go opowieści o wojnach perskich. Paradoksalnie wolno nawet śpiewać „Odę do radości” – do dziś Kulka zastanawia się nad powodem wyboru dokonanego przez dyrygenta. Czy był to rodzaj protestu, a może zwyczajny sarkazm? Niestety, po pół roku obóz rodzinny zostaje poddany likwidacji. W marcu 1944, naziści są  już po inspekcji Czerwonego Krzyża, stąd Familienlager nie jest już potrzebny. Jednak Otto Dov Kulka uniknie losu większości więźniów.

W „Pejzażach metropolii śmierci” autor nie tylko wspomina o doświadczeniach z Auschwitz. Tak naprawdę owych obrazów wydaje się być mało. Mimo to, wszystko co otrzymujemy, jest przejmujące. Tym bardziej jeśli sobie uświadomimy sobie, jak blisko śmierci był Kulka. Właściwie cały czas mu towarzyszyła. Jak zatem ukształtowało to doświadczenie Kulkę? Niekiedy otrzymujemy niemal sielskie obrazy: dzieci śpiewających w chórze, uczących się historii, czy poznających twórczość Dostojewskiego. Istniało życie duchowe i kulturalne, a w tle z kominów krematoryjnych unosił się dym.

Dziesięcioletni Otto Dov Kulka miał świadomość tego, co dzieje się w Auschwitz. Była to dla niego powszechna rzeczywistość – krematoria, selekcja i śmierć. A jednocześnie nigdzie więcej nie zobaczył tak błękitnego nieba, jak nad obozem koncentracyjnym. Obrazy z metropolii był również takie, których domaga się czas dzieciństwa – czyli piękne. Nad przerażającym miejscem też świeciło słońce. Autor podkreśla w ten sposób dwoistość swoich doświadczeń.

Auschwitz skaziło młodego człowieka, ale też ukształtowało. I choć z tego miejsca wyszedł, nigdy go do końca nie opuścił. Jego doświadczenia należą do prywatnej mitologii, którą zapamiętał i oddaje z pamięci we wspomnieniach. Niekiedy pamięć zawodzi, ponieważ niektóre wydarzenia możemy sobie projektować, przez wiedzę, którą posiadamy na dany temat. Innym razem pamięć zaskakuje obrazami, które pojawiają się same, nieproszone.

Dov Kulka chce mieć prawo do własnych przeżyć. Właśnie dlatego, choć jest historykiem, nie śledził wszystkich opowieści książkowych czy filmowych na temat Szoah. Każdy, kto ocalał, ma swoje Auschwitz. ” W pejzażach metropolii śmierci” więcej znajdziemy rozważań na temat pamięci, wyobraźni, niż samych wspomnień. Jednak te, które są nam dane poruszają do głębi. Najbardziej zaskakujące dla mnie było, że Otto Kulka starał się zrozumieć swoje przeżycia za pomocą dzieł kultury. Okazało się, że najbardziej bliski był mu Kafka i jego twórczość najbardziej przybliżyła Kulkę do zrozumienia doświadczeń z obozu.

„Pejzaże metropolii śmierci” pokazują, że Auschwitz cały czas tkwi w Ocalałych z zagłady. Kulka pisze o tym w sposób przejmujący i poruszający, posługując się metaforycznym językiem. Jego wspomnienia pozwalają poznać owo osobiste doświadczenie. I choć nie da się tego cierpienia wytłumaczyć, można ocalić od zapomnienia za pomocą zapisanej prywatnej mitologii Otto Kulki.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Czarne.

  1. W ubieglym roku przeczytalam ponownie „Medaliony” Nalkowskiej i „Opowiadania” Borowskiego, oraz, po raz pierwszy, „Dymy nad Birkenau” Szmaglewskiej. Myslalam, ze sie zaszczepie. Ale sie nie da. Mnie ta tematyka przerasta. Po prostu. Dlatego tez bardzo mnie denerwuje beletrystyka o obozach zaglady.

    • A jaki zbiór opowiadań Borowskiego czytałaś? „Pożegnanie z Marią”? Bo mnie o wiele lepszy wydawał się „Kamienny świat”, chociaż i tutaj, co zrozumiałe, tematyka jest dość przytłaczająca. Z pewnością trudno czyta się taką literaturę, ale moim zdaniem warto do niej od czasu do czasu sięgać, by ciągle pamiętać, do jakich okrucieństw zdolny jest człowiek.

      A co do prezentowanej pozycji to ma ona niezwykle wymowny tytuł. Bardzo mi przypadł do gustu.

      • Przeczytalam oba zbiory- po raz drugi w zyciu. Uwazam, ze Borowski byl swietnym pisarzem i ze trzeba go czytac. Dla mnie jest to bardzo bolesne i bardzo przezywam kazda taka lekture.

  2. Nie należy uciekać od tematów z przeszłości @Agnieszka, one mogą nas dopaść w najmniej odpowiednim czasie. Czy cierpienie może być denerwujące? Czy o faktach z Auschwitz mamy zapomnieć, bo naszego pokolenia nie dotyczyły?

    Bardzo jestem ciekawa recenzowanej książki, choć wprost autor nie pisze o szaleństwie śmierci i cierpienia, to obraz, który proponuję może być naprawdę przejmujący.
    Można wybaczyć, można uporać się z przeszłością, ale o cierpieniu nigdy się nie zapomina, jak opowiadają świadkowie tamtych wydarzeń, i Kulka to potwierdza.

    • Ja nie mówie, ze chce uciec od tych tematów. Uwazam, ze czytanie o tym, co sie stalo, jest niezwykle wazne. W moim wpisie zwyczajnie podzielilam sie moimi wrazeniami z tych lektur. Myslalam, ze przeczytanie ich w pewien sposób stepi moja wrazliwosc, ze sie „przyzwyczaje” do lektur na ten temat, ze bede w stanie je po prostu czytac. Jest to niemozliwe w moim przypadku – jest zbyt bolesne. Dlatego do kazdej kolejnej pozycji podchodze z respektem i nie czuje sie na silach, by stwierdzic, ze na pewno ja przeczytam. Mieszkam w kraju, któremu oszczedzony zostal horror IIWS, i gdzie bardzo modna jest tematyka obozowa. Wydawane sa dziesiatki powiesci o Auschwitz, których autorzy niekoniecznie nawet odwiedzili obóz. A potem czytam po róznych blogach, ze ktos uwielbia ksiazki o obozach zaglady. Tym bardziej ksiazki jak „Pejzaze metropolii smierci” – wspomnienia ocalonego- sa niezwykle wartosciowe i powinny byc wydawane i czytane. Ja jednak nie wiem, czy bede na silach je przeczytac.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *