„Zapiski Nosorożca” – Łukasz Orbitowski

Zapiski Nosorożca - Łukasz OrbitowskiŁukasz Orbitowski zdobył już opinię dobrego pisarza. Wydał sporo tekstów, a sprawdzał się w wielu gatunkach literackich, które do tej pory wybierał. Trudno uwierzyć, że napisał aż trzynaście książek. Do tej pory miałam do czynienia z jego „Horror Show” oraz nominowaną do Paszportów Polityki „Szczęśliwą ziemią” . Tym razem pisarz postanowił zaskoczyć czytelników, dając im coś wcale nie z gatunku fantastyki, czy grozy, a relację z podróży.

Skoro sam Henryk Sienkiewicz pisał „Listy z Afryki”, dlaczego Łukasz Orbitowski nie miałby opowiedzieć o swojej podróży do RPA? Tyle, że autor kreśli raczej pocztówki ze swej wyprawy, ale zaskakuje najbardziej tym, iż opowiada legendy i baśnie z tamtych terenów, wprowadzając nas w jakże inny od europejskiego świat magii, wierzeń i symboli.

Łukasz Orbitowski nie ma zamiaru napisać przewodnika po Republice Południowej Afryki. Nie jest to także typowa literatura podróżnicza, czy reportaż. Autor opowiada o swoich subiektywnych odczuciach, których doświadcza w podróży. Zdaje sobie doskonale sprawę, że trzytygodniowa wyprawa nie zrobi z niego eksperta. Zresztą nie o to chodzi, by opisywać w szczegółach miejscową florę i faunę. A jednak co jakiś czas i z tego Orbitowski zda relację, ale na własnych prawach. Opowiada o swoich wrażeniach tak, jakby mówił do starych kumpli z podwórka. Nie boi się dosadnych sformułowań, a liczne wulgaryzmy podkreślają jeszcze, do kogo kierowane są te słowa. Potoczny styl relacji kontrastuje jednak z kunsztownie opowiedzianymi legendami z Afryki.

Czy istnieje zatem Czarny Ląd, który znamy z naszych lektur z dzieciństwa? Nieprzypadkowo pisałam wcześniej o Henryku Sienkiewiczu. Przez wiele lat wyrobiliśmy sobie pewien stereotypowy obraz Afryki. Orbitowski pokazuje, jak bardzo odbiega on od rzeczywistości. Kiedy autor zabierze nas do Kapsztadu, trudno nawet minimalnie odczuć klimat Czarnego Lądu – widzimy raczej miasto, które przeniesione zostało z południowej Europy. Dopiero podróż do kolejnych południowoafrykańskich parków bardziej przybliży atmosferę tego rejonu.

Autor podczas podróży marzy o tym, by spotkać na swej drodze nosorożca, któremu grozi wyginięcie. Dla Orbitowskiego to zwierzę symbolizuje coś, co odchodzi. Również Afryka nie jest taka, jak się może wydawać, ale pisarz nie staje się tym, który narzuca swoją wersję – jedyną i prawdziwą. Mówi, że być może taka wcale nie istnieje, a podczas trzytygodniowej wyprawy, trudno o zbliżenie się do prawdziwej Afryki. Zwłaszcza, jeśli jest ona widziana przez szyby samochodu.

Inną metodą na zrozumienie Czarnego Lądu są podróże literackie. Łukasz Orbitowski zamiast przewodnika po RPA studiuje dzieła noblistów. Czyta Doris Lessing, Coetzeego, Jagielskiego oraz Gordimer. Lektury jednak zawodzą, nie pozwalają mu poczuć tego miejsca. Zostają zatem legendy i baśnie, które swoimi słowami kreśli Orbitowski. Właśnie one najlepiej oddają klimat i atmosferę południa Afryki. Zaskakują swoją głębią znaczeń, często oddają atmosferę miejsca z którego pochodzą, a z drugiej strony pojawiają się tu archetypy. Wiele z nich zawiera uniwersalne przesłanie, nie zabraknie również elementów grozy – dlatego nie są to historie dla dzieci.

W „Zapiskach Nosorożca” Łukasz Orbitowski zaskoczył mnie tym, że osłonił przed odbiorcami sporą wrażliwość. Nie bał się pisać w sposób nieco kontrowersyjny, niecenzuralny, ale bywał poetycki. Pozostaje w autorze jedynie przeczucie, że coś się wydarzyło podczas tej wyprawy – coś ulotnego, wrażenie zbliżające go na chwilę do Afryki. Droga symbolizuje życie, dlatego choć podróż nie była zbyt długa, może dała szansę, by się zastanowić nad egzystencją?

„Zapiski Nosorożca. Moja podróż po drogach, bezdrożach i legendach Afryki” nie są książką dla każdego. Jeśli ktoś spodziewa się książki typowo podróżniczej, poczuje się zawiedziony. Warto wiedzieć, że Łukasz Orbitowski podkreśla swoje odczucia, opisując je w sposób dosadny i bezkompromisowy. Przeplata własne doświadczenia z afrykańskimi legendami – dając czytelnikowi zaskakującą mieszankę. Z jednej strony kreśli pocztówki z podróży, a z drugiej historie przenoszące nas do świata archetypów i symboli prosto z Czarnego Lądu.

Dziękuję SQN za książkę.

  1. Faktycznie taka tematyka jest u tego pisarza zaskakująca. Co prawda, nie miałam okazji go jeszcze czytać, ale nie raz słuchałam fragmentów jego książek i ciągle mam mieszane uczucia. Nie wiem, czy chcę, czy nie. 🙂

    • Gdybym miała krótko scharakteryzować sposób w jaki wyraża się Orbitowski o Afryce, to nazwałabym to męską prozą, bez tendencji do upiększania, ale jednocześnie autor nie boi się pisać o uczuciach. Najlepszym kunsztem pisarskim wykazał się jednak przy opisywaniu afrykańskich legend.

  2. Spotkałem się z bardzo skrajnymi ocenami tej książki, traktującymi ją z jednej strony jako dzieło interesujące i sprawnie napisane, z drugiej zaś jako zlepek banałów, stworzony na szybko, bez ładu i składu. Kusi, żeby przekonać się osobiście, co wyszło z tej podróży 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *