Setna rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości to świetny temat na książkę historyczną. W związku z jutrzejszym świętem postanowiłam przyjrzeć się bliżej tytułowi „Polska 1918. Polityka i życie codzienne” Pawła Skibińskiego. Jak to z tą niepodległością było? Z reguły pamiętamy datę, trudniej określić z jakimi wydarzeniami jest związana? Co czuli wtedy Polacy? Jak żyli i czego się obawiali w momencie, gdy odzyskali wolność? Na te wszystkie najważniejsze pytania odpowiedzi udzieli autor książki, Paweł Skibiński.
Kiedy próbuję sobie wyobrazić, jak wyglądało odzyskiwanie niepodległości, natychmiast kojarzę to wszystko z feniksem odradzającym się z popiołów. Polska po pierwszej wojnie wydobyć musiała się z ruin i zgliszcz. Dzisiaj obrazy zniszczonych domów, zerwanych mostów i dróg kojarzą się nam z tą następną wojną. A jednak trzeba sobie uświadomić, że po pierwszej nie wyszliśmy bez szwanku. Starty w ludności cywilnej, ale również ginęli żołnierze, którzy walczyli w wojskach zaborców. Symbolem zniszczeń jest miasto Kalisz, które ucierpiało w tej wojnie najbardziej. Historycy oceniają, że obok belgijskiego Leuven poniosło najwięcej strat. Totalnie zrujnowane miejsca trzeba było odbudować, a tu jeszcze żniwo niosła epidemia grypy zwanej hiszpanką. Powszechnie obawiano się również rewolucji.
11 listopada Józef Piłsudski przejął w kraju naczelną władzę wojskową. Ten fakt okazał się na tyle ważny, że zaczęto to wydarzenie obchodzić jako święto narodowe. Paweł Skibiński opowiada o tych bezpośrednich okolicznościach przejmowania przez Polaków władzy, ale nie ogranicza się tylko do jesieni 1918 roku. Daje nam obraz kształtowania się polskiej polityki, wybiega trochę dalej, do 1919 roku. Zobaczymy najważniejszych posłów i rolę, jaką przyszło im odegrać. Politycy mieli trudne zadania do wykonania, ponieważ należało ujednolicić administrację, system prawny, a jeszcze o władzę trzeba było powalczyć i przekonać do siebie wyborców. Autor nie zapomina również o kobietach. Wymienia wszystkie posłanki, skupia się na tym, czym się zajmowały, a także opowiada o ich dalszych losach. Warto również przypomnieć, że Polki mogły brać udział w wyborach, co wtedy wcale nie było takie oczywiste.
Autor książki rekonstruuje rzeczywistość sprzed wieku w taki sposób, byśmy mogli zobaczyć ją z kilku perspektyw. O trudnościach już wspomniałam, ale w kraju panowała radość z powodu zakończenia wojny i świadomości, że po 123 latach Polska jest niezależna. Tyle, że wcale nie do końca było jasne, jaki będzie ostateczny kształt granic, a mimo pragnienia pokoju, stosunki z krajami sąsiednimi była napięte. Paweł Skibiński kreśli historię tego, jak kształtowały się negocjacje, na kongresie wiedeńskim, opowiada o plebiscytach i powstaniach.
Z publikacji dowiemy się, jak wyglądała sytuacja w największych miastach Rzeczypospolitej. Skupia się nie tylko na sprawach politycznych, ale oddaje nastroje mieszkańców i opisuje z jakimi problemami musieli się zmagać. Widzimy wielonarodowe i wielowyznaniowe oblicze Polski. Wybitne jednostki przyczyniały się do rozwoju kraju, ale przed nimi była masa problemów z którymi nie sposób było sobie poradzić od razu. Autor zabiera nas do najbiedniejszych miejskich dzielnic, ale nie zapomina o wsi. Opowiada o ucieczce od biedy za chlebem albo do miast, albo na drugi koniec świata.
W książce „Polska 1918” ważne jest, że zobaczymy również życie codzienne i stworzymy sobie pewien obraz tej rzeczywistości. Dzisiaj są to dla nas czarno-białe fotografie przodków, o których wiemy coraz mniej, a dzięki publikacji możemy sobie lepiej wyobrazić ten świat. Paweł Skibiński nie zapomniał nawet o kulturze tamtych czasów. Wymienia trendy literackie, opowiada o poetach z kawiarni „pod Pikadorem” czy „Skamandrytach”. Pokazuje, że spora część twórców żyła tym, co się działo w czasie, kiedy Polska się odradzała. „Polska 1918” to pozycja obszerna, opatrzona indeksem, przypisami. Choć autor stwierdza, że nie wyczerpał tematu, to z lektury płynie ważne przesłanie, że do dzisiaj zbieramy owoce tego, co dali nam przodkowie sto lat temu. Warto o tym pamiętać i tak jak oni skupiać się nie na różnicach, a na wspólnym celu.