Książka „Rajskie ptaki” Marty Zaborowskiej stanowi drugą część po debiutanckim „Uśpieniu”. Jako, że książkę wydano w Czarnej Serii, łatwo się domyślić, że mamy do czynienia z kryminałem. Czy autorka poradziła sobie z tą historią? Po udanym pierwszym tomie, otrzymujemy powieść, która również nie zawodzi.
Julia Krawiec, główna bohaterka „Rajskich ptaków”, uwielbia swoją pracę. Tak bardzo się jej poświęca, że traci na tym jej kilkuletnia córka. Pani podkomisarz ma straszne wyrzuty sumienia z tego powodu. Zaniedbuje Sylwię, by rozwiązać sprawę, a wtedy obiecuje sobie, że spędzą z sobą więcej czasu, co poprawi się ich trudną relację. Nawet długo planowane wakacje nad morzem się nie udają, ponieważ pani podkomisarz akurat jest w środku sprawy. Dziewczynką zajmuje się babcia, chociaż opiekę nad Sylwią ma zamiar przejąć ojciec. Ten nie zawaha się przed niczym, byle tylko odzyskać prawa do opieki nad dzieckiem Jednak Julia potrafi walczyć. A ma z czym i z kim – byłym mężem, alkoholizmem oraz sprawcą, czy może sprawcami zbrodni.
W domu bogatych państwa Kornatowskich odbywa się przyjęcie zaręczynowe. Ich syn, znany z kilku filmowych ról, ma wkrótce poślubić piękną Paulę. Tyle, że narzeczona znika. W równie tajemniczych okolicznościach ginie jej przyjaciółka Laura. Sama Paulina zostaje odnaleziona przy drodze żywa, choć w kiepskim stanie. Co łączy oba zaginięcia? Jaką tajemnicę skrywają Kornatowscy? Z zewnątrz przecież wydaje się, że w rodzinie panuje sielanka, ale może to tylko pozory?
Podkomisarz Julia Krawiec prowadzi dochodzenie, w którym asystuje jej podopieczna Michalina Bodnar. Obie kobiety mają różne charaktery, ale z czasem młoda policjantka wiele się nauczy od swojej mentorki – Julii. Teraz pani komisarz ma już ugruntowaną pozycję w świecie policyjnym. Stara się rozwikłać zagadkę, robi to najlepiej jak potrafi, ale musi za to drogo zapłacić.
Marta Zaborowska daje nam bohaterkę z krwi i kości. Wprawdzie zagadka jest najważniejsza, bo autorka nie zapomina o tym, by akcja była wartka i trzymała w napięciu. Prócz tego śledzimy prywatne życie pani detektyw. Nie jest ono usłane różami, w końcu mamy do czynienia z polskimi realiami. Julia Krawiec chcąc związać koniec z końcem musi ciężko pracować, więc zaniedbuje córkę. Niestety, instytucja babci nie może zastąpić kontaktu matki z córką. Stąd u pani komisarz pojawiają się wyrzuty sumienia. Nie da się pogodzić miłości do pracy, z miłością rodzicielską. Dlatego dziewczynka cierpi, podobnie dzieje się z Julią, ale innego wyjścia nie ma. W powieści pojawi się też znany nam z pierwszej części lekarz psychiatra, który stanowi wsparcie dla Julii.
W „Rajskich ptakach” nie zawodzi wątek kryminalny. Zagadka jest intrygująca, a same rozwiązanie zaskakuje. Dzięki temu, że książka trzyma czytelnika w napięciu, nawet nie zauważymy, jak szybko pochłonęliśmy całe 600 stron. Wiarygodne tło społeczno-obyczajowe to kolejny atut tej powieści. Najbardziej wyraźne staje się w momencie, kiedy zestawimy nowobogackich Kornatowskich z panią komisarz, ledwo wiążącą koniec z końcem. Myślę, że Marta Zaborowska jeszcze ma coś do powiedzenia w sprawie Julii Krawiec. Mam nadzieję, że rozwinie również wątek Michaliny Bodnar – ponieważ ta postać może być asem w rękawie autorki.
Dziękuję Czarnej Owcy za książkę.
Ciekawe – kryminał, w którym główne role śledczych odgrywają panie. Częściej królował schemat mężczyzna + kobieta, który zawsze można było okrasić pikantnym romansem. Zaciekawiła mnie ta pozycja.
Z wielką przyjemnością przeczytam 😉
Debiut mi się podobał, recenzja mówi, że jest podobnie, więc na pewno będę czytał. Czekałem na kolejną książkę Zaborowskiej także i z tego względu, że – poza Chmielarzem i nie piszącym coś ostatnio Hagenem – mało jest realizmu w tych kryminałach polskich. Zaborowska pisze właśnie o tym, jak się żyje w tym kraju. I za to dodatkowy plus przyznaję.
Można nawet powiedzieć, że jest odrobinę lepiej – za względu na jeszcze ciekawsze postacie. Na samych metodach pracy policji się nie znam, więc czy tu wszystko gra, się nie wypowiadam 🙂