„Czarny świt” autorstwa szwedzkiego tandemu: Cilli i Rolfa Börjlindów jest trzecim kryminałem, w którym głównymi bohaterami są Tom Stilton oraz Olivia Rönning. Wcześniej w tej serii wydano „Przypływ” i „Trzeci głos”. Börjlindowie są parą, którą oprócz więzów małżeńskich łączy to, że wspólnie piszą powieści oraz scenariusze filmowe i telewizyjne. Wcześniej miałam okazję poznać opowiadanie ich autorstwa, umieszczone w antologii: „Ciemna strona. Szwedzcy mistrzowie kryminału. Zbrodnia, tajemnica, suspens”. Uznałam, że warto przyjrzeć się ich kryminałom, dlatego właśnie sięgnęłam po „Czarny świt”. Czytaj dalej
Archiwa tagu: Czarna Seria
„Kiedy nadejdą dobre wieści?” – Kate Atkinson
Kate Atkinson poznałam za sprawą powieści „Jej wszystkie życia”, która tak bardzo mi się spodobała, że postanowiłam sięgnąć po kryminał tej autorki. Nawet fakt, że to nie jest pierwszy tom z serii mnie nie zraził, tym bardziej, że wydawca zapewnia, że można czytać książki niezależnie. „Kiedy nadejdą dobre wieści?” to trzeci tom z cyklu, w którym pojawia się były detektyw Jackson Brodie, ale nie on jest jedynym i głównym bohaterem. Czytaj dalej
„Szczątki pamięci” – Anders de la Motte
Anders de la Motte jest szwedzkim pisarzem, byłym policjantem i autorem trylogii: [geim], [buzz], [bubble]. Dzięki tym książkom pokazał, że potrafi sprawnie budować napięcie w powieści, zaskakiwać zwrotami akcji oraz dawać nieoczywiste rozwiązania zagadki. Po świetnie odebranym debiucie, teraz kolej na „Szczątki pamięci”. Czy i ta powieść okaże się równie interesująca, jak trylogia o Grze w Alternatywną Rzeczywistość?
Tym razem poznajemy oficera policji, który ulega groźnemu wypadkowi. Widzimy go w momencie, kiedy przytrafia mu się udar, którego konsekwencją jest utrata panowania nad kierownicą. Dochodzi do zderzenia, a sam David Sarac w ciężkim stanie trafia do szpitala. Okazuje się, że utracił pamięć krótkotrwałą. Nie wie, jakimi sprawami zajmował się ostatnio w policji. Czytaj dalej
„Rajskie ptaki” – Marta Zaborowska
Książka „Rajskie ptaki” Marty Zaborowskiej stanowi drugą część po debiutanckim „Uśpieniu”. Jako, że książkę wydano w Czarnej Serii, łatwo się domyślić, że mamy do czynienia z kryminałem. Czy autorka poradziła sobie z tą historią? Po udanym pierwszym tomie, otrzymujemy powieść, która również nie zawodzi. Czytaj dalej
[bubble] – Anders de la Motte
Książka Andersa de la Motte – byłego oficera policji, szefa bezpieczeństwa wielkiej firmy IT, jak łatwo się domyślić, nie będzie dotyczyła wędkowania, czy szydełkowania… Zresztą, kto przeczytał [geim], czy [buzz], wie o czym mówię. Poprzednie książki były thrillerami sensacyjnymi. W przypadku [bubble] nic się nie zmieniło, prócz jeszcze szybszej akcji. Wiele wyjaśnia fakt, że trylogia została wydana w Czarnej Serii przez Czarną Owcę.
Główny bohater thrillera – Henrik Petterson – uwikłał się w pewną niebezpieczną zabawę. Nosiła ona nazwę Gra i była czymś, co wprowadziło w życie młodego mężczyzny sporo adrenaliny. Im głębiej HP wchodził w tę rzeczywistość, tym bardziej robiło się niebezpiecznie i emocjonująco. Po przekroczeniu pewnej granicy, Henrik ukrywa się. Boi się i stróżów prawa i samego Przywódcy – kierującego Grą. HP chroni się w mieszkaniu – przez wiele dni z niego nie wychodzi. Żyje jak szczur w tunelu. Z nikim się nie kontaktuje, nie korzysta z dobrodziejstw współczesnej cywilizacji, czyli internetu. A to boli.
Oprócz Henrika, drugą ważną postacią jest jego siostra Rebecca. W poprzednich częściach nie bardzo była w stanie uwierzyć w opowieści brata, na temat Gry. Kiedy jednak w jej życiu dochodzi do zmian, będzie musiała się zastanowić. Pewnego dnia otrzymuje list, w którym mowa jest o skrytce bankowej. Zdziwiona Rebecca dowiaduje się jednak, że należała ona do jej ojca, a nie brata, jak początkowo sądziła. Zawartość skrytki spowoduje, że postara się odkryć prawdę. Musi jednak tego dokonać na swój sposób. Okaże się, że nawet jej ojciec nie był tym, za kogo się podawał. I komu wierzyć? Henrikowi, policji, przyjacielowi rodziny? Czym jest właściwie Gra i gdzie sięgają jej macki?
W książce [bubble] mowa o teoriach spiskowych. Ucieczki, pościgi, wybuchy – tego nie zabraknie. Dlatego książkę czyta się niezwykle szybko. Jej akcja wciąga, ale też autor wodzi czytelnika za nos, nie zdradzając mu do ostatnich stron rozwiązań zagadek. Anders de la Motte pokazuje dokąd zmierza nasza rzeczywistość i jak współczesne technologie można obrócić przeciwko nam. Przecież nie jest tajemnicą, że dzięki sieci wiadomo o nas wszystko. Nic się nie ukryje. A jeśli koś zechce obrócić ją przeciwko nam… Kolejna teoria spiskowa gotowa.
W [bubble] dominuje przede wszystkim pędząca na łeb, na szyję akcja. W poprzednich tomach można było odnieść wrażenie, że wszystko stopniowo się układa. Tu znajdujemy się w bańce (tytułowej bubble), która w każdej chwili może pęknąć. Jak będzie prawdziwa rzeczywistość? Intryga goni intrygę, a my do końca nie jesteśmy pewni, co jest ułudą, a co prawdą. Wprawdzie w tym tomie autor mniej się skupiał na tworzeniu portretów psychologicznych bohaterów, można jednak uznać, że są to nasi starzy kumple. Najwięcej dowiedzieliśmy się o nich z pierwszego i drugiego tomu serii. Rebecca i Henrik w ostatniej części i tak nas zaskoczą.
Dziękuję za książkę Wydawnictwu Czarna Owca.
Zło nie śpi: „Uśpienie”, Marta Zaborowska
Kryminały nie są gatunkiem literackim, po który często sięgam. Robię to najczęściej wtedy, gdy ktoś mnie przekona, że warto. Poprzeczka postawiona jest wysoko, dzięki autorom kryminałów skandynawskich. Jednak, czy tylko tam powstaje wszystko, co najlepsze? A może cudze chwalicie, swego nie znacie?
O Marcie Zaborowskiej niewiele wiadomo. Powieść, którą napisała, jest jej debiutem literackim. Zdziwiłam się mocno, że wydano jej powieść w Czarnej Serii, która przecież głównie przybliża czytelnikom najbardziej cenionych autorów powieści kryminalnych. Czy był to właściwy krok?
Akcja powieści rozgrywa się w małym, bliżej nieokreślonym miasteczku, gdzieś niedaleko Warszawy. Z kliniki psychiatrycznej ucieka groźny psychopata Jan Lasota, który stanowi olbrzymie zagrożenie dla społeczeństwa. Wszyscy czekają na jego atak, media podlewają oliwę do ognia, prześcigając się w czarnych wizjach. Nikomu nie przyjdzie do głowy, że zagrożona jest Anna, psychiatra, która leczyła Jana Lasotę.
Rodzi się mnóstwo pytań. Kto pomógł przestępcy wydostać się z zamkniętego obiektu? Dlaczego zaatakował Annę? Poszukiwaniami zajmie się policjantka, która zostanie sprowadzona prosto ze stolicy. Julia Krawiec nie jest jednak supergliną. Ma za sobą nieudany związek, problemy natury alkoholowej i nieco zaniedbane kilkuletnie dziecko.
Sprawa, którą otrzymuje Julia, jest dla niej ostatnią szansą. Samotna matka musi przecież utrzymać rodzinę. Postanawia nawet odnowić relacje ze swoją matkę, by jej córeczka Sylwia miała blisko babcię, gdy Julia będzie prowadziła śledztwo. Jak się łatwo domyślić, sprawa będzie mocno absorbowała uwagę pani detektyw. Jako jedyna kobieta na komendzie, stanie się obiektem drwin, czy niewyszukanych żartów. W końcu mężczyzna nie musi się o nic starać, wystarczy, że jest. Kobiety muszą nie tylko się wykazywać w tej profesji inteligencją, powinny dawać z siebie wszystko i jeszcze trochę.
Julia Krawiec stopniowo będzie odkrywała tajemnice Jana Lasoty oraz zakładu psychiatrycznego. Tak jak nie może liczyć na pomoc kolegów z pracy, tak sporym wsparciem będzie dla niej ordynator szpitala – doktor Andrzej. Łączy ich wbrew pozorom wiele: mają za sobą nieudane związki, są ambitni, pragną znaleźć sprawcę morderstwa. Nie podpowiem, czy im się uda…
Po pierwsze – nie czytajcie tego, co znajduje się na końcu książki. Miałam pecha i zapamiętałam jedno zdanie, które za wcześnie odsłoniło pewne fakty. Po drugie – podczas czytania tego kryminału należy znaleźć dla siebie kilka dłuższych chwil, ponieważ fabuła jest niezwykle interesująca i trzyma cały czas w napięciu. Nie sposób oderwać się od lektury.
Marta Zaborowska znalazła swój sposób na napisanie ciekawej powieści kryminalnej. Niby na początku znamy sprawcę, wystarczy tylko go znaleźć, a jednak kolejne karty książki pozwalają zagłębiać się w śledztwo. Sprawa okaże się niezwykle skomplikowana. Wszystko co wiemy, w pewnej chwili będziemy musieli wyrzucić do kosza i spojrzeć na zbrodnie (będzie ich kilka) z innej perspektywy.
Autorka „Uśpienia” skonstruowała powieść z wielu elementów. Dostajemy pomieszane puzzle, które należy ułożyć, uważając, by zrobić to we właściwej kolejności. Akcja co chwilę staję się niezwykle napięta, za chwilę opada, by ponownie zaskoczyć czytelnika. Historie opowiedziane zostają z perspektywy kilku osób. Czasami widzimy dokładnie przestępcę, kiedy indziej pacjentów zakładu psychiatrycznego, najczęściej jednak Julię i doktora Andrzeja. Niemal każda taka opowieść w pewnym momencie urywa się, przechodzimy do następnego wątku, a zakończenie pierwszego poznajemy po jakimś czasie.
„Uśpienie” jest powieścią kryminalną z elementami thrillera. Trzyma czytelnika w napięciu, by doprowadzić do ciekawego rozwiązania. Trudno uwierzyć, że taka skomplikowana i świetnie ułożona historia powstała w umyśle debiutantki, a nie wyrobionym skandynawskiem twórcy. Czyli Polak potrafi… Owszem, istnieją pewne niedociągnięcia, niewiarygodne zachowania bohaterów, zbyt szczęśliwe przypadki. Jednak całość należy ocenić bardzo wysoko.
Również tytuł – „Uśpienie” – świetnie pasuje do książki. Autorka poprzez jego niejednoznaczność, zmusza odbiorcę do zastanowienia. Czy uśpienie jest stanem umysłu psychopaty, który za chwilę pokaże co potrafi? A może uśpione są właśnie ofiary? Zło, które tkwi w zwykym człowieku również może dać o sobie znać, w najmniej spodziewanym momencie…
Dziękuję za książkę Wydawnictwu Czarna Owca.