Wiele jest powodów, które sprawiają, że młodzież nie przepada za historią. Można wymieniać bardzo długo, ale jedna przyczyna okazuje się bardzo istotna. Dla nastolatków wszystko, co nie wiąże się bezpośrednio z ich rzeczywistością, wydaje się abstrakcyjne. Bo jak wyobrazić sobie świat bez smartfonów, internetu, czy choćby takich wygód jak ciepła woda w kranie? Starsze pokolenie pamięta tamten świat, dla młodszego jest on odległy, jak epoka dinozaurów dla poprzedniej generacji. Justyna Drzewicka, pisarka znana z fantastycznego cyklu „Niepowszedni”, postanowiła zmierzyć się z tym tematem. Jej najnowsza książka pt. „Ratownicy czasu” pozwala poznać lepiej Bolonię sprzed sześciu wieków.
Zanim jednak to się stanie, będziemy mieli do czynienia ze współczesnymi trzynastolatkami. Takimi, którzy łatwo popadają w kłopoty w szkole. Sara i Daniel, bo o nich chodzi, najczęściej widują się przed gabinetem dyrektora, gdzie są wielokrotnie wzywani za swoje wyskoki. Dzieje się tak i tym razem. Dziewczyna popadła w konflikt z niesympatyczną koleżanką, natomiast chłopak nie potrafił dogadać się z historykiem. Jako że nie trawił tego przedmiotu, to miał nieustanne problemy z historią (i historykiem). Kiedy oczekują na rozwiązanie sytuacji, nieoczekiwanie w pomieszczeniu pojawia się pulsujący energią otwór, przez który przechodzi kot – taki niezwyczajny, bo nie dość, że mówiący, na dodatek pochodzący z przyszłości, z XXII wieku.
Kocur ma na imię XY38BBddLl i jest animaloidem. Dla dzieciaków imię jest niewymawialne, więc nazywają go Mutek. Razem odbywają podróż do Bolonii, która okazuje się nie tylko miejscem zupełnie innym niż się spodziewali. Co więcej, natkną się tam na samego Mikołaja Kopernika. Młodego żaka, który właśnie popadł w nie lada tarapaty, ponieważ zniknął jego weksel, dzięki któremu mógł zapłacić za naukę i utrzymanie. Jak się łatwo domyślić, jeśli nie uda mu się zdobyć odpowiedniej kwoty, wszystko pójdzie nie tak, a szczególnie przyszłe odkrycia astronoma.
Bohaterowie postanawiają wesprzeć Mikiego (tak lubią go nazywać naszą chlubę narodową), ale nie będzie im łatwo, nawet gdy domyślą się, kto stoi za kradzieżą weksla. Trzynastolatkom brakuje odpowiednio silnych bicepsów, za to Kopernik pokaże się również od mało znanej strony, ponieważ sam potrafi się bronić siłą własnych mięśni. Przyszłemu astronomowi trudno będzie pojąć język, którym posługują się jego krajanie. Największą gwiazdą w tej konstelacji okaże się jednak Mutek.
W powieści „Ratownicy czasu” nie brakuje wartkiej akcji. Bohaterowie często popadają w kłopoty, a sprawy się skomplikują, gdy się okaże, że do programu pozwalającego na podróże w czasie wkradł się wirus. Przez niego mogą nastąpić komplikacje i nieodwracalne zmiany. Sara, Dawid i Mutek nie chcą do tego dopuścić, bo pragną wrócić do swoich czasów. Dzięki swojej podróży lepiej zrozumieją, kim są i docenią czasy, w których żyją. Zaskoczy ich to, czego dowiedzą się o sobie podczas tej wyprawy. Trzynastolatek zrozumie fascynację nauczyciela historią i wreszcie będzie mógł przyznać mu rację. Dawid ku swemu zdziwieniu złapie bakcyla historii.
Dzięki książce „Ratownicy czasu” czytelnicy nie tylko poznają życie codzienne w piętnastowiecznej Bolonii. Zobaczą ludzką stronę Mikołaja Kopernika, postaci, która zazwyczaj jest dla nich papierowa. Opowieść fantastyczna z jednej strony zapewnia sporą dawkę rozrywki, a z drugiej jest też miejsce na to, by czegoś się przy okazji dowiedzieć. Żywy język, zabawne dialogi, wartka akcja to z pewnością coś, co młodych odbiorców zachęci do poznawania tej książki, do tego całość świetnie uzupełniają humorystyczne rysunki Jerzego Łanieckiego. Myślę, że taka pełna przygód opowieść sprawi, że odbiorcy niecierpliwie będą wypatrywali kolejnych tomów.