Bartosz Sadulski jest poetą, dziennikarzem, współpracownikiem magazynu „Dwutygodnik”. Kilka dni temu zadebiutował w roli twórcy prozatorskiego. Kiedy sięgniemy po „Rzeszot”, możemy się zdziwić, że nigdy dotąd nie poznaliśmy postaci opisanej w tej książce. Nic dziwnego, ponieważ mamy do czynienia z fikcją literacką. Poznajemy Pana Podedwornego, swojskiego Rockefellra, który dorabia się prócz majątku sławy w roli romantyka i bohatera.
Gówny bohater to ktoś, kto odnosi sukces we wszystkim, czego tylko się podejmie. Nic dziwnego, że wkrótce krążą legendy o jego wyczynach. Ten człowiek żyjący w XIX wieku znał wszystkie najważniejsze postacie w historii tamtych czasów. Walczył u boku Garibaldiego, ale też znał się z Mickiewiczem, Kościuszką, Słowackim. Nawet za Napoleonem pojechał na wyspę św. Heleny. Bywał na salonach, znał wiele języków, a jeszcze więcej ludzi. Słowem człowiek orkiestra, ktoś kto wywoływał rewolucje i powstania, bywał na salonach i zmieniał świat.
Bartosz Sadulski zabiera czytelników do miejsc znanych z historii, ale również przyglądamy się światu mniej atrakcyjnemu pod wieloma względami. Oto widzimy biedną i nędzną Galicję. Krainę, w której z ziemi wydobywa się czarny olej. W studniach płynie zanieczyszczona woda. Gardzą nią konie i inne zwierzęta gospodarskie. Ropa przydaje się czasem szewcom. Jednak ten płyn wkrótce stanie się czarnym złotem. Kiedy Ignacy Łukasiewicz wynajdzie lampę naftową za chwilę zacznie się szaleństwo na wielką skalę. Wydobycie ropy naftowej ma zmienić biedną krainę w taką, która wielu da bogactwo. Przyciąga to oczywiście awanturników i dorobkiewiczów. Nie każdy z nich stanie się właścicielem naftowej fortuny.
Rewolucja przemysłowa zmieniła świat, ale w XIX wieku wielu Polaków bardziej niż o podążaniu za nowoczesną technologią, wolała myślami błądzić w romantycznych mrzonkach. Pan Podedworny ogląda te historyczne wydarzenia na żywo, poznaje filozofię towiańską, martwi się, że przez to Mickiewicz zapomina o swojej działalności twórczej. Podedworny ma swój udział w namawianiu wieszcza do pisania, jest blisko niego. Nieobce Podedwornemu są inne ważne osobistości. Czy to będzie Słowacki, czy Dickens, za każdym razem nasz bohater chce wpływać na losy całego świata. I rzeczywiście wplątuje się w wir wydarzeń o wielkim rozmachu. Trafia na salony i do galicyjskich szybów wydobywających ropę. Kobiety też na jego widok reagują zgodnie z duchem czasu. Podedworny też ich wdziękom też nie potrafi się oprzeć, zdarza mu się ulegać ich wpływom. Rozmach bohatera jest widoczny pod każdym względem: czy chodzi o uczucia, czy działalność finansową.
W książce Bartosza Sadulskiego zaskakująca okazuje się forma, którą wybiera autor. „Rzeszot” na pierwszy rzut oka jest biografią, albo reportażem historycznym. Nie dajmy się jednak zwieść autorowi. Rzeczywistość opisana w książce zabiera nas w świat romantyczny, ale tu jest on opisany w taki sposób, by za pomocą fikcyjnego bohatera Pana Podedwornego obnażyć pewne mity, które sobie stworzyliśmy. Wystarczy przypomnieć sobie postać Skawińskiego z noweli „Latarnik”. On również wszędzie był i wiele doświadczył. Postać opisana przez Sadulskiego pozwala nam zobaczyć XIX-wieczny świat z innej perspektywy. Autor obnaża polskie mity romantyczne, znani bohaterowie okazują się nijacy. Znacznie bardziej barwny jest Pan Podgórny ze swoimi zmyśleniami i niekonwencjonalnymi działaniami. Czytelnik szybko zauważy, że ze wszystkich opisywanych miejsc najważniejsza jest Galicja, tak często pomijana i zapominana. Dzięki książce Bartosza Sadulskiego mamy okazję zobaczyć ją w nowym świetle.