O książce Ntailan Lolkoki wspominałam już jakiś czas temu. Autorka była gościem festiwalu Literacki Sopot. Podczas sportkania organizowanego w księgarni Smak Słowa można było dowiedzieć się nieco więcej na temat jej książki „Skrzydła dla motyla” dotyczącej obrzezania kobiet. Lolkoki urodziła się i wychwywał w Kenii. Tam także została okaleczona.
Gdzieś na peryferiach miasteczka Maralal na północy Kenii dorastała dziewczynka, która nie miała zbyt wielkiego pojęcia o świecie. Zazdrościła troszkę dziewczętom, które nazywano „paciorkowymi”. One za noc spędzoną z wojownikami otrzymywały drobny prezent. Oglądała rytuały towarzyszące obrzezaniu. One ją fascynowały i pociągały. Nie wiedziała z jakimi konsekwencjami jest to związane. Dopiero, kiedy zaczęło to dotykać dziewczęta z jej otoczenia, zaczynała się domyślać, że coś jest nie tak.
Kiedy spotkało ją FGM, czyli okaleczenie kobiecych narządów płciowych, Ntailan poczuła, że coś w niej umarło. Cierpienie, jakiego doświadczyła, nie zminimalizował fakt, że zabieg odbył się w klinice. W obskurnej placówce straciła cząstkę siebie. Prócz ran fizycznych, okaleczona została psychicznie. Na wiele lat zamknęła ten problem w sobie i nigdy o nim nie mówiła, nawet osobom, którebyły jej najbliższe.
Ntailan Lolkoki po obrzezaniu czuła się pusta i bezsilna. Dojrzewała, ale już była inna. Jako młoda osoba, zależna od innych, szukała mężczyzny, który by wyciągnął ją z tej beznadziei. Pewnego razu poznała angielskiego żołnierza, który zakochał się w pięknej Ntailan. Kenijka nie była wtedy jeszcze osobą pełnoletnią, ale dzięki łapówce dostała paszport, żeby móc się dostać do Anglii.
Wielka Brytania zawiodła Masajkę. Szarość, wilgoć, chłód i samotność działały na nią depresyjnie. Nie miała kontaktu z ludźmi podobnymi do siebie, a ukochany był wojskowym zakwaterowanym w koszarach, więc nie widzieli się dość często. Kobieta nie miała wspólnego języka z jego rodziną. Z czasem para postanowila się pobrać, ale związek nie przetrwał. Autorka książki wspomina, że nie potrafiła szczerze porozmawiać o FGM. Jej mąż myślał, że kobieta jest spełniona w związku i szczęśliwa, choć tak naprawdę było zupełnie inaczej.
W „Skrzydłach dla motyla” Ntailan Lolkoki opisuje, w jaki sposób doszło do operacji, dzięki której mogła odzyskać kobiecość. Jednak sam proces odzyskiwania równowagi duchowej również był bardzo skomplikowany i wymagał od Lolkoki pracy nad sobą. Uświadomienie sobie na czym polegał problem to jedno, drugie to umiejętność mówienia o tym na głos. Najtrudniej sprawić, by swoje cierpienia i doświadczenia przekuć na coś dobrego dla innych. Autorka książki postanowiła mówić głośno o FGM, a przez to jest szykanowana w wielu krajach Afryki, gdzie nadal dokonuje się procederu obrzezania dziewcząt.
Manager Waris Dirie namówił Ntailan Lolkoki do przelania na papier własnej historii. Kobieta postanowiła pisać sercem i zostać głosem milionów kobiet, które przeszły to samo, co ona. „Skrzydła dla motyla” uświadamiają czytelnikom, że FGM wciąż jest żywym problemem. Autorka opowiada o swojej traumie. Kiedy była dziewczynką dotknął ją ból fizyczny, ale przełożył się na cierpienia wewnętrzne i wpływał na dorosłą już Ntailan. Lolkoki w swoich wspomnieniach porusza trudny i delikatny problem. Nie jest łatwo mówić o wpływie obrzezania na własną cielesność. Są to sprawy niezwykle intymne. A jednak autorce udało się w poruszający sposób opowiedzieć o tym, co ją spotkało i głośno wyrazić sprzeciw wobec FGM. Lolkoki zderzyła na zasadzie kontrastu cierpienie, jakiego doświadczyła z pięknymi wspomnieniami z dzieciństwa. Kenia opisana w ksiące zachwyca, aż trudno uwierzyć, że zadawano tam najmłodszym tylu cierpień dla bezzasadnych stereotypów. Trudno oceniać książkę pod względem walorów literackich, ponieważ mamy do czynienia z publikacją napisaną w jakimś celu, ale przełamującą tabu, a także skupiającą się na emocjach. 