„Peety. Pies, który uratował mi życie!” – Eric O’Grey, Mark Dagostino

Peety, Eric O'Grey, Mark DagostinoPrzez całe życie dokonujemy pewnych wyborów, nie zawsze dobrych. Z czasem mamy ochotę coś zmienić, ale potrzebny jest impuls. Mała iskra, dzięki której wszystko stanie się zupełnie inne. Czy lepsze? Zależy jaką ścieżką podążymy. Łatwo wybrać tę wygodną drogę, po której podąża większość. Nie będzie to złe, dopóki owe decyzje nie wpłyną negatywnie na nasze zdrowie. W momencie, gdy ono zaczyna szwankować, uświadamiamy sobie, że chyba coś poszło nie tak. Eric O’Grey zrozumiał to, gdy jego waga oscylowała między 155 a 163 kilo, a na wadze łazienkowej skończyła się skala. Nic dziwnego, że stan psychiczny mężczyzny nie był najlepszy, a o zdrowiu lepiej nie wspominać. W książce „Peety. Pies, który uratował mi życie!”  Eric O’Grey i Mark Dagostino opisują, jak to się stało, że właśnie czworonożny przyjaciel wyciągnął pierwszego z nich z otyłości i związnych z nią chorób.

Jak ciężko musi być osobie, która dźwiga ze sobą przez całą dobę o sześćdziesiąt kilo za wiele? Bohater i narrator książki doświadczył tego na własnej skórze. Zresztą sam doprowadził siebie do tego stanu. Siedząca praca, fast foody dostępne od zaraz. Dwie pizze rodzinne na wynos na kolację to była norma. Eric O’Grey nie był w stanie założyć butów bez specjalnej łyżki, a latanie samolotem było koszmarem. Okazywał się niewygodne i dla Erica, i dla współpasażerów, którzy stawali się współtowarzyszami niedoli.

Autor książki dostrzegał wytykanie palcem, czy pogardliwe spojrzenia innych ludzi, a to doprowadzało go do depresji. Czuł się źle sam ze sobą, a o pozytywnych relacjach z drugim człowiekiem nawet nie marzył. Odrzucony przez innych, sam też nie szukał towarzystwa. Dopiero, kiedy znalazł się w krytycznym momencie, postanowił działać. Nie było mu łatwo znaleźć pomoc. Kolejne próby poszukiwania odpowiedniego dietetyka kończyły się porażką, bo trzeba było czekać w kolejce. Dopiero, kiedy na wizytę zgodził się lekarz neuropata, zmieniło się wszystko.

Doktorem była kobieta. Określiła, co i jak należy po kolei robić, a czego nie. Kluczem do sukcesu było jednak nietypowe zalecenie. Lekarka poleciła Ericowi, by wziął ze schroniska psa. W taki sposób pod jego dach trafił Petty, siedmioletni pies z nadwagą. To on motywował mężczyznę, by codziennie się ruszał. Stopniowo poprawiała się sprawność fizyczna ich obu. Jednak bez odpowiedniej diety, sukces byłby niepełny. Eric zdecydował się na dietę wegańską.

Petty uratował życie Ericowi samą swoją obecnością. Pupil nie oceniał swojego pana, a pokochał go całym psim sercem. Dzięki tej relacji mężczyzna zaczął się otwierać i walczyć nie tylko o właściwą wagę, ale też z depresją. W końcu mężczyzna został biegaczem i zyskał przyjaciół – ludzi o podobnych zainteresowaniach.

Książka „Peety. Pies, który uratował mi życie!” może trafić w gust czytelników, którzy szukają motywacji do zmiany. Nie chodzi o to, by w ślepo podążać tą samą drogą (np. nie wszyscy dadzą się namówić na dietę wegańską).  Autorzy książki pokazują, że warto działać, by przestawić swoje nastawienie i zacząć zdrowe życie. Eric O’Grey przede wszystkim złożył hołd wiernemu przyjacielowi, który zmotywowal go do aktywności, a potem obdarował wielkim oddaniem. Opowieść o przyjaźni człowieka i psa nie jest niczym nowym, ale w tej książce widzimy, że dzięki opiece nad inną istotą, chętniej działamy, a bohaterowi udalo się dzięki temu wydobyć z depresji. Przecież już nie od dziś wiadomo, że „miłość góry przenosi”, a Eric o swoim psim partnerze w walce z otyłością wyraża się w niezwykle czuły sposób. Publikacja nie jest jednak poradnikiem o tym, co zrobić, żeby schudnąć ponad pięćdziesiąt kilo. To pełna ciepła opowieść człowieka, który dzięki przyjaźni z psem odnalazł radość życia. Jest to książka dla czytelników potrzebujących iskry inspirującej do działania.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *