Powieść Natalii Osińskiej pt. „Slash” skierowana jest do starszej młodzieży, albo młodych dorosłych oraz dotyka problemu tożsamości płciowej. Ten temat wciąż jest trudny dla dorosłych i wywołuje wiele emocji. Trudno jednak wyobrazić sobie, co przechodzą młodzi ludzie, którzy dopiero odkrywają, kim są i stopniowo uświadamiają sobie, że niewiele mają wspólnego z płcią do której zostali przypisani. A to dopiero początek problemów. Nie dość, że trudno się pogodzić ze swoją innością, a jeszcze dochodzi kwestia tego, jak potraktują takiego człowieka bliscy, a także rówieśnicy.
Książka „Slash” to kontynuacja powieści „Fanfik”, debiutanckiej książki Natalii Osińskiej. Wprawdzie nie miałam okazji poznać pierwszej części, ale nie miałam problemu w odbiorze drugiej. Mimo, że należę do pokolenia, któremu raczej nie po drodze do pisania fan fiction, czyli nieoficjalnych tekstów tworzonych przez fanów danego filmu, książki, serialu. Nie znałam jednak odmian fanfików. Dzięki książce Natalii Osińskiej dowiedziałam się, że tytułowy „Slash”, to takie opowiadanie fan fiction, w którym mowa o relacjach osób tej samej płci.
Bohaterami książki są Leon i Tosiek. Na pierwszy rzut oka tacy młodzi ludzie jakich wiele. Chodzą do liceum, mają swoje problemy, a oprócz tego są parą. Ich relacja nie należy do najłatwiejszych, ponieważ bardzo się od siebie różnią. To jednak nie wszystko. Tosiek jeszcze jakiś czas temu był kimś innym. Miał na imię Antonina. Jak sobie radzi w świecie, gdzie tacy ludzi nie są akceptowani? Natalia Osińska postanowiła pokazać czytelnikom świat, w którym osobom transpłciowym trochę łatwiej o akceptację.
Tosiek już wie kim jest. Zaakceptował swoją odmienność, na tyle na ile może to zrobić osoba nastoletnia. Wprawdzie bohaterowie chodzą już do liceum, ale wciąż są ludźmi niezwykle wrażliwymi zwłaszcza jeśli chodzi o wygląd. Akceptacja samego siebie z wszystkimi wadami i zaletami nie przychodzi łatwo. Młodzi ludzie chcą być lubiani przez popularnych równolatków, pragną znaleźć się w ich grupie. W powieści „Slash” potrzeba bycia zauważonym też jest widoczna. Jednak to co najważniejsze dotyczy relacji między Leonem i Tośkiem.
Leon jako osoba zamknięta w sobie, ma wielki problem, by wyrazić to, co czuje do Tośka. Para różni się temperamentem. Tosiek jest niezwykle energiczny, a Leon skryty. Posiada pewne tajemnice z przeszłości, o których nie potrafi mówić. Z jakiegoś powodu mieszka sam. Musiał też zmienić szkołę. Co takiego się stało w jego życiu? Dlaczego tak trudno chłopakowi otworzyć się przed tak bliską mu osobą?
W powieści Natalii Osińskiej zobaczymy ludzi, którzy za chwilę wkroczą do świata ludzi dorosłych. Czego pragną i jacy są? Stopniowo nadchodzi moment, by dojrzeć pod względem emocjonalnym. W książce nie brakuje aktualnych tematów. Niektóre z nich nie zawsze wychodzą naturalnie, bo ocierają się o niepotrzebny dydaktyzm. Najbardziej istotne jest to, że pisząc o tożsamości płciowej, autorka skupia się na uczuciach bohaterów. One tutaj są najbardziej istotne. Tosiek i Leon uczą się te emocje rozpoznawać u siebie oraz najbliższej im osoby.
Wszystko co piszę, brzmi bardzo poważnie, ale Natalia Osińska poruszając trudne zagadnienia, potrafi okrasić je humorem. Wprawdzie autorka porównywana jest do Małgorzaty Musierowicz, wszak pisze o młodzieży, natomiast akcja powieści osadzona jest w Poznaniu, jednak to nie jest ten sam styl. Natalia Osińska daje młodzieży aktualną powieść bez tematów tabu.
Ciekawa książka, bardzo ciekawa. Sprawa tożsamości płciowej to nadal temat tabu, traktowany jako wstydliwa tajemnica. Dobrze, że zagadnienie coraz częściej pojawia się w literaturze – to chyba najlepsza forma edukacji, która sprawi, że na tego typu ludzi nie będzie patrzeć się jak na odmieńców, odszczepieńców, obcych.
Szkoda, że takich książek wciąż jest mało. Bo z jednej strony historia ma być przekonująca dla młodych ludzi, a z drugiej wciąż są obawy o to, że można przekroczyć jakąś linię dobrego smaku. Natalia Osińska świetnie sobie poradziła z mojej perspektywy, ciekawe, czy młodzież też tak sądzi.
Jestem generalnie przeszczęśliwy, że takie książki powstają :D. „Slash” jeszcze nie czytałem, znam natomiast „Fanfik” bez którego, co tu dużo mówić, znacznie dłużej ogarniałbym własną transpłciowość ;). Młodzieżą już nie jestem od kilku lat, ale jestem na tyle młody, że książka do mnie przemówiła bardzo mocno, dlatego zakładam, że i do nastolatków przemówi ;). Rzeczywiście proza Osińskiej jest bardzo mądra, bo pisząc o transpłciowości, autorka nie skupia się tylko na tym, ale także na innych zagadnieniach, pokazując pewne uniwersalne dla wszystkich młodych ludzi procesy.
Jako osoba transpłciowa pozwolę sobie jednak na małą uwagę dotyczą języka używanego do mówienia o transpłciowości:
„Tosiek jeszcze jakiś czas temu był kimś innym” – no właśnie nie do końca. Ja wiem, o co chodzi, ale to nie do końca tak, że on był kimś innym niż jest teraz. Chodzi mi o to, że on zawsze miał tożsamosć płciową męską, ale po prostu potrzebował czasu, aby to odkryć. Jednakże nie jest tak, że miał inną tożsamość płciową – miał zawsze męską, tylko myślał, że ma kobiecą. Dlatego nie „stał się kimś innym”, lecz prędzej „odkrył siebie” ;).
Cieszę się, że są książki, które podpowiadają jakich dokonać wyborów i ułatwiają tak trudne decyzje. Dla mnie dawno temu najlepszym nauczycielem w kwestiach transpłciowości był Irving, ale to chyba nie były powieści dla nastolatków.
Co do sformułowania o Tośku, to napisałam tak, ponieważ w tej części bohater już „odkrył siebie” i podjął w tej kwestii określone decyzje, widać nie potrafiłam tego inaczej sformułować. Być może jeszcze mój język nie jest doskonały do określenia tego, co dzieje się z człowiekiem poznającym swoją naturę. Widzimy tylko skorupkę, którą naznaczamy daną osobę, nie mając pojęcia o bogactwie jej wnętrza. Cieszę się jednak, że nie jesteśmy tacy sami, choć dla nastolatków własna tożsamość może okazać się trudnym do zaakceptowania problemem. Natalia Osińska pokazuje, jak sobie z tym radzić – i jak budować relacje z drugim człowiekiem.
Ojej, nie chodziło mi o to, aby Cię urazić ani nic z tych rzeczy. Generalnie jako osoba transpłciowa wiem trochę więcej o samej transpłciowości i o języku, jakiego należy używać, dlatego chciałem się tym podzielić, ale to nie miało zabrzmieć jak zarzut. Tak naprawdę cała wiedza na temat transpłciowości jest stosunkowa młoda, a właściwy język dopiero jest tworzony, łącznie z tym, że ja sam się nadal uczę tego, co brzmi poprawnie, a co niewłaściwie. I pomyślałem, że się tym podzielę. Jeśli zabrzmiało to jak zarzut to bardzo przepraszam.
Nie odebrałam Twojego komentarza jako przytyk, a jako pretekst do rozważania nad ubóstwem własnego języka w opisywaniu nieznanego dla mnie świata – łatwo wtedy o błąd.
Słyszałam już o tej książce i jestem jej bardzo ciekawa, dobrze, że takie lektury pojawiają się na rynku!