„Śmierć frajerom. Złota maska” – Grzegorz Kalinowski

Śmierć frajerom. Złota maska, Grzegorz KalinowskiDrugą część powieści Grzegorza Kalinowskiego „Śmierć frajerom” nosi podtytuł „Złota maska”. Autor książki jest dziennikarzem, komentatorem meczów piłkarskich, ale historia, którą napisał ze sportem ma niewiele wspólnego (choć ten temat też się pojawi). Czytelnicy będą mieli do czynienia z powieścią awanturniczą i sensacyjną, której akcja rozgrywa się w połowie lat dwudziestych ubiegłego wieku.

Podobnie jak w pierwszej części, głównym bohaterem książki „Śmierć frajerom. Złota maska” jest Henryk Wcisło. Ten warszawiak wiele już doświadczył, jak na swój młody wiek. Jednak teraz dwudziestodwulatek ma zamiar odciąć się od świata przestępczego, ponieważ zakochał się w pięknej Leokadii. Tyle, że ten związek to mezalians, ponieważ dziewczyna pochodzi z dobrego domu, a Heniek jest tylko synem robotnika. Chociaż zna wszystkich, obraca się wśród śmietanki towarzyskiej, to wciąż trudno mu się odciąć od kasiarzy, mimo że tę złodziejską arystokrację postanowił opuścić.

Dla Lodzi chłopak postanawia prowadzić życie stateczne, ale nie wie, że nastąpił na odcisk mężczyźnie, który chciał zdobyć piękną dziewczynę. Pechowo, Karol Denhel, konkurent do ręki Leokadii, pracuje w policji jako aspirant. Zaczyna bacznie przyglądać się Henrykowi Wciśle i szuka na niego haka. Czuje, że prędzej czy później, coś się na niego znajdzie, dlatego zakłada młodemu warszawiakowi teczkę.

Akcja powieści rozgrywa się przede wszystkim w stolicy, ale również przenosimy się do Zakopanego, Sopotu, czy Poznania. Zobaczymy wydarzenia historyczne z perspektywy zwykłych ludzi. Jesteśmy świadkami przewrotu majowego i mamy okazję dowiedzieć się, jakie skutki miało to wydarzenie dla tych ciekawskich, którzy wyszli obserwować je na ulice. Ofiarami walk w Warszawie byli nie tylko żołnierze, ale też ponad 150 cywilów. Czytelnik ma okazję przyjrzeć się temu, po której stronie staje Henryk Wcisło, a historyczne wydarzenia widzimy głównie z jego perspektywy.

W książce pojawiają się też postacie, które istniały naprawdę, zaczynając od Piłsudskiego, a na Witkacym kończąc. Heniek Wcisło obraca się w różnych kręgach, ale ciągle musi się mieć na baczności. Dzięki polowaniu policjanta Denhela akcja powieści nabiera tempa, a Henio wbrew sobie, wplątuje się w szereg intryg. Nie zabraknie również działań o charakterze wywiadowczym, ponieważ najlepszy przyjaciel głównego bohatera, Juliusz Beniowski pracuje w „dwójce”, czyli Oddziale II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego.

Jak by tego było mało, wszystko zaczyna się od tytułowej złotej maski, w 1797 roku, w Peru. Jak połączy się historia peruwiańskiej księżniczki i Henryka Wcisły? Zobaczymy też koncert japońskich muzyków w Parku Ujazdowskim, salonowe obrzędy sekty zakończone orgią, główny bohater sięgnie po narkotyki za namową samego Witkacego.

W powieści „Śmierć frajerom. Złota maska” najważniejszy jest klimat. Grzegorz Kalinowski świetnie oddaje realia. Warszawa z połowy dwudziestego wieku jawi się jak żywa. Podczas lektury mamy wrażenie, że znajdujemy się na ruchliwej ulicy, wręcz słyszymy jej gwar i nawoływania warszawskich gazeciarzy. Stajemy się świadkami tego, jak reagują ludzie na wieść o ważnych wydarzeniach politycznych. Razem z nimi uczestniczymy w życiu kulturalnym, ponieważ bohaterowie chadzają do kina, czy na spektakle. Usłyszymy żywą warszawską gwarą z ubiegłego wieku, a język zależy od grupy społecznej, z którą akurat mamy do czynienia.

Książka Grzegorza Kalinowskiego, podobnie jak część pierwsza, posiada sporo wątków. Bohaterowi nie brakuje przygód, natomiast akcja nie zwalnia. Heniek Wcisło wzbudza naszą sympatię, bo choć wywodzi się ze światka przestępczego, to cały czas stoimy po jego stronie. Ten człowiek z ferajny nigdy nie jest frajerem, a głowę ma na karku. Jednak aspirant Karol Denhel posiada wielkie ambicje, a w szkole był prymusem. Kto wygra w tym pojedynku i jaki będzie finał tej historii? Awantur nie zabraknie, ale otrzymujemy rozrywkę na najwyższym poziomie.

  1. Lubię polskie dwudziestolecie międzywojenne w literaturze, dlatego książka wydaje mi się całkiem atrakcyjna. No i ta wzmianka o Witkacym – sprawia wrażenie takiej wisienki na torcie : )

    • Sama również mama słabość do dwudziestolecia międzywojennego, dlatego sięgnęłam po tę powieść. A z tym Witkacym, to rzeczywiście tak jest – lepiej tego nie potrafiłabym tego nazwać. 🙂

    • Sama już czekam na trzeci tom, mam nadzieję, że wkrótce zostanie wydany, bo również mam słabość do tych czasów. 🙂

    • Potraktowałam książkę, jako czystą rozrywkę, ale się nie zawiodłam. Za to dowcipy w stylu „Familiady” jakoś mnie nie rozbawiły, ale ciekawa jestem, czy rzeczywiście pochodzą z dwudziestolecia.

Skomentuj Qbuś pożera książki Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *