Muszę przyznać się do tego, że czytając tytuł poradnika „Śpij jak jaskiniowiec. I wyśpij się dzięki mądrości sprzed wieków” Merijna van de Laara pozazdrościłam ludziom żyjącym w czasach przed wynalezieniem cywilizacji. Nazywamy ich niekiedy nieco pogardliwie jaskiniowcami, gdyż w końcu to my współcześni, jesteśmy o wiele bardziej rozwinięci. Ale czy na pewno? Dr Merijn van de Laar, jeden z czołowych badaczy snu, zastanawia się w swojej książce, czy jest coś, czego moglibyśmy nauczyć się od swoich dalekich przodków.
Bezsenność na pewno jest dla ludzi na nią cierpiących czymś, co utrudnia i uprzykrza życie. Czy „jaskiniowcy” nie mieli problemów ze snem? To oczywiście trudno dziś sprawdzić. Dr de Laar, zajmujący się przez lata badaniem snu, postanowił zagłębić ten temat i przyjrzeć się zagadnieniu nieco bliżej. Jak mogli spać homo sapiens na początku swojej ludzkiej drogi? Prowadzący koczowniczy tryb życia z pewnością żyli zupełnie inaczej niż my, to potrafimy sobie wyobrazić. Ale czy oznacza to, że spali odmiennie, niż my (pomijając brak łóżka czy wygodnego materaca). Autor przyjął w swoich założeniach, że najbliżej snu jaskiniowców będzie rdzenne plemię łowców-zbieraczy zamieszkujące okolice Jeziora Eyasi w Tanzanii, będące jedną z ostatnich takich społeczności w Afryce. Okazuje się, że Hadza odpoczywają krócej, niż zalecają lekarze i… czują się z tym całkiem dobrze.
Trudno byłoby nam odpocząć nocą, gdyby przyszło nam żyć w grupie plemiennej. Gdy dodamy do tego obserwacje, jak spali ludzie przed wynalezieniem elektryczności i rewolucją przemysłową, okaże się, że nasi przodkowie nie oddawali się w objęcia Morfeusza przez osiem bitych godzin, a spali w dwóch blokach, przedzielonych okresem aktywności w środku nocy. To, co często uznajemy jako bezsenność, bywa po prostu według autora naturalnym i adaptacyjnym zachowaniem, które odziedziczyliśmy po naszych przodkach. Dlaczego to zatem tak bardzo nam przeszkadza?
Merijn van de Laar wyjaśnia przede wszystkim, czym jest sen i jak wpływa na nasz organizm. Krok po kroku prowadzi nas przez ten temat i wskazuje, że często nasze subiektywne wrażenia nijak się mają do rzeczywistości. Tak jak w koszmarze, w którym śni mi się, że całą noc nie śpię: a jak się budzę nie wiem, czy to było prawdą, czy nie. Autor poradnika mierzy się ze stereotypami na temat spania, a także zwraca uwagę, że współczesne zalecenia lekarskie często są za bardzo ujednolicane, gdyż dla każdego powinny być inne. Skowronek, nie zrozumie sowy, choć również i ten dualizm może ulec zmianie w ciągu naszego życia.
Książkę „Śpij jak jaskiniowiec” można zaliczyć do publikacji poradnikowych. Przyznam jednak szczerze, że mnie najbardziej interesowali bohaterowie tytułowi. Chciałam dowiedzieć się jak najwięcej na temat ich snu. Merijn van de Laar w tej kwestii może nie odkrywa Ameryki, ale poprzez odwołanie do innych badaczy oraz bibliografię daje nam pewną podstawę, do poznawania tajników dobrego snu. Okaże się, że być może z perspektywy „jaskiniowca” bylibyśmy wartościowym współplemieńcem, który czujnie reagowałby na wszystkie zagrożenia.
Co do konkretnych rad otrzymujemy cały wachlarz pomysłów, co zrobić, by poprawić jakość snu. Od takich najbardziej podstawowych i oczywistych wskazówek, po bardziej złożone i wymagające większego wysiłku, gdy problem robi się coraz bardziej uciążliwy. Nie zabrakło informacji o konieczności badań lekarskich czy poradach specjalisty, które wykluczą problemy zdrowotne mogące wpłynąć negatywnie na sen. Oczywiście nikt nie będzie zakładał sobie dzienniczka snu, jeśli nie może spać, ponieważ boli go złamana ręka. Przyznam szczerze, że choć nie jestem fanką poradników, książkę de Laara czytało mi się dobrze, gdyż autor w umiejętny sposób łączy wiedzę z prostotą przekazu. Pisze zrozumiałym językiem, nawet jeśli porusza skomplikowane kwestie. Nie brakuje też prostych przykładów, opartych na osobistych doświadczeniach, często też ukazywanych z pewnym humorystycznym zacięciem.
PS Książę przełożył Michał Juszkiewicz.