„Stambuł, Stambuł” – Burhan Sönmez

Stambuł, Stambuł; Burhan SönmezWydawnictwo Książkowe Klimaty wciąż poszerza swoją ofertę o książki z różnych części Europy, dzięki czemu możemy sięgnąć po literaturę mniej popularną niż anglojęzyczna. Tym razem przeczytałam powieść „Stambuł, Stambuł”  Burhana Sönmeza z serii Tureckie Klimaty. Większość miłośników słowa pisanego kojarzy takich tureckich twórców jak noblista Orhan Pamuk, czy Elif Şafak. Okazuje się jednak, że Burhan Sönmez w niczym im nie ustępuje i jego również można śmiało polecać, gdy chcemy sięgnąć po wartościową lekturę. Co ciekawe, jako prozaik debiutował po pięćdziesiątym roku życia, a „Stambuł, Stambuł” to jego trzecia książka, wydana w oryginale w 2015 roku.

Kiedy czytałam powieść „Stambuł, Stambuł” wielokrotnie zastanawiałam się czym jest prawdziwa wolność. Dlaczego? W tej historii bohaterowie są uwięzieni. Osadzeni w celach znajdujących się w podziemiach miasta, czekają na kolejne tortury. Wiedzą, że mogą zdradzić wszystko, albo nic. Nie są jednak w stanie określić do której grupy będą mogli siebie zaliczyć. Czy będą w stanie znieść ból? Wiedzą, że przed nim nie uciekną. Co zrobić, by jakoś to wszystko znieść?

Okazuje się, że pewną formą ratunku jest ucieczka do świata wewnętrznego. Do opowieści, które więźniowie sobie przekazują. Tak jak w „Dekameronie” Giovanniego Boccaccia, wszystko rozgrywa się w ciągu dziesięciu dni. Tyle że bohaterowie nie kryją się przed zarazą, ani nie snują historii z przymrużeniem oka. Tu wszystko jest na poważnie, a istotą tego, co chcą wyrazić, będzie człowieczeństwo. Opowiadają swoje historie i stanowi to dla nich pewien rodzaj nie tylko ucieczki, ale również pokazania własnej wrażliwości.

Jednak sami uwięzieni widzą różnicę między sobą, a bohaterami „Dekameronu”. Jak mówi jeden z nich: „(…) ci z Dekameronu mieli więcej szczęścia od nas. Ucieczką z miasta uchronili się przed śmiercią. My natomiast zostaliśmy wrzuceni na sam jego spód, w ciemność. Nie ma czegoś takiego, czego byśmy nie oddali, by znaleźć się teraz wśród opowiadających historie z Dekameronu, prawda? Oni udali się tam z własnej woli, a nas przyprowadzono tutaj siłą. Co gorsza, oni oddalili się od śmierci, a my zbliżyliśmy się do niej na wyciągnięcie ręki.” (s. 167).

Kolejne skojarzenie, które nasuwa „Stambuł, Stambuł” to „Baśnie z tysiąca i jednej nocy”. Zresztą i do tej księgi bohaterowie odwołują się bezpośrednio. Opowieści są dla więźniów ważne, jednak wciąż muszą uważać, by nie odkryć zbyt wiele prawd o sobie. Dlatego czytając te historie trudno oddzielić, co jest zmyśleniem bohatera, a co prawdą. Mimo to z czasem opowieści układają się w pewną całość. Między mężczyznami rodzi się też pewna więź, choć doskonale wiedzą, że w momencie największego cierpienia są samotni. Łączy ich więzienie oraz strach przed bólem. Znieść to wszystko muszą jednak w pojedynkę.

Z tych wszystkich historii wyłania się pewien obraz miasta o dwóch obliczach (stąd podwójny tytuł). Więźniowie próbują zrozumieć to miejsce, odnaleźć jego istotę, ale mają wrażenie, że coś im umyka. Opowiadają, że w „Stambule życie pod ziemią miesza się z tym na powierzchni. W obu, zanim zamacha skrzydłami ptak czasu, ciemność rozciąga się jak cień.” (s.167) Dlatego najlepiej opowiada się im o przeszłości. Tam odnajdują prawdziwą wolność.

Burhan Sönmez napisałopowieść trudną, bo o rozpaczy i cierpieniu. Nie zabraknie jednak historii o miłości i nadziei. Tę ostatnią dają właśnie opowieści, które przedstawiają więźniowie. Słowa mają tu wielką moc. One porządkują rzeczywistość i nadają sens. Dzięki nim możemy zobaczyć w czterech więźniach prawdziwych ludzi, bo z historii wyłaniają się bohaterowie wrażliwi. Tacy, którzy wygrali moralnie. Burhan Sönmez pisze o nich w sposób poruszający, ukazując nam duchową stronę ludzkiej natury w czasie największej próby.

  1. Rzeczywiście brzmi ciężko i smutno, ale kiedyś się skuszę – zresztą tak jak na wiele innych książek Książkowych Klimatów. 😉 Zwłaszcza zainteresowało mnie to zagadnienie wolności i podwójny obraz miasta. Co więcej, Twoja recenzja zmobilizowała mnie do tego, aby nie odkładać czytania „Dekameronu” na daleką przyszłość i sięgnąć może nie w tym roku, ale na pewno przed czytaniem „Stambułu, Stambułu”. 😉

    • Przyznam szczerze, że wszystkie książki tego wydawnictwa po które sięgnęłam, bardzo mi przypadły do gustu. „Dekameron” warty jest lektury, choćby ze względu na to, że wielu pisarzy do tego działa nawiązuje – czy to do treści, czy do formy.

  2. Ach, ja czekam cierpliwie aż Książkowe Klimaty wezmą się za Japonię – to będzie dopiero wydarzenie 🙂

    A co do „Stambułu, Stambułu” to uwagę przyciąga już sam tytuł – lubię takie powtórzenia. Co do tureckich pisarzy to faktycznie kojarzę głównie Orhana Pamuka (za sprawą „Domu ciszy”) czy Elif Şafak (dzięki mojej dziewczynie, która regularnie sięga po prozę tej autorki). Ale twórczość Burhana Sönmeza wydaje się równie interesująca – kwestie wolności, uciekania do wnętrza swojego umysłu to rzeczy, które cenię sobie w literaturze 🙂

    • Ta Japonia to trochę nie ta część Europy. 😉 Chociaż moim zdaniem nic nie stoi na przeszkodzie, żeby rozciągnąć Książkowe Klimaty na cały świat.
      Natomiast kwestie wolności tutaj w pokazywane są w podobnym stylu, jak u Tahara Bena Jellouna.

Skomentuj Ambrose Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *