Książki Elżbiety i Witolda Szwajkowskich należą do tych, które warto czytać na głos codziennie. Są wakacje, więc czasu jest trochę więcej, a taka praca z dzieckiem przynosi wiele korzyści. My właśnie przeczytaliśmy „Sto wierszyków atrakcyjnych do ćwiczeń dykcyjnych”, trzecią książkę z serii „STO wierszyków”. Jej autorzy, czyli Elżbieta i Witold Szwajkowscy znani są nie tylko logopedom, ale też rodzicom, którzy pragną rozwijać mowę i doskonalić wymowę swoich dzieci. Okazuje się jednak, że wiele z tych rymowanek może wpływać na prawidłową dykcję wszystkich, niezależnie od wieku.
Już podtytuł książki „Sto wierszyków atrakcyjnych do ćwiczeń dykcyjnych” podpowiada jak pracować z maluchem. Autorzy sugerują w nim: „czytaj z dzieckiem i słuchaj jak mówi”. Niby proste, bo przecież robimy to codziennie, tutaj jednak skupiamy się na prawidłowej wymowie najpierw głosek szumiących, potem szeregów syczących, trzecia część pozwala ćwiczyć głoskę „r”. Kolejne wierszyki doskonalą prawidłową wymowę samogłosek nosowych. Piąta część dotyczy rzadko występujących głosek, w takiej sytuacji nie zawsze wiemy jak prawidłowo je wymawiać. Na koniec nie zabraknie łamańców językowych.
Kiedy syn czytał wierszyki nie było mu łatwo, ale częste powtarzanie pozwoliło mu lepiej się wypowiadać. Rodzic natomiast niemal pod każdym tekstem otrzymuje wskazówki mówiące jak powinny brzmieć wypowiadane słowa. Z szeregami spółgłosek bywa tak, że chcemy je upraszczać, zastępować innymi, co nie zawsze jest prawidłowe. Inne spółgłoski bywają wpływowe i zdarza im się zyskiwać, bądź tracić dźwięczność. Autorzy podpowiadają nam kiedy takie tendencje są prawidłowe, a kiedy nie. Nawet laik będzie w stanie zrozumieć, na co zwrócić uwagę.
By nasza dykcja była prawidłowa, trzeba zacząć od ćwiczeń fizycznych. Tyle, że nie chodzi o przysiady, ani podskoki. Przyda się rozgrzewka… buzi. Elżbieta i Witold Szwajkowscy podpowiadają od czego zacząć. Jak ćwiczyć język, policzki, wargi i buzię. Dzięki temu nasz aparat mowy będzie pracował lepiej. Dopiero wtedy można rozpocząć czytanie wierszyków.
Po epoce Jana Brzechwy, Juliana Tuwima, czy Wandy Chotomskiej trudno dzisiaj o atrakcyjne rymowanki. Jednak autorzy „Stu wierszyków” napisali takie teksty, które nie dość, że ćwiczą wymowę i dykcję oraz stopniowo jeszcze stają się coraz trudniejsze, ale przede wszystkim rzeczywiście są atrakcyjne. Wiele rymowanek jest zabawnych, ważny jest też sens. By sprawdzić, czy wiersz jest dla dziecka zrozumiały, na koniec są jeszcze pytania do tekstu. Dziewięcioletni syn sam doszedł do wniosku, że dzięki tej książce poznał wiele trudnych słów. Poprawiał wymowę, ale też wzbogacał słownictwo.
Książkę „Sto wierszyków atrakcyjnych do ćwiczeń dykcyjnych” polecić można już maluchom, by potrenowały język, trudne do wymówienia głoski. Skorzystają także dorośli. Poznają zasady poprawnej artykulacji, dowiedzą się na co zwrócić uwagę, kiedy ich dzieci będą wypowiadać skomplikowane zestawienia głosek. Przede wszystkim można się wspólnie bawić, niezależnie od wieku. Jeśli dorośli mają czytać wspólnie ze swoimi pociechami, to dobrze kiedy i dla nich teksty będą atrakcyjne – tak się dzieje w tym przypadku. Tutaj uczy się każdy, niezależnie od wieku. Warto też zwrócić uwagę na ciekawą szatę graficzną. Ilustracje wykonała Karolina Dziewa, są one zabawne, kolorowe, ale nie wywołują poczucia przesytu. Autorzy książki, Elżbieta i Witold Szwajkowscy, chcieli rozwijać dykcję, ale też wyobraźnię czytelników i świetnie to im się udało.
Dzień dobry Pani Dominiko,
miło nam, że kolejna nasza książka spotkała się z Pani uznaniem i dziękujemy za wnikliwą recenzję. Bardzo nas również cieszy, że wierszyki spodobały się także synowi 🙂
Pozdrawiamy,
Bardzo mi miło. Uważam, że godna polecenia jest cała seria „Stu wierszyków”, więc polecam wszystkim, którzy ćwiczą język. Teraz czekamy na wrześniową premierę kolejnej części. 🙂
Fajny pomysł na naukę, poprawkę wymowy a przy okazji rozwijanie wyobraźni. Sama jako dorosła osoba mam wyśmienitą zabawę.
To ważne, żeby dobrze się bawił i dorosły i dziecko – tutaj tego nie brakuje.