Trochę późno piszę o literackiej Nagrodzie Nobla, która w tym roku przypadła Swietłanie Aleksiejewicz, a przecież ta autorka nie jest mi obca. W czwartek Akademia Szwedzka ogłosiła werdykt. Swietłana Aleksiejewicz została uhonorowana literackim Noblem „za polifoniczny pomnik dla cierpienia i odwagi w naszych czasach”. W tym roku ta znana i popularna autorka reportaży była często wymieniana jako faworytka. Kiedy ogłoszono, że została laureatką literackiego Nobla, uświadomiłam sobie, że po raz pierwszy tę nagrodę otrzyma osoba, która pisze reportaże.
Aleksiejewicz jest białoruską pisarką i dziennikarką, która porusza w swych książkach bardzo poważne tematy. Udało mi się przeczytać jej reportaże o uczestniczkach II wojny światowej: „Wojna nie ma w sobie nic z kobiety”. Inny, który bardzo mnie poruszył, to: „Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości”. Oprócz tego autorka pisała książki reporterskie o radzieckiej interwencji w Afganistanie („Ołowiane żołnierzyki”/”Cynkowi chłopcy”), czy samobójstwach popełnionych po rozpadzie ZSRR („Urzeczeni śmiercią”).
W Polsce reportaże Swietłany Aleksiejewicz są zauważane i nagradzane. W tym roku została laureatką Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego za „Czasy secondhand. Koniec czerwonego człowieka” (czyli o człowieku sowieckim). Cztery lata wcześniej tę samą nagrodę otrzymała za wymieniany już przeze mnie tytuł: „Wojna nie ma w sobie nic z kobiety”. Reportaż ten otrzymał również „Angelusa”. To tylko ułamek nagród, którymi uhonorowano Swietłanę Aleksiejewicz. Najważniejsza z nich zostanie jej wręczona w grudniu…
Jakie są Wasze doświadczenia z reportażami laureatki tegorocznego literackiego Nobla? Który tytuł najbardziej cenicie? Sara Danius, która uzasadniała werdykt Akademii, mówiła, że najlepiej lubi książkę „Wojna nie ma w sobie nic z kobiety”. Zgadzacie się z tą opinią? Sama chciałabym przeczytać jeszcze książkę „Ostatni świadkowie. Utwory solowe na głos dziecięcy” i „Czasy secondhand”.
Nie czytałam nic tej białoruskiej pisarki, ale słyszałam, że jej książki są bardzo przejmujące. Chciałabym przeczytać „Cynkowych chłopców”, nie wiem czy podołam wyzwaniu, tematyka jest mocna. To reportaż dla „twardzieli/elek”. Oczywiście też „Czasy secondhand” – świetny dokument o mentalności Rosjan i zmianach jakie dokonały się w „mocarstwie”.
Bardzo jestem ciekawa stylu tworzenia, bo swoje dokumenty pisze bardzo długo ( ok 10 do 15 lat).
Literacka twórczość najwyższej próby!
Myślę, że książki Aleksiejewicz trzeba sobie dawkować, bo rzeczywiście podczas lektury mocno trzymają za gardło. Nie da się o nich szybko zapomnieć.
Zgadza się, akurat ta autorka, szczególnie za sprawą wydawnictwa Czarne, jest w Polsce bardzo dobrze znana i równie często tłumaczona. Chociaż ja osobiście nie czytałem jeszcze żadnego z reportaży pani Aleksiejewicz.
Z niektórymi laureatami literackiego Nobla bywały problemy w Polsce – bo niekiedy albo byli mało znani, albo ich książki nie były powszechnie dostępne. Jeśli chodzi o Swietłanę Aleksiejewicz to jest duży wybór reportaży, bo wydawnictwo Czarne wydało sporo książek jej autorstwa.
Czytałem „Wojna nie ma…” – jeśli Sara Danius mówi, że lubi tę książkę to coś z nią jest nie tak. To świetna książka ale polubić jej nie sposób. „Ostatni świadkowie…” sprawiają niestety produktu ubocznego „Wojny…”. Podobno „Czasy seckondhandu” są bardzo dobre ale to jeszcze przede mną.
Na miejscu pani krytyk powiedziałabym, że to książka przejmująca, czy poruszająca. Ale może owo słowo „lubi” to kwestia tłumaczenia na język polski Sary Danius – trzeba sprawdzić w oryginale.
No tak, a ja jak zwykle mam zaległości. 🙁
Ja słuchałam 'Czarnobylską modlitwę’. Mnie to urzeka. Inne książki planuję przeczytać, ale ciężko je dostać, szczególnie 'Czasy secondhandu’. Mam 'Wojnę..’ i 'Ostatnich świadków’. Czekają na swoją kolej.
Uważam, że jest to nowatorski reportaż, takie oddanie głosu bohaterom. Jestem zawsze za ewolucją gatunków.
I prawdę napisałaś o tym dawkowaniu jej reportaży. Są poruszające, wstrząsające.
Ja uwielbiam reportaże, więc uhonorowanie ich Nagrodą Nobla, jest dla mnie wielką radością.
A co sądzicie na temat tych pojawiających się głosów wątpliwości na blogach, że Komisja Noblowska uraziła Putina?
Myślę, że ta nagroda ma jakiś związek z polityką. Jednak w tym przypadku laury trafiły do właściwej osoby. 🙂
Gdybym musiał wybierać to chyba jednak „Czasy secondhandu”, bo najgłębsze, choć „Wojna..” rzeczywiście też, jako pewnego rodzaju odmienne spojrzenie, podobnie jak w przypadku „Ostatnich świadków”. Trochę mam jednak wrażenie, że nagroda nieco polityczna również, coś jak z Sienkiewiczem i Miłoszem w swoim czasie.