Jeśli myślimy o Ukrainie, to przede wszystkim przychodzą nam do głowy obrazy, które związane są z obecną sytuacją. Sama mam wrażenie, że niewiele wiem o tym kraju, o jego pisarzach, kulturze, historii. Dzieje się tak być może dlatego, że częściej mój wzrok skierowany jest na zachód. Tymczasem Oksana Zabużko w swoim zbioru esejów pokazuje mi, jak wiele ma nam do powiedzenia zarówno o swoim kraju, ale również o kulturze i sytuacji na świecie. Czytaj dalej
Archiwa tagu: Swietłana Aleksiejewicz
Swietłana Aleksiejewicz: laureatka literackiego Nobla 2015
Trochę późno piszę o literackiej Nagrodzie Nobla, która w tym roku przypadła Swietłanie Aleksiejewicz, a przecież ta autorka nie jest mi obca. W czwartek Akademia Szwedzka ogłosiła werdykt. Swietłana Aleksiejewicz została uhonorowana literackim Noblem „za polifoniczny pomnik dla cierpienia i odwagi w naszych czasach”. W tym roku ta znana i popularna autorka reportaży była często wymieniana jako faworytka. Kiedy ogłoszono, że została laureatką literackiego Nobla, uświadomiłam sobie, że po raz pierwszy tę nagrodę otrzyma osoba, która pisze reportaże. Czytaj dalej
„Wojna nie ma w sobie nic z kobiety” – Swietłana Aleksiejewicz
„Wojna nie ma w sobie nic z kobiety” Swietłany Aleksiejewicz… Nic dodać, nic ująć. Z tej książki nie dowiemy się, co wydarzyło się w czasie wojny dzień po dniu, jak przebiegał front i jakie decyzje podejmowało dowództwo. Autorka natomiast wykonała mrówczą pracę i zebrała setki rozmów, które przeprowadziła z kobietami – żołnierkami walczącymi dla swojego kraju – Związku Radzieckiego.
Wystarczy zresztą porozmawiać z najstarszymi przedstawicielkami naszych rodów i okaże się, że to kobiety własnie będą przytaczały najlepsze historie z czasów wojny. Wydaje się, że najciekawsze rzeczy zostały już wymyślone. Okaże się jednak, że życie jest najlepszym twórcą. Potem jednak trzeba mieć dar, żeby tę histoię przedstawić w sposób interesujący.
Dlaczego kobiety brały udział w czymś, co było zarezerwowane tylo dla mężczyzn? Najpierw autorka pokazuje, że takie myślenie to stereotyp. Już od czasów starożytnych kobiety sięgały po broń. Mamy biblijną opowieść o Judycie, która obcięła głowę swemu wrogowi, Joanna D’Arc to też bohaterka z kanonu tradycji katolickiej.
Po co to robiły? Odpowiedź nie jest taka prosta. Z jednej strony czuły taką potrzebę, chciały spelnić swój obowiązek. Były młode i naiwne. No i wierzyły Stalinowi, który twierdził, że pokonanie Niemców to tylko kwestia czasu. Okazało się jednak, że rzeczywistość różniła się od wyobrażeń bohaterek. Walczyły na froncie, niemal ramię w ramię z mężczyznami. Zainteresowały mnie sczególnie snajperki. Jest opisana kobieta, doskonały strzelec, która straciła życie, bo miała słabość do czerwonych chustek na szyi. Swoją drogą dziewczyny na wojnie miały trudniej niż mężczyźni. Bohaterki opisują niewygody męskiej bielizny, którą musiały nosić, zbyt duże buty uwierające i raniące stopy. Opisano również, że żolnierze traktowali je inaczej, często jako kumpli, a nie kobiety.
Dziennikarka skupiła się na uczuciach kobiet. Wrażeniach po zabiciu pierwszego wroga. Traktowaniu rannych Niemców – nie chciały się mścić. Niemiecki pacjent, to przecież człowiek, potrafiły mu nawet oddać ostatni kęs chleba. Dzięki temu zachowywały w sobie resztki człowieczeństwa.
Po powrocie do domu nie chciały opowiadać swoich historii, zamykały się na lata. Po pierwsze reżim stalinowski. Po drugie były traktowane gorzej przez swoich. Inne kobiety wytykały je palcami i traktowały jak prostytutki. Dopiero po latach zbierają w sobie odwagę i opisują swoje przeżycia i uczucia z czasów wojny.
Trzeba zrozumieć, że był to najlepszy okres w ich życiu. Nie pod względem tego co przeszły, ale pod względem młodości, którą ma się w życiu tylko raz, nawet jeśli przypada w czasach apokalipsy.