Niewiele osób zna Ernesta Teodora Amadeusza Hoffmanna. Za to baśni „Dziadek do Orzechów i Król Myszy”, której jest autorem, nikomu nie trzeba przedstawiać. Aż trudno uwierzyć, że historia ta liczy niemal dwieście lat. E. T. A. Hoffmann wydał to dzieło w 1816 roku. Ta baśń jest znana polskim odbiorcom, ale rok później opublikowane „Tajemnicze dziecko” już nie bardzo. Dopiero rok temu pojawił się nowy przekład profesor Elizy Pieciul-Karmińskiej. Otrzymujemy bowiem książkę, która jest pozbawiona cięć, moralizatorstwa i cenzury. Idea była taka, żeby baśń była bardzo bliska oryginałowi.
Powinnam zacząć od tego, że E. T. A. Hoffmann napisał „Tajemnicze dziecko” jako literacką paralelę „Dziadka do Orzechów”. Głównymi bohaterami baśni są Feliks i Bogumiła. Rodzeństwo mieszka na odludziu, w lesie, w niemal w baśniowej scenerii. Wszystko jest idealnie, dopóki nie przyjeżdża do państwa von Brakel „łaskawy pan wujek”. Najpierw okazuje się, że człowiek ten jest bardzo bogaty. Przyjeżdża piękną karetą, ma służącego. Najważniejsze jednak są dzieci zamożnego wujka. Różnią się od Feliksa i Bogumiły. Przede wszystkim nie potrafią się bawić, za to świetnie recytują zapamiętane regułki.
Dzieci otrzymują od bogatego wuja piękne zabawki. Jednak pod wpływem impulsu niszczą je, bo uznają je za coś fałszywego. Wolą bieganie po lesie i zabawy na świeżym powietrzu. To ma się jednak szybko skończyć, bo Feliks i Bogumiła rozpoczną prawdziwą naukę. Poznają jednak tajemnicze dziecko, które umie wszystko. Lata i zabiera dzieci do krainy wróżek. Feliks i Bogumiła są zafascynowane niezwykłą postacią, ale nawet nie potrafią określić jej płci.
Magia i czary kontrastują z rzeczywistością. Nauczyciel rodzeństwa okazuje się być okrutnym potworem, muchą, która chce zgładzić tajemnicze dziecko. Kto zwycięży w tym starciu. Jak potoczą się losy Feliksa, Bogumiły i niezwykłego dziecka?
Baśń Ernesta Teodora Amadeusza Hoffmanna zadziwia swoją złożonością. Dziecko odbierze tę baśń inaczej niż dorosły. Dla młodszych odbiorców to historia o tym, jak nieograniczone mogą być marzenia. Czary, latanie, tajemnicze dziecko i kraina wróżek pokazują, że wyobraźnia może być nieograniczona – i ma prawo taka być. Natomiast dorosły widzi, jak wiele znaczeń i możliwości interpretacyjnych daje ta opowieść. Z jednej strony mamy krytykę racjonalnego, czyli oświeceniowego stylu nauczania oraz wychowania. E. T. A. Hoffmann z drugiej strony pokazuje jak ważna jest natura dla rozwijającej się istoty ludzkiej. Wreszcie dziecko staje się istotne i nie powinno odbierać mu się swobody na rzecz wkuwania zbędnych regułek.
„Tajemnicze dziecko” zaskakuje swoim klimatem. Sama historia ma w sobie sporo mroku, a podczas lektury nie wiemy, czy wszystko skończy się dobrze. Gnom Inkaust wiele zabiera rodzeństwu, jednak nie pozbawi ich tego co dla nich najważniejsze – wiary w tajemnicze dziecko.
Moje pociechy z uwagą śledziły tę opowieść. Myślałam, że może przestraszą się Inkausta, groźnej muchy, ale tylko ja wyczułam ten klimat jak z E. A. Poe. Dla nich świat magii był czymś oczywistym, tym bardziej, że ani na chwilę nie wątpiły w zwycięstwo dzieci. Fascynowały je również przepiękne ilustracje Aleksandry Kucharskiej-Cybuch. Dziwne stwory, choć osadzone w konwencji realistycznej, przyciągały ich wzrok. Każdy szczegół był ważny. Natomiast stonowane kolory pozwalały wczuć się w klimat. Dzieciaki utożsamiały się z bohaterami. Dla nich niezwykle ważna jest zabawa na świeżym powietrzu oraz niczym nieograniczona wyobraźnia. Tajemnicze dziecko jest przecież na wyciągnięcie ręki – wystarczy jedynie o nim pomyśleć…
Jestem po lekturze „Dziadka…” – ciężka sprawa, choć może to kwestia przekładu (J. Ficowskiego). W każdym razie mnie skutecznie zniechęcił do kontynuacji znajomości z ETA H, tak że jego „Przygody kota Mruczysława…” dalej tylko zbierają kurz na półce.
Jako dziecko nie poznałam tłumaczeń twórczości Hoffmanna, raczej tylko adaptacje. A „Tajemnicze dziecko” choć ma prawie dwieście lat, to i tak zaskakuje swoją uniwersalnością. Dorosły natychmiast zauważa anachronizmy zarówno w treści oraz w tym jak podchodzi się do dzieci. Jednak taka romantyczna wizja świata okazuje się być ponadczasowa. Natomiast Ficowski teraz kojarzy mi się głównie z Romami.
Ha, w pełni się zgadza – „Dziadka do orzechów” doskonale kojarzę, ale nie miałem zielonego pojęcia, kto jest autorem baśni. A z tego co piszesz, to warto zainteresować się twórczością pana Hoffmanna, szczególnie, jeśli chce się podsunąć swoim dzieciom coś interesującego do czytania 🙂
Dorośli jakoś tak mają, że chcą, by ich dziecko poznało coś z kanonu literatury. „Tajemnicze dziecko” w tym przypadku będzie dobrym wyborem.
Ach ta dziecięca ufność: „ani chwilę nie wyątpiły w zwycięstwo dzieci”:) To jest to! Romantyczna wizja świata i mroczność. Zanęciłaś i nastraszyłaś:)
Dziękuję za piękną recenzję „Tajemniczego dziecka” E. T. A. Hoffmanna, do lektury którego i ja serdecznie zachęcam. Polecam także mój tekst na temat tego nieznanego utworu: http://ryms.pl/artykul_szczegoly/180/zapomniany-skarb-literatury-swiatowej.html
Mam jeszcze drobną uwagę do recenzji: „Dziadek do Orzechów i Król Myszy” to pełny tytuł JEDNEJ baśni E. T. A. Hoffmanna wydanej na Boże Narodzenie 1816 r. Zatem nie istnieje osobna baśń Hoffmanna pt. „Mysi Król”. Hoffmann napisał w sumie dwie baśni dla dzieci: „Dziadka do Orzechów i Mysiego Króla” (1816) i „Tajemnicze dziecko” (1817). Obydwa teksty ukazały się w moim przekładzie w wydawnictwie Media Rodzina – odpowiednio w latach 2011 i 2014.
Pozdrawiam serdecznie
Dziękuję za komentarz i wyjaśnienie kwestii tytułu – zawsze traktowałam „Dziadka do Orzechów i Króla Myszy” jako dwie baśnie, z tego powodu, że nie znałam właściwego tekstu, tylko przeróbki dla dzieci. Twórczość Hoffmanna bardzo mnie zainteresowała, głównie za sprawą świetnego tłumaczenia. Teraz postanowiłam się przyjrzeć opowiadaniom dla dorosłych – już niebawem napiszę o „Złotym garnku”. Pozdrawiam serdecznie 🙂
Pingback: „Złoty garnek” – E. T. A. Hoffmann | Czytam, bo chcę i już