„List od…” – Katarzyna Ryrych

List od..., Katarzyna RyrychKiedy dzieci są małe, chętnie słuchają opowieści o świętym Mikołaju, jego pomocnikach: elfach, czy reniferach. To wprowadza je w świąteczny nastrój. Z czasem te historie powszednieją, dlatego warto poszukać takich opowieści, które ten temat podejmują inaczej, a jednocześnie są na tyle bliskie dzieciom, że chętnie będą je poznawały. Katarzyna Ryrych postanowiła opowiedzieć młodym czytelnikom o współczesnym Mikołaju, który doskonale sobie radzi w XXI wieku. Czytaj dalej

Wpływ WOŚP na ukulturalnianie narodu…

WOSP 2014Kiedy ludzie są dla siebie najmilsi? Jeśli chodzi o rodzinę, oczywiście w Wigilię. Ale jest taki jeden dzień w roku, kiedy każdy może okazać drugiemu człowiekowi serce. Mam na myśli wczorajszy 22. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. A że dzięki niemu, choć przez chwilę możemy się stać lepsi, nie ulega wątpliwości. Wystarczy tylko odrobina dobrej woli.

Jak to wygląda w tak małych społecznościach, jak moja? Muszę przyznać, że nie odbywają się tu wspaniałe koncerty znanych zespołów. Nie spotkacie celebrytów i gwiazd. Za to możecie mieć okazję, by uwierzyć w drugiego człowieka. Takie akcje odbywają się w szkołach i są organizowane przez nauczycieli, rodziców a przede wszystkim przez młodzież i dzieci.

Gmina, w której mieszkam, liczy niewiele ponad 5 tys. mieszkańców. Są tu dwie szkoły. I w każdej z nich odbywał się finał WOŚP. Jak to wygląda od kuchni? Dzieciaki pod okiem opiekunów od września przygotowywały występy. Organizatorzy szukali sponsorów, zachęcając do udziału w akcji. Samo wycinanie serduszek zajęło kilka dni, udekorowanie sal, to kolejne kilka wieczorów… Do akcji włączyli się rodzice – ktoś musiał uszyć stroje, dla młodych aktorów, ktoś upiekł ciasta, inni zajęli się przyrządzaniem dań z kuchni regionalnej.

Co można robić podczas takiej akcji w małej, lokalnej społeczności? Dzieciaki prezentowały swoje talenty wokalne, teatralne, kabaretowe, czy gimnastyczne. Cały wieczór wypełniony został tego typu atrakcjami. Mój sześcioletni syn zachwycał się występem małych baletnic, córka mogła się wykazać w różnego rodzaju występach (śpiewała, tańczyła, recytowała). Kultura kwitła – w środku zimy… Moim dzieciom bardzo się podobało, że już miały okazję skorzystać w swym życiu ze sprzętu zakupionego przez fundację Owsiaka. Zrozumiały o co chodzi w tej szalonej imprezie. Nawet młodzież, która na co dzień niechętnie udziela się społecznie, potrafiła się wykazać. Szkolne urwisy serwowały frytki, piekły gofry, robiły kawę – nikt ich nie zmuszał, a trzeba było poświęcić wolne popołudnie.

Myślę, że w takie dni jak wczoraj, można odzyskać wiarę w człowieka. Młodzież pokazała, że im zależy. Dali z siebie wszystko. A niby my, dorośli powinniśmy być dla nich wzorem. Jeśli słyszę zatem głosy krytyczne pewnych polityków, jest mi wstyd. Cieszę się, że większość biorących udział w tej akcji, nie zetknęła się z tymi opiniami. Zbyt zajęci byli pomaganiem potrzebującym…