Zaczynamy podróż do Doliny Muminków

Kometa nad Doliną MuminkówPrzygodę z Muminkami Tove Jansson postanowiłam zacząć od słuchowiska – „Kometa nad Doliną Muminków”. Zastanawiałam się mocno, czy dzieci będą w stanie zbliżyć się do świata wykreowanego przez fińską pisarkę? Na ile i czy w ogóle zrozumieją tę opowieść? Najbardziej jednak zależało mi na tym, by przypomnieć sobie swoją własną ulubioną lekturę z dzieciństwa.

Kiedy w szkole podstawowej czytałam serię o Muminkach, nie znałam jeszcze ani serialu w wersji polskiej, ani japońskiej. Wyobraźnię dziecięcą wspomagały jedynie – a raczej aż, ilustracje autorki. Książki od początku mnie zauroczyły, a zwłaszcza wspaniałe przygody, które przeżywali bohaterowie – cudowni, choć nieidealni, jednak o wyrazistych charakterach.

„W Komecie nad Doliną Muminków” wszystko się zaczyna. Poznajemy Muminka i Ryjka, którzy eksplorują nieznane ścieżki. Odkrywanie nowych dróg – choć może niebezpiecznych, zachęca bohaterów do podejmowania wyzwań. Bo przecież: „Każda droga musi gdzieś prowadzić”…

Tymczasem nad Dolinę zbliża się złowróżbna kometa. Moje własne dzieci natychmiast zerwały się do zadawania pytań – nie dało się powstrzymać tej lawiny. Apokaliptyczna wizja końca świata wisiała w powietrzu i widziałam sporo lęków w ich kilkuletnich oczach. Bo: a jeśli Muminki skończą jak dinozaury? Pesymizm Piżmowca jeszcze wzmagał ich obawy. Aby zrobiło się nieco mniej strasznie, Muminek wraz z przyjaciółmi wyrusza w Góry Samotne, do obserwatorium astronomicznego, by rozwiać te wszystkie lęki.

Podczas niezwykłej podróży bohaterowie po raz pierwszy spotykają Włóczykija, Pannę Migotkę, Migotka. Kometa wprawdzie wywołuje obawy, bo przez nią jest gorąco, morze wysycha, ale jednocześnie świat jest inny i piękny w tej odmienności. Wiele przygód w czasie wędrówki będzie zabawnych, niektóre zaś będą mroziły krew w żyłach. Jednak sama historia wywołuje nieco melancholijne emocje  i zmusza do filozoficznego spojrzenia na świat.

Bardzo spodobał mi się sposób, w jaki Tove Jansson wykreowała Mamę Muminka. Ona – w czasie zbliżającej się katastrofy – piecze tort, żeby za chwilę wszyscy przenieśli się do bezpiecznej groty. Dzięki niej dom jest w każdym miejscu.

Opowieść wciągnęła nas całkowicie. Oczywiście, nie dało się słuchać bez obecności rodzica, gdyż padało zbyt wiele pytań. Bo Paszczak w sukience siał zgorszenie, a balon, który potem z niej powstał może spowodować zachętę do podobnych eksperymentów w domu. Na początku córka pytała, dlaczego ten pan, który czyta, mówi tak niewyraźnie? Jednak lektor – Krzysztof Kowalewski – bardzo dobrze oddaje klimat i atmosferę prosto z Doliny Muminków, choć trzeba słuchać uważnie, gdyż niekiedy mamrocze. Jestem z pokolenia, któremu narzuca się dźwięk i obraz z serialu, ale szybko przestawiłam się na odbiór za pomocą słuchu. W pewnym momencie wsparłam się lekturą, by pokazać  dzieciom świetne ilustracje Tove Jansson, bez których świat Muminków nie byłby taki sam.

Dziękuję platformie Audeo za udostępnienie audiobooka 🙂

Piesek, który chciał mieć dziewczynkę

GroszkaPostanowiliśmy poznać historię „Groszki. Pieska, który chciał mieć dziewczynkę”, autorstwa Sari Peltoniemi, w sposób inny niż zawsze, bo pod postacię audiobooka. Ciekawa byłam jak pociechy – przyzwyczajone do czytania mamy i taty, zareagują na głos profesjonalnego lektora – Artura Barcisia.

Historia wymyślona przez fińską pisarkę jest przewrotna. Mamy do czynienia ze światem na opak. Nie dziewczynka pragnie pieska, a właśnie zwierzątko marzy o ludziątku. I po wielogodzinnym nękaniu  rodziców prośbami, Groszka wreszcie otrzymuje w prezencie urodzinowym – Dominikę. Niestety, mimo obietnicy danej mamie i tacie, piesek nie przeczytał poradnika „Jak wytresować człowieka” i stąd się biorą kłopoty.

Po pierwszej nocy w budzie, tatuś Groszki zaczyna nazywać dziewczynkę – Domikrzyką. Pojawiają się kłopoty podczas wyprowadzania ludzkiego dziecka. Mimo olbrzymiego uczucia między tą dwójką – okaże się, że nic nie jest tak proste, jak mogło się wydawać przed otrzymaniem prezentu. Jak stwierdza tatuś – Dominika ma wolną wolę, stąd kłopoty. Pragnienia Groszki nie są takie same jak Domikrzyki.

Najbardziej mrożącą krew w żyłach chwilą jest ta, kiedy dziewczynka zawiedzie się mocno na Groszce i ucieka. Piesek postanawia odszukać dziecko, zadanie jednak nie należy do najprostszych – mimo doskonałego węchu pieska. Nie obejdzie się bez ogłoszenia i pomocy chytrego lisa.

Spodziewałam się, że dzieciaki dobrze odbiorą historię. Opowieść o piesku i Dominice miała je poruszyć i zmusić do myślenia. Tak też się stało. Nie spodziewałam się jednak aż tylu pytań ze strony czteroletniego synka (no, prawie pięciolatka). Nie mógł uwierzyć, że Groszka pragnie ludziątka, cały czas się dopytywał, czy dobrze zrozumiał sens historii. Przecież tylko ludzie mogą mieć zwierzątka, nie odwrotnie…

Cały urok tej historii polega właśnie na przełamywaniu stereotypów. Przyzwyczajeni do tego, że jesteśmy właścicielami zwierząt, nie dajemy się przekonać, że może być odwrotnie – chyba, że mamy kota. Dzieci, dzięki tej opowieści, uczą się patrzeć na świat z perspektywy zwierzątka. Ostatnia część książki, czyli poradnik „Jak wytresować człowieka” bardzo ubawiła córkę. Siedmiolatka dużo zrozumiała z tej opowieści. Bo historia pokazuje, że relacje między człowiekiem i zwierzęciem są zupełnie inne, niż sobie zaplanowaliśmy. Książka uczy kompromisów i tolerancji. Na koniec Dominika i Groszka nauczą się akceptować swoją odmienność.

Bardzo dobrze pasował mi głos Artura Barcisia w tym słuchowisku (może niektórzy pamiętają go jeszcze z Pankracego). Poradnik Tuuli Pudelskiej ?Jak wytresować człowieka? czyta Anna Apostolakis – podczas jego słuchania nieźle się ubawiliśmy. Najważniejsze jednak, że historia „Groszki…” , to bardzo mądra opowieść, która uczy jak akceptować zwierzątko oraz pokazuje, czym jest odpowiedzialność.

Audiobooka wysłuchaliśmy dzięki platformie Audeo.