„Życie Charlotte Brontë” – Elizabeth Gaskell

Życie Charlotte Bronte - Elizabeth GaskellCharlotte Brontë intrygowała już swoich współczesnych. Zaczęło się od tego, że najpierw wydawała pod pseudonimem jako Currer Bell. W czasach istnienia poczty pantoflowej, kiedy wszyscy się znali, było dość niezwykłe, że oto pojawia się talent, o którym właściwie nic nie wiadomo. Aura tajemnicy może też spowodować tworzenie różnego rodzaju wyobrażeń i kusi, by patrzeń na pisarza przez pryzmat jego dzieł.

Autorka biografii Charlotte Brontë również była pisarką. Na dodatek znała osobiście swój obiekt badań. Uważała się za przyjaciółkę Charlotte i już dwa lata po śmierci autorki „Jane Eyre” wydała biografię. Zresztą właśnie ta publikacja przyniosła sławę Gaskell, choć jej powieści również są cenione i czytane do dziś. Czytaj dalej

Powrót do źródeł. Recenzja książki Charlotte Brontë, „Jane Eyre. Autobiografia”

Jane Eyre. AutobiografiaMiłośnicy literatury romantycznej z pewnością zetknęli się wielokrotnie z Charlotte Brontë. Aż dziwne, że do dziś ta postać wywołuje tak wiele kontrowersji. Powodów jest kilka. Najważniejsza jednak jest dla mnie pewna tajemnica związana z siostrami Brontë. Naukowcy spierają się o to, kto jest rzeczywistym autorem powieści. I choć ilu badaczy, czy recenzentów tyle zdań, jednak niczego nie można do końca udowodnić.

Przyjmijmy jednak, że Charlotte Brontë napisała powieść – „Jane Eyre. Autobiografia”. Do tej pory funkcjonował w języku polskim inny tytuł: „Dziwne losy Jane Eyre”. A skąd te zmiany? Otóż wydawnictwo MG postanowiło powrócić do źródeł i dać czytelnikom tytuł w jak najwierniejszym tłumaczeniu.

Jako, że książka po raz pierwszy została wydana w Anglii w 1847 roku, trzeba pamiętać, że mamy do czynienia z czasami wiktoriańskimi. Opowiedziano w niej historię dziewczyny, która straciła swoich rodziców i wychowywana była przez kilka lat przez wujenkę. Jane nie otrzymała od niej żadnych ciepłych uczuć. Kiedy dziewczynka wreszcie się buntuje z powodu nierównego traktowania, wkrótce zostaje przeniesiona do szkoły dla sierot. Tam również czeka ją trudne życie. Pastor kierujący tą placówką, nakazuje wychowywać panny bardzo surowo i skromnie. Efekt jest taki, że większa część dziewcząt umiera podczas epidemii tyfusu, ponieważ ich organizmy są zbyt słabe, by zwalczyć chorobę.

Jane Eyre jednak się udaje. Po epidemii życie w szkole staje się łatwiejsze. Dziewczynka kończy ją, a następnie sama zostaje w niej nauczycielką. Po jakimś czasie postanawia zmienić coś w swoim życiu. Znajduje posadę guwernantki w domu Edwarda Rochestera, który wychowuje przysposobioną córkę. Nie bardzo jednak przejmuje się losem Adelki. Dziewczynka przebywa w wielkim domu z boną, służbą i Jane jako nauczycielką. Pan Rochester co jakiś czas pojawia się w w Thornfield. Choć jest o dwadzieścia lat starszy od młodej i naiwnej – jak mogłoby się wydawać – Jane, szybko się w niej zakochuje. Z wzajemnością.

Przed tą parą pojawi się jednak sporo przeszkód. Nie chcę zdradzać jak kończy się ta historia, mimo że wielu osobom jest ona doskonale znana. Aż trudno uwierzyć, że w tak purytańskich czasach znalazła się pisarka, z ciekawymi pomysłami na fabułę dla powieści miłosnej. Muszę przyznać, że i ja poczułam się kilkakrotnie zaskoczona, ponieważ czytałam tę powieść wiele lat temu i nie wszystko pamiętałam. Z przyjemnością odświeżyłam sobie tę lekturę.

Książka Charlotte Brontë towarzyszyła wielu pokoleniom młodych kobiet. I tych rozważnych, i tych romantycznych… Mimo, że powstała jeszcze w pierwszej połowie XIX wieku, ciągle zaskakuje swoją żywotnością. Świadczy o tym nie tylko fakt wznowienia tej powieści, ale też ekranizacja z 2011 roku. Widać miłość w klasycznej scenerii wciąż wzbudza emocje.

„Jane Eyre” czyta się z wypiekami na twarzy. Obserwujemy główną bohaterkę i odczuwamy razem z nią wszystkie namiętności. Choć wiele wydarzeń uznalibyśmy za mało wiarygodne, to nie przeszkadzają one w odbiorze lektury. Sama Jane Eyre posiada bardzo nowoczesne poglądy. Chce być niezależna, posiadać wykształcenie, by móc się utrzymać z pracy rąk własnych. Przyznać muszę, że zaimponowała mi ta dzielna młoda dama. Chciałabym, żeby i dziś dziewczęta miały równie zdecydowane poglądy. Bo w książce nie tylko chodzi o poszukiwanie prawdziwej i jedynej miłości, a drogi życiowej – właściwej, dobrej i zgodnej z uniwersalnymi wartościami.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa MG.