Miłośnicy literatury romantycznej z pewnością zetknęli się wielokrotnie z Charlotte Brontë. Aż dziwne, że do dziś ta postać wywołuje tak wiele kontrowersji. Powodów jest kilka. Najważniejsza jednak jest dla mnie pewna tajemnica związana z siostrami Brontë. Naukowcy spierają się o to, kto jest rzeczywistym autorem powieści. I choć ilu badaczy, czy recenzentów tyle zdań, jednak niczego nie można do końca udowodnić.
Przyjmijmy jednak, że Charlotte Brontë napisała powieść – „Jane Eyre. Autobiografia”. Do tej pory funkcjonował w języku polskim inny tytuł: „Dziwne losy Jane Eyre”. A skąd te zmiany? Otóż wydawnictwo MG postanowiło powrócić do źródeł i dać czytelnikom tytuł w jak najwierniejszym tłumaczeniu.
Jako, że książka po raz pierwszy została wydana w Anglii w 1847 roku, trzeba pamiętać, że mamy do czynienia z czasami wiktoriańskimi. Opowiedziano w niej historię dziewczyny, która straciła swoich rodziców i wychowywana była przez kilka lat przez wujenkę. Jane nie otrzymała od niej żadnych ciepłych uczuć. Kiedy dziewczynka wreszcie się buntuje z powodu nierównego traktowania, wkrótce zostaje przeniesiona do szkoły dla sierot. Tam również czeka ją trudne życie. Pastor kierujący tą placówką, nakazuje wychowywać panny bardzo surowo i skromnie. Efekt jest taki, że większa część dziewcząt umiera podczas epidemii tyfusu, ponieważ ich organizmy są zbyt słabe, by zwalczyć chorobę.
Jane Eyre jednak się udaje. Po epidemii życie w szkole staje się łatwiejsze. Dziewczynka kończy ją, a następnie sama zostaje w niej nauczycielką. Po jakimś czasie postanawia zmienić coś w swoim życiu. Znajduje posadę guwernantki w domu Edwarda Rochestera, który wychowuje przysposobioną córkę. Nie bardzo jednak przejmuje się losem Adelki. Dziewczynka przebywa w wielkim domu z boną, służbą i Jane jako nauczycielką. Pan Rochester co jakiś czas pojawia się w w Thornfield. Choć jest o dwadzieścia lat starszy od młodej i naiwnej – jak mogłoby się wydawać – Jane, szybko się w niej zakochuje. Z wzajemnością.
Przed tą parą pojawi się jednak sporo przeszkód. Nie chcę zdradzać jak kończy się ta historia, mimo że wielu osobom jest ona doskonale znana. Aż trudno uwierzyć, że w tak purytańskich czasach znalazła się pisarka, z ciekawymi pomysłami na fabułę dla powieści miłosnej. Muszę przyznać, że i ja poczułam się kilkakrotnie zaskoczona, ponieważ czytałam tę powieść wiele lat temu i nie wszystko pamiętałam. Z przyjemnością odświeżyłam sobie tę lekturę.
Książka Charlotte Brontë towarzyszyła wielu pokoleniom młodych kobiet. I tych rozważnych, i tych romantycznych… Mimo, że powstała jeszcze w pierwszej połowie XIX wieku, ciągle zaskakuje swoją żywotnością. Świadczy o tym nie tylko fakt wznowienia tej powieści, ale też ekranizacja z 2011 roku. Widać miłość w klasycznej scenerii wciąż wzbudza emocje.
„Jane Eyre” czyta się z wypiekami na twarzy. Obserwujemy główną bohaterkę i odczuwamy razem z nią wszystkie namiętności. Choć wiele wydarzeń uznalibyśmy za mało wiarygodne, to nie przeszkadzają one w odbiorze lektury. Sama Jane Eyre posiada bardzo nowoczesne poglądy. Chce być niezależna, posiadać wykształcenie, by móc się utrzymać z pracy rąk własnych. Przyznać muszę, że zaimponowała mi ta dzielna młoda dama. Chciałabym, żeby i dziś dziewczęta miały równie zdecydowane poglądy. Bo w książce nie tylko chodzi o poszukiwanie prawdziwej i jedynej miłości, a drogi życiowej – właściwej, dobrej i zgodnej z uniwersalnymi wartościami.
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa MG.
Nazwisko Brontë ostatnimi czasy podbija blogosferę. Jak widać porządna klasyka nigdy się nie starzeje. To fascynujące w jakim stopniu książki z XIX czy początku XX wieku potrafią być aktualne i znakomicie odnosić się do wydarzeń współczesnych.
Jane jest ponadczasowa 🙂 Bardzo się cieszę, ze MG przypomina takie książki 🙂
Siostry Bronte w ogóle poruszały w swoich powieściach trudne i ważne tematy (Anne chyba najodważniej, pisałam o alkoholiźmie i sytuacji guwernantek). Mi się marzy wydanie podobne do angielskiego, gdzie obok tłumaczenia, jest też wstęp poświęcony kontekstowi w jakim powstała powieść i jak została odebrana przez czytelników po premierze.
Widzę, że nie tylko ja jestem miłośniczką wstępów. Posłowie ostatecznie też mogłoby być. 😉
Dowiedziałam się w końcu, skąd ta zmiana tytułu. Dziękuję.
do książki wracam regularnie co rok. Najlepszy film z 2006 roku. Rochester jest nie do pobicia. Oglądam film przynajmniej raz na tydzień. Fascynujące sceny. Skała na której stoi zrozpaczona Jane jest tez w filmie ” Duma i uprzedzenie” , też nagranego w 2006 roku.
Pingback: „Życie Charlotte Brontë” – Elizabeth Gaskell | Czytam, bo chcę i już